Plan dla okolic fortu Luneta Warszawska. Inwestor upiera się przy budowie domów studenckich. Plan miejscowy to zablokuje?

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Planowana zabudowa w rejonie fortu Materiały prasowe
Nie widać końca sporu wokół zagospodarowania terenów w pobliżu Fortu Luneta Warszawska - inwestor chce tam budować domy studenckie. Nie godzi się na to miejski konserwator zabytków. Inwestor składa odwołania, tymczasem plan zagospodarowania przestrzennego, który mógłby zabronić zabudowy w rejonie zabytku, wciąż nie powstał. - Powinien być już dawno uchwalony - przekonują radni dzielnicy Stare Miasto. Tymczasem plany budowy akademików krytykuje dr Krzysztof Wielgus, ekspert Twierdzy Kraków. - To nie jest żadne uzupełnienie zabytku, żadna integracja starego z nowym, to bardzo ingerencyjne, silne zniekształcenie bardzo cennego obiektu fortecznego - mówi Wielgus. Ale od razu zaznacza, że trzeba też w pewnym sensie oddać honor obecnemu inwestorowi. - On był w prawie coś takiego zaprojektować. Błąd polegał na daniu możliwości zabudowy w planie - podsumowuje.

FLESZ - Minimalna płaca w górę

Co dalej z zabudową wokół fortu Luneta Warszawska? Inwestor nie daje za wygraną

Miejscy aktywiści wciąż walczą o to, aby teren w rejonie fortu „Luneta Warszawska” nie został zabudowany. Zgodnie z pomysłem inwestora, którym jest spółka Nowa Kamienna, wokół zabytkowego obiektu miałyby powstać trzy czterokondygnacyjne domy studenckie - mówiąc inaczej akademiki. Fort znajduje się przy skrzyżowaniu ulicy Kamiennej i alei 29 Listopada.

Uzgodnienia projektu budowlanego odmówił miejski konserwator zabytków. Przede wszystkim zwrócił uwagę, że najnowszy projekt (pierwotnie spółka chciała budować dwa bloki) "nadal nie uwzględnia wielu ograniczeń, istotnych z punktu widzenia ochrony zabytku". Inwestor co prawda zmniejszył liczbę kondygnacji, jednak - jak twierdzi konserwator - "faktyczna wysokość" budynków pozostała bez zmian. Ponadto planowana zabudowa ma "zbyt silnie ingerować w formy ziemne fortu, uniemożliwiając tym samym ich odtworzenie".

Powstał nowy plan dla okolic fortu Luneta Warszawska. Zamias...

Od decyzji konserwatora spółka odwołała się do ministra kultury i dziedzictwa narodowego, ale ten utrzymał ją w mocy. Spółka nie dała jednak za wygraną. Zaskarżyła decyzję ministra do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Ten uznał zarzuty inwestora za zasadne. Sąd stwierdził m.in., że minister nie przeprowadził własnego, merytorycznego postępowania. Zgodnie z decyzją sądu przedstawiciele resortu mają ponownie rozpatrzeć odwołanie inwestora i ustalić, czy i dlaczego budowa trzech akademików jest sprzeczna z "udzieloną zabytkowi ochroną".

Inwestor przekonuje, że działa zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego. Ten dopuszcza zabudowę mieszkaniową. Przedstawiciele spółki przekonują, że nie wykorzystują w pełni możliwości, jakie daje dokument i w stosunku do pierwotnego projektu "obniżyli parametry inwestycji".

W akademikach zaplanowano łącznie ok. 300 mieszkań. Domy studenckie mają być tak wybudowane, aby zachować przeciwstok dawnej fosy wokół fortu, o co wielokrotnie apelowali miejscy aktywiści, zrzeszeni w stowarzyszeniu Ratujmy Fort Luneta Warszawska, którzy sprzeciwiają się jakiejkolwiek zabudowie w tym miejscu.

- Inwestor zrezygnował też z budowy parkingów podziemnych, będzie kilka miejsc postojowych na powierzchni, pojawią się również stojaki na rowery - przekonywał nas jeszcze w 2019 roku architekt Piotr Knez. Zgodnie z nowym pomysłem, na rogu ulicy Rogatka i alei 29 Listopada, ma powstać też plac miejski. Jak dodaje Knez, pod inwestycję zostanie wyciętych 75 drzew, czyli mniej, niż pierwotnie zakładano (pod topór miały pójść 123 drzewa), dodatkowo w innym miejscu zostaną posadzone nowe.

Miejscy aktywiści od dawna domagają się zmiany zapisów planu zagospodarowania przestrzennego. Efekt jest taki, że właśnie powstaje nowy dokument, który mógłby pokrzyżować plany inwestorowi, nie jest jednak przesądzone, czy na pewno zablokuje zabudowę. Ale prace nad planem wydają się stać w miejscu.

- Złożyliśmy uwagi do planu w przewidzianym procedurą terminie, tj. do 8 maja 2018 r. Niestety od tamtej pory prace nad dokumentem nie wyszły poza etap konsultacji wewnątrz UMK. Władze miasta kilkukrotnie informowały w odpowiedziach na interpelacje radnych, że nie jest to plan priorytetowy - mówi Agnieszka Myśliwy ze Stowarzyszenia Ratujmy Fort Luneta Warszawska.

Jego przedstawiciele chcą, aby w nowym planie wokół fortu wprowadzono teren urządzonej, ogólnodostępnej dla mieszkańców zieleni. - Apelujemy o to, aby zapisy nie dawały możliwości wprowadzania nowej zabudowy - twierdzi Myśliwy.

W krakowskim magistracie nie dają jasnej odpowiedzi na pytanie, dlaczego prace nad dokumentem trwają tak długo. Urzędnicy zwracają jedynie uwagę, że w Wydziale Planowania Przestrzennego UMK sporządzanych jest łącznie 66 planów.

Tempo prac nad planem krytykuje też przewodniczący rady dzielnicy Stare Miasto Tomasz Daros. - Trwa to wszystko już zdecydowanie zbyt długo. Trudno doszukać się postępów. Plan już dawno powinien zostać uchwalony. Jego część obejmuje też teren naszej dzielnicy, mieszkańcy wnioskują do nas z prośbami o przyspieszenie procedury, by zabezpieczyć teren przed zabudową - mówi Daros.

Kraków. Zaniedbany fort Lasówka ma nowego gospodarza. Zajmą ...

Dr Krzysztof Wielgus, ekspert w sprawie Twierdzy Kraków, twierdzi, że błędy w sprawie fortu Luneta Warszawska zostały popełnione na etapie sporządzania poprzedniego planu miejscowego. - To był potężny błąd, aby w dokumencie dopuścić możliwość zabudowy. Wszystko, co dzieje się teraz, to konsekwencje tego błędu. Plany inwestora są niezgodne z jakimikolwiek zasadami kształtowania terenów zabytkowych, nie tylko fortecznych. To nie jest żadne uzupełnienie zabytku, żadna integracja starego z nowym, to bardzo ingerencyjne, silne zniekształcenie bardzo cennego obiektu fortecznego - mówi Wielgus. Ale od razu zaznacza, że trzeba też w pewnym sensie oddać honor obecnemu inwestorowi. - On był w prawie coś takiego zaprojektować. Błąd polegał na daniu możliwości zabudowy w planie - dodaje. Jego zdaniem dziś miasto już by takiego błędu nie popełniło.

Przeciwny inwestycji jest również Dariusz Krzyształowski, prezes Małopolskiego Stowarzyszenia Miłośników Historii "Rawelin". Twierdzi, że po zapoznaniu się z wizualizacjami widać, że planowane budynki mają powstać wręcz na terenie fortu, wpisanego do rejestru zabytków. - Bo tereny zielone to też część obiektu fortyfikacyjnego. Luneta Warszawska jak wszystkie forty nie składa się tylko z części kubaturowej, ale też z wałów, fosy, przeciwstoku. Jednym słowem planowana zabudowa zasłoni oraz ukryje pozostałe elementy fortu - podkreśla Krzyształowski.

Inwestor twierdzi, że nietrafne są argumenty, jakoby projektowane budynki miały zaburzyć pierwotny charakter terenu i spowodować znaczne przekształcenie otoczenia fortu. Jego zdaniem inwestycja nie spowoduje również zniszczenia zieleni. W jednym z dokumentów, do jakich dotarliśmy, inwestor przekonuje, że "przeciwstok fosy od strony fortu będzie dokładnie odtworzony według historycznych profili", a "projekt stara się minimalizować straty zieleni i twórczo wykorzystywać jej relikty".

Wideo

Materiał oryginalny: Plan dla okolic fortu Luneta Warszawska. Inwestor upiera się przy budowie domów studenckich. Plan miejscowy to zablokuje? - Gazeta Krakowska

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Sceptyczny

Nie lubię tzw. "deweloperów", którzy -- co do jednego -- są chciwymi i aroganckimi sukinsynami. Ani mi ten "deweloper" brat, ani swat.

Jednak nie bardzo rozumiem obronę tych "fortów" -- czy te "rakuskie" rudery naprawdę są takie cenne? Nie twierdzę, że w tym miejscu koniecznie mają powstać akademiki (chociaż to i tak trochę lepiej, niż kolejne beznadziejne "biurowce"), ale czy warto bronić tych fortów jakby chodziło o Wawel? Przecież żadne z nich znowuż "architektoniczne perły włoskiego renesansu"...

G
Gość

I 2dni przed wejściem planu zakazującego budowy urzędnicy podpiszą zgodę na budowę. Znany to mechanizm krakowski

Dodaj ogłoszenie