Pjongczang 2018. To będzie ostatni olimpijski taniec biathlonowej sztafety

Tomasz Biliński, Pjongczang
Monika Hojnisz
Monika Hojnisz Pawel Relikowski / Polska Press
Jeśli ich historia ma zakończyć się happy endem, to w czwartek Weronika Nowakowska, Monika Hojnisz, Krystyna Guzik i Magdalena Gwizdoń muszą zdobyć medal w biegu sztafetowym. Jednak byłby on ogromną niespodzianką.

Na przestrzeni ostatnich lat każda z Polek potrafiła wystrzelić z formą. I to dosłownie. Strzelanie z karabinu zawsze było mocniejszą stroną naszych biathlonistek niż bieganie. Nowakowska była wicemistrzynią świata w sprincie, a Guzik w biegu pościgowym. Hojnisz ma na koncie brąz mistrzostw świata w biegu masowym, a Gwizdoń swego czasu była najlepsza w Europie w sprincie.

Do tego należy dodać efektowne i zmysłowe sesje – w strojach słowiańskich wojowniczek czy bardziej skąpych w saunie. Wszystko to sprawiało, że prawdopodobnie po skoczkach narciarskich to druga „zimowa” drużyna, która wzbudza największą sympatię i zainteresowanie. Tym bardziej, że zaostrzała apetyty niezłymi rezultatami w Pucharze Świata. Jednak zawsze czegoś brakowało w sztafecie, na którą Polki w Pjongczangu najbardziej liczą.

- Ale po cichu, żeby nie nakładać na siebie większej presji. Bardzo chcemy udanie wystartować, bo to jeden z ostatnich naszych wspólnych występów. Będziemy szczęśliwe, jeśli będziemy w szóstce. W siódmym niebie będziemy, gdy staniemy na podium – stwierdziła Hojnisz, szósta w biegu masowym.

Tyle tylko czy to możliwe. W tym sezonie Pucharu Świata na początku stycznia w Oberhofie w sztafecie zajęły ósme miejsce, a w Ruhpolding piąte. Cztery lata temu w Soczi skończyły na 10. pozycji.

Inna sprawa, że początek igrzysk wszystkim Polkom nie wyszedł. - Nie mogę zmusić swojego ciała do wysiłku. Stosuję nawet przyprawy, by pobudzić organizm, ale nic nie pomaga – z grymasem na twarzy tłumaczyła Nowakowska, która w Pjongczangu jest na swoich trzecich igrzyskach. Z każdym dniem było jednak lepiej. - Warunki są jednakowe dla wszystkich, ale w zależności od nich sprzęt różnie się zachowuje – zwracała uwagę Guzik. A sprzęt i jego przygotowanie to jedna z rzeczy, którą Polki odstają o czołówki. - Im lepsza zawodniczka, tym dostaje go z wyższej półki – przyznała 27-letnia Hojnisz, która na igrzyskach debiutowała cztery lata temu.

W Pekinie w 2022 r. pewnie ją zobaczymy. Pozostałych Polek raczej nie. Gwizdoń ma 39 lat, Guzik 35, a Nowakowska 32, tyle że ona już zapowiedziała, że po tym sezonie kończy karierę. To w Korei zalała ją niespodziewana fala złośliwości ze strony kibiców. Głównie dlatego, że stanęła w obronie własnego imienia i olimpijczyków porównywanych do turystów. Wyciągając z kontekstu fragment utworu „Nasz ostatni taniec” Lombardu, czyli tak, jak kibice wyjęli jej jedno zdanie z wypowiedzi o byciu w d… i widzeniu g…, odchodzi tam, gdzie nikt nie kłamie. I poświęci się rodzinie.

- Chciałabym, żebyśmy wszystkie wyjechały z Pjongczangu szczęśliwe. A te, które zapowiadają zakończenie kariery, niech skończą ją z pompą – podsumowała Hojnisz.

Wszystko o IO Pjongczang 2018 - polub nas i bądź na bieżąco!

Sportowy24.pl

Wszystkie polskie medale w historii zimowych IO [GALERIA]

**Magazyn Sportowy24 o

Igrzyskach Olimpijskich 2018 w Pjongczangu

**

Więcej wideo na Youtube Sportowy24 - zasubskrybuj i nie przegap!

Wideo

Materiał oryginalny: Pjongczang 2018. To będzie ostatni olimpijski taniec biathlonowej sztafety - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie