Plagiat w areszcie

Redakcja
Udostępnij:
(INF. WŁ.) Od stycznia ubiegłego roku celnicy mają obowiązek zatrzymać na granicy towar na wniosek konkurencyjnej firmy, jeśli został on wyprodukowany z naruszeniem jej prawa autorskiego. Jeśli sąd dopatrzy się w zakwestionowanym towarze cech plagiatu lub podróbki - wówczas celnicy mają obowiązek zniszczyć zatrzymane wyroby. Od miesiąca urzędy celne mogą zatrzymywać towary również z własnej inicjatywy.

Towar wyprodukowany z naruszeniem praw autorskich może być zatrzymany na granicy

Wniosek o zatrzymanie na granicy podejrzanych wyrobów konkurencji może złożyć każda firma - jeśli zgłosi wiarygodne podejrzenie, że naruszono ustawę o ochronie znaków towarowych i własności intelektualnej. Równocześnie jednak musi wpłacić 5 tys. euro (nieco ponad 20 tys. zł) na opłacenie kosztów składowania zajętego towaru oraz na pokrycie ewentualnych strat konkurencji, gdyby sąd nie dopatrzył się przekroczenia prawa.
Dla potężnych firm, jak np. Levi Strauss nie jest to kwota duża. Z końcem ubiegłego roku koncern ten uzyskał decyzję Głównego Urzędu Ceł, na mocy której celnicy mają obowiązek zatrzymywać wszystkie transporty, co do których istnieje podejrzenie, że zawierają one podróbki. W efekcie niedawno zatrzymano ponad 18 tys. sztuk koszul wyprodukowanych na Tajwanie oraz 8400 par butów. Od początku roku do marca zabezpieczono w Polsce w sumie około 28 tys. sztuk podróbek produktów z metką Levi's. Największym w tej dziedzinie sukcesem firmy w Polsce jest zajęcie w 1994 roku 66 200 par spodni.
- Na przełomie lat 89/90 sprzedaż podróbek pięciokrotnie przekraczała sprzedaż wyrobów oryginalnych. W rezultacie podjętych działań skala zjawiska w ciągu ostatnich dwóch lat wyraźnie zmalała - mówi Marzena Świątek, rzecznik prasowy Levi Strauss & Co.
Dla polskich firm konieczność wpłacenia kaucji w połączeniu z perspektywą kosztownych procesów sądowych jest główną przeszkodą w korzystaniu z możliwości, jaką daje im kodeks celny. Wyjątkiem jest firma Artis z Poczesnej koło Częstochowy, która od 1993 roku zajmuje się projektowaniem i produkcją obrazów metodą natryskową. W ubiegłym roku zasłynęła m.in. z obrazów przedstawiających "Titanica". Obrazy te znajdują nabywców głównie w Niemczech.
- Jeden wzór opracowujemy około trzech miesięcy. Ponosimy ryzyko handlowe i koszty opracowania. Na początku złodzieje moich projektów nad ich podrobieniem i uruchomieniem własnej produkcji pracowali około pół roku, teraz wyspecjalizowali się i wystarczają im już dwa tygodnie. Najgorsze jest to, że zawsze kradną moje najbardziej chodliwe wzory - mówi Krzysztof Wawrzyn, właściciel Artisu. - Nie mogłem już dłużej godzić się z tym, że ktoś bez skrupułów kradnie moją pracę, a kondycja firmy słabnie i muszę zwalniać pracowników.
W grudniu ubiegłego roku firma Artis wpłaciła kaucję i złożyła wniosek o nieprzepuszczanie przez granicę produktów nieuczciwej konkurencji. W styczniu uzyskała decyzję (ważną przez pół roku), na mocy której w marcu zatrzymano dwa podejrzane transporty. Teraz sprawą zajmuje się sąd.
Nasz rozmówca nie wątpi, że sędziowie podzielą jego pogląd i zatrzymane na granicy obrazy zostaną uznane za plagiat i zniszczone. Krystyna Urbańska, rzeczniczka Głównego Urzędu Ceł twierdzi jednak, że sprawa budzi spore kontrowersje. - Z jednej strony dysponujemy ocenami biegłych z Uniwersytetu Toruńskiego i Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy twierdzą, że zatrzymany towar może być plagiatem. Równocześnie jednak właściciele obrazów wykazują, że to nieprawda. O sprawie rozstrzygnie sąd.
Od miesiąca celnicy mogą zatrzymać towar również z własnej inicjatywy. Krystyna Urbańska podkreśla jednak, że przepisy te zastosują jedynie wówczas, gdy będą całkowicie pewni, iż prawa autorskie rzeczywiście zostały naruszone; jak dotąd, nie było takiego przypadku.
DOROTA STEC-FUS

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie