Planowanie przestrzenne. Mieszkańcy Kulerzowa zaskarżyli uchwalone studium do wojewody. Nie chcą farmy fotowoltaicznej

Ewa Tyrpa
Ewa Tyrpa
Mieszkańcy Kulerzowa oczekują wykreślenia ze studium zapisów o możliwości istalacji fotowoltaicznych. Na zdj. Anna Wit i Stanisław Gubała z Rady Sołeckiej
Mieszkańcy Kulerzowa oczekują wykreślenia ze studium zapisów o możliwości istalacji fotowoltaicznych. Na zdj. Anna Wit i Stanisław Gubała z Rady Sołeckiej fot. Ewa Tyrpa
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Mieszkańcy gminy Mogilany 11 lat czekali na studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Wreszcie zostało uchwalone. Jednak nie wszyscy są z tego zadowoleni [kliknij w przycisk "zobacz galerię" i przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE]. 

FLESZ - Koronawirus w Polsce. Zachowajmy czujność i zdrowy rozsądek

Wielu właścicieli działek cieszy się, że w postaci studium został poczyniony pierwszy krok do przekształcenia ich nieruchomości w budowlane.

Jednak mieszkańców Kulerzowa martwi ujęcie w studium wielohektarowego obszaru pod fotowoltaikę. To, jak mówią, pas o szerokości prawie 500 metrów i długi na kilka kilometrów: od granicy z Radziszowem, poprzez Buków i Kulerzów, do granicy z Mogilanami.

- Boimy się oddziaływania farm fotowoltaicznych na środowisko, tego że powstanie tu elektrownia o mocy powyżej stu kilowatów – mówi Anna Wit z Rady Sołeckiej. Zaznacza, że na zebraniu sołeckim w grudniu zeszłego roku wójt nie poinformował ich o planach objęcia fotowoltaiką tak dużego obszaru, stanowiącego grunty prywatne oraz Skarbu Państwa.

Gród Nawoja - najokazalszą jego częścią jest drewniany zamek dla dzieci. Znajduje się na placu rekreacyjnym w Nawojowej Górze. Powstał po zakończeniu obchodów 700-lecia wioski. Źródła wskazują, że wieś jest jedną z najstarszych w gminie Krzeszowice. Założył ją  przed 1319 rokiem Nawój z Morawicy.

Niezwykle ciekawy plac zabaw i rekreacji. Nawiązuje do histo...

Rada Sołecka na początku października na wolnym powietrzu zorganizowała zebranie z mieszkańcami Kulerzowa. - Wszyscy są przeciwni takim zapisom w studium. Także mieszkańcy Bukowa dopiero teraz dowiedzieli się o wyznaczeniu obszaru pod fotowoltaikę i też planują zaskarżyć ten dokument u wojewody – relacjonuje Maria Jurek też z RS.

Na sesji, podczas której uchwalono ten dokument, zaznaczała, że nikt nie wnioskował o możliwość tworzenia na gruntach rolnych terenów pod fotowoltaikę w sąsiedztwie Lasu Bronaczowa i rezerwatu Kozie Kąty. Są tu piękne, nie tylko rolnicze i leśne, ale też widokowe tereny.

- To ostatnie zielone płuca w naszym rejonie, a także jedno z niewielu miejsc, gdzie uprawia się rolnictwo, hoduje bydło i produkuje zdrową żywność. Jeśli powstaną tu fotowoltaiczne farmy, to będzie tu koniec rolnictwa – przewiduje Stanisław Gubała, rolnik i członek RS.

- Wyznaczenie obszaru pod fotowoltaikę w studium, daje tylko możliwość, dopuszcza, a nie nakazuje instalacji. Uznaliśmy, że w takim terenie, gdzie dominuje rolnictwo i jest sporo miejsc osuwiskowych, nie będzie terenów budowlanych, fotowoltaika jest szansą na rozwój – tłumaczy wójt Piotr Piotrowski. Zaznacza, że studium nie uprawnia do rozpoczęcia jakiejkolwiek inwestycji.

Włodarz gminy zapewnił na sesji, że wobec takiego stanowiska mieszkańców Kulerzowa, w planie zagospodarowania przestrzennego, do opracowywania którego gmina ma niebawem przystąpić, ten teren nie będzie uwzględniony pod fotowoltaikę.
Jednak mieszkańcy Kulerzowa oczekują zmian w studium. Nie dlatego, że nie wierzą w zapewnienie wójta, ale dowiedzieli się, że przepisy o odnawialnych źródłach energii pozwalają stawiać różnego rodzaju instalacje także na podstawie zapisów tylko w studium.

Rękawica - tak nazywa się ta skała - nie tylko na turystach robi wrażenie :)

Ojców. Zachwycająca jesień! Piękny spacer tak blisko Krakowa...

Dodatkowo martwi ich nieokreślenie limitu inwestycji fotowoltaicznych. - Jest mowa o mocy powyżej stu kilowatów, więc może tu powstać nawet elektrownia – uważają nasi rozmówcy.

Twierdzą, że należy wzmocnić rolnictwo innymi drogami. Już sami mają pomysł na takie działania, ale muszą przeczekać pandemię.

Nie są przeciwni rozwojowi gminy, ale mają za złe władzom niepoinformowanie ludzi o tak znaczących zmianach. - Projekt studium był kilkakrotnie wykładany do publicznego wglądu, umieszczony na stronie internetowej gminy, odbyła się publiczna debata i był czas na składanie uwag. O wyłożeniu projektu studium informowali księża podczas mszy. Mieszkańcy Kulerzowa mogli złożyć wniosek – dodaje wójt.

Nasi rozmówcy przyznają, że złożyli go po terminie, bo nie wiedzieli o takich zapisach. A już odczuwają ich skutek: wycofywanie się osób chętnych do osiedlenia się w tym rejonie. - Wartość działek spadła, bo nikt nie chce mieszkać z widokiem na panele – powiedział Stanisław Gubała.

Członkowie RS liczą na uchylenie studium przez wojewodę. - Wiemy, że studium jest bardzo potrzebne, że ludzie na niego czekają, ale musimy podejmować takie kroki, by uchronić mieszkańców przed likwidacją rolnictwa i zielonego terenu – zaznaczają nasi rozmówcy.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Naprawdę jak można nie chcieć farmy fotowoltaicznej, przeciez to bezpieczna technologia i dobra dla środowiska, sam mam u siebie penele fotowoltaiczne, od Maxcom eco energy, to naprawdę duże lepsze od tradycyjnej energii węglowej.
Dodaj ogłoszenie