Płacz po Annie Nicole

Redakcja
Vickie Lynn Hogan, czyli Anna Nicole Smith, była symbolem amerykańskiego sukcesu. O jej życiu rozpisywały się kolorowe magazyny, jej śmierć zaszokowała mieszkańców USA.

Komentarz: ElŻbieta Ringer (Nowy Jork):

Vickie, typowa biała przedstawicielka z nizin społecznych, porzuciła szkołę w 9 klasie i podjęła pracę w barze sprzedającym smażone kurczaki. Gdy miała 17 lat, wyszła za mąż i urodziła dziecko, po dwóch latach już była rozwódką i striptizerką w nocnym klubie. Praca ta nie poszła w las. W 1993 roku zadebiutowała jako króliczek na rozkładówce "Playboya".
W 1994 roku 89-letni miliarder J. Howard Marshall zauważył ją w jednym z klubów i wkrótce poślubił. Miała wówczas 26 lat. Marshall umarł w 1995 roku, zostawiając jej fortunę, co zakwestionował syn miliardera. Pomiędzy jedną rozprawą spadkową a drugą Anna Nicole Smith miała setki kochanków, zagrała w kilku pornograficznych filmach i występowała w swoim reality show, polegającym głównie na tym, że chodziła przed kamerą półnaga, robiąc głupie miny i niedwuznaczne gesty.
Tak w wielkim skrócie wyglądało jej życie. Bo skoro o nieżyjących mówić się powinno dobrze albo wcale, Anna Nicole Smith zasłużyła sobie na wcale. Ale nie w Ameryce.
Umarła niespodziewanie 8 lutego tego roku, w wieku 39 lat, w wyniku - jak się przypuszcza, bo jeszcze nie są znane wyniki autopsji - przedawkowania środków odurzających i odchudzających.
Karierę zrobiła wyłącznie dzięki skandalom i pokazywaniu ciała. Była idolką amerykańskiej popkultury. I absolutnym beztalenciem.
Od dnia śmierci Anny Nicole amerykańskie środki masowego wciąż mówią o tej kobiecie. Prasa okryła się żałobą, a komentatorzy zanoszą się od płaczu. Programy, wywiady, analizy, komentarze. Dowiadujemy się z nich, że odeszła wielka postać, wzór cnót matczynych i kobiecych, wspaniała artystka, wcielenie Marilyn Monroe. Ani słowa o czerpaniu korzyści z usług seksualnych, jej lata w klubach nocnych opisuje się jako lata poświęcone tańcu, jej role filmowe to tylko przyzwoicie brzmiące tytuły wybranych "dzieł". A jak bardzo kochała swojego syna, który pięć miesięcy temu zmarł z przedawkowania narkotyków!
Anna Nicole dokonała tego, czego zawsze pragnęła jako dziewczynka z teksańskiej wioski, stała się sławna i bogata. Anna Nicole, silna i zdecydowanie brnąca do celu, mimo biedy i złego pochodzenia, odniosła sukces. To człowiek godny szacunku. Przykład prawdziwego człowieczeństwa, niedoskonałego, a przecież jakże pięknego i wartościowego. Tak mówią i piszą dziennikarze największych stacji telewizyjnych i poczytnych gazet.
Umarł człowiek, smutno. Ale jeszcze smutniej, że umarły kultura, dobre obyczaje, przyzwoitość i prawość, moralność, i elegancja. Został tylko plebs, który domaga się igrzysk i chleba. A może jest inaczej - to plebs jest karmiony igrzyskami, bo ogłupiałą tłuszczę znacznie łatwiej kontrolować.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie