PiS zapowiada walkę o władzę

Redakcja
Uczestnicy kongresu przyjmują przez aklamację uchwałę wzywającą Lecha Kaczyńskiegodo startowania w wyborach prezydenckich Fot. Adam Ciereszko (PAP)
Uczestnicy kongresu przyjmują przez aklamację uchwałę wzywającą Lecha Kaczyńskiegodo startowania w wyborach prezydenckich Fot. Adam Ciereszko (PAP)
Zgodnie z oczekiwaniami Jarosław Kaczyński ponownie został wybrany na prezesa PiS, a Lech Kaczyński został poproszony przez aklamację o kandydowanie w wyborach prezydenckich. Oba postanowienia zapadły na sobotnio-niedzielnym kongresie PiS, który jest najwyższą władzą w tej partii.

Uczestnicy kongresu przyjmują przez aklamację uchwałę wzywającą Lecha Kaczyńskiegodo startowania w wyborach prezydenckich Fot. Adam Ciereszko (PAP)

POLITYKA. Na kongresie w Poznaniu partia opowiedziała się za reelekcją Lecha Kaczyńskiego

- Jedyną rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę, to fakt, że uchwałę wzywającą Lecha Kaczyńskiego do walki o prezydenturę przedstawił Zbigniew Ziobro - mówi dr hab. Antoni Dudek, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Ziobro w wyborach prezydenckich z pewnością uzyskałby wynik lepszy niż Lech Kaczyński, ale PiS jest partią obu braci Kaczyńskich, o czym po raz kolejny można było się przekonać - dodaje.

999 delegatów poparło Jarosława Kaczyńskiego, jedynego kandydata, na kolejną kadencję prezesa PiS. Przeciw jego kandydaturze głosowało 51 osób, a 14 wstrzymało się od głosu. Nowo-stary prezes uzyskał zatem akceptację prawie 94 proc. uczestników głosowania, a przeciwko niemu był co dwudziesty. Nie wiadomo natomiast, czy ponad 400 delegatów, którzy mieli brać udział w kongresie, nie głosowało czy nie przyjechało do Poznania, gdzie odbywał się kongres. Sekretariat PiS wysłał bowiem zaproszenia do około 1500 osób.

Zarówno przed, jak i po wyborze na prezesa Jarosław Kaczyński wygłosił przemówienie. Po wyborze podkreślał, że Polska potrzebuje zmiany i tylko PiS potrafi ją zapewnić. Prezes przypomniał, że najbliższy czas dla partii to trudne lata wyborów prezydenckich, samorządowych i parlamentarnych. Przekonywał, że PiS może w nich zwyciężyć.

Jednak obserwatorzy polskiej sceny politycznej, nawet sympatyzujący z tym stronnictwem, taki scenariusz uważają za jedynie teoretycznie możliwy.

Dr hab. Antoni Dudek elektorat PiS i Lecha Kaczyńskiego szacuje na pomiędzy 20-30 proc. - Nie sądzę, by PiS było obecnie w stanie porwać za sobą większą grupę Polaków. Po prostu, dla większości rodaków nie jest to partia możliwa do zaakceptowania z przyczyn, o których wielokrotnie już mówiono, czyli m.in. z uwagi na - mniej czy bardziej słuszny - stereotyp PiS jako partii radykalnej, agresywnej, zakotwiczonej w przeszłości - twierdzi politolog z UJ. Dr Dudek ocenia, że po kolejnych wyborach PiS i tak zostanie najsilniejszą partią opozycyjną, mającą stu kilkudziesięciu posłów.

Kluczowe znaczenie miało programowe przemówienie Jarosława Kaczyńskiego inaugurujące kongres. - Chcemy jeszcze raz podjąć się dzieła naprawy Rzeczypospolitej. A ja chcę zostać premierem - oświadczył prezes PiS.

Według Jarosława Kaczyńskiego rządy PiS mają w ciągu dziesięciu lat "uczynić Polskę krajem szczęśliwszym, zasobniejszym, zamożniejszym niż dziś". - To plan wprowadzenia Polski do grupy 20 najważniejszych, najzamożniejszych krajów świata. Nikt nie powinien decydować o naszych losach za naszymi plecami - podkreślił Jarosław Kaczyński.

Mocno krytykował politykę obecnego rządu, a zachowanie jego szefa - Donalda Tuska - porównał do "nieznośnego dziecka w supermarkecie", które wrzuca do koszyka coraz to nowe towary, za które społeczeństwo będzie musiało zapłacić.

Jarosław Kaczyński zachwalał rządy PiS, w czasie których Polakom "działo się dobrze, a nie gorzej". Jednocześnie przez kwadrans usprawiedliwiał się ze współrządzenia z Samoobroną i LPR. Przekonywał, że jeśli on i jego formacja wrócą do władzy, to miliony Polaków będą mogły wakacje spędzać w ciepłych krajach.
- Plaże Egiptu, Tunezji są dzisiaj zaludnione przez Niemców, Francuzów, Anglików, po części też Rosjan czy Czechów, Polaków tam niezbyt wielu - mówił prezes PiS. Sam jednak, jak zdradził to Jacek Kurski, obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego, ostatni raz na plaży był w 1966 r., jako 17-latek (obecnie ma 61). Jarosław Kaczyński wielokrotnie z dumą przyznawał też, że przed objęciem teki premiera nie był nawet w krajach sąsiadujących z Polską.

Prezes Kaczyński podawał liczby, procenty, które miały świadczyć na korzyść rządów pod jego kierownictwem. - Nie tylko liczby, procenty, ale ton głosu przypominały mi późnego Gomułkę lub radio Tiranę - tak Stefan Niesiołowski, poseł PO, oceniał sobotnie wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego. - O gospodarce Jarosław Kaczyński nie ma pojęcia - przekonuje Niesiołowski.

W czasie kongresu PiS delegaci przez aklamację podjęli uchwałę wzywającą Lecha Kaczyńskiego do startu w wyborach prezydenckich "dla dobra Polski". Uchwałę przedstawił Zbigniew Ziobro.

Lech Kaczyński nie był obecny na kongresie. - Zgodnie z tradycją, którą nadał mój poprzednik, wystąpiłem z partii - powiedział prezydent w sobotę. Wyraził jednak zadowolenie z wyboru Jarosława Kaczyńskiego na prezesa PiS. - Wybór nie tylko słuszny, ale jedynie słuszny - podkreślił.

Prezydencki minister, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Aleksander Szczygło podziękował działaczom PiS. Jednocześnie powiedział, że uchwała w sprawie poparcia Lecha Kaczyńskiego w wyborach jest dla prezydenta ważna, ale niewiążąca. Zapowiedział, że decyzję w sprawie kandydowania prezydent podejmie wiosną.

Dr hab. Antoni Dudek szacuje, że elektorat prezydenta Kaczyńskiego w zasadzie pokrywa się z gronem zwolenników PiS. - Prawdopodobnie Lech Kaczyński przejdzie do drugiej tury, ale w niej ma znikome szanse pokonać kandydata PO, kimkolwiek by on nie był.

Autor "Historii politycznej Polski 1989-2005" zaznacza jednak, że Lech Kaczyński szanse na reelekcję wiązać może z ewentualnym zaognieniem się walki w Platformie Obywatelskiej na tle rywalizacji Bronisława Komorowskiego i Radosława Sikorskiego.

- Jeżeli zwolennicy obu kandydatów wypowiedzieliby sobie "walkę na noże", to wygrać może na tym tylko ten trzeci, czyli Lech Kaczyński - zauważa dr Antoni Dudek.

Włodzimierz Knap

wknap@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie