Planowe zwycięstwo

zab
Beskidy Andrychów pokonały na własnym boisku 5-2 (4-2) broniącą się przed spadkiem z wadowickiej "okręgówki" Babią Górę Sucha Beskidzka. Dla podopiecznych Piotra Stacha było to planowe zwycięstwo. Wicelider traci już tylko 4 punkty do prowadzącego Przeboju, który nieoczekiwanie przegrał u siebie z Górnikiem Brzeszcze 1-2. Do końca sezonu pozostały trzy kolejki.

Beskidy Andrychów miały przez kwadrans "zadyszkę" z Babią Górą, ale ich wygrana nie była zagrożona

    - Nie ma się co podpalać. Trzeba do wszystkiego podchodzić spokojnie - mówi Piotr Stach, grający trener Beskidów. - Już u progu wiosny mówiłem, iż przewaga wolbromian jest taka, że nie dadzą sobie wydrzeć mistrzostwa sezonu. Oczywiście, że raz ich przewaga raz topniała, innym razem rosła, ale proszę sobie wszystko przeliczyć. W trzech ostatnich spotkaniach musielibyśmy wszystko wygrać, a Wolbrom musiałby stracić przynajmniej 5 punktów. Gdzie to się ma zdarzyć? W Barwałdzie, na boisku outsidera, czy u siebie mają przegrać z Makowem. Sezon kończą w Stanisławiu. My musimy się najpierw martwić jutrzejszym meczem w Brzeszczach. Górnik pokonał Przebój na jego boisku, więc u siebie będzie bardzo groźny - dodaje Piotr Stach.
   Spotkanie z Babią Górą szybko ułożyło się po myśli Beskidów, które po 24 min prowadziły 3-0. Potem jednak gospodarze dali sobie strzelić dwa gole w ciągu niespełna 120 sekund. - Nasza sytuacja kadrowa była trudna. Zabrakło kontuzjowanych Walczaka z Derbinem. Kuba Skawina naciągnął mięsień przywodziciela i po przerwie już nie wyszedł na boisko. Do meczu mocno potłuczony przystąpił Chowaniec, który dzień wcześniej miał wypadek drogowy. Samochód wpakował się w niego, gdy jechał na rowerze. Kierowca zbiegł. Zawodnik przystąpił jednak do meczu na własną odpowiedzialność - wylicza Piotr Stach.
   Młodzież, która coraz częściej dostaje szansę zaczęła sobie na boisku poczynać bardzo nerwowo. - Błędy Dominika Wawry kosztowały nas utratę dwóch goli. Powiedziałem im w przerwie, że przy 3-0 trzeba zachować spokój. Nie ma przecież powodów do paniki - zwraca uwagę Piotr Stach. - Skoro nasza sytuacja kadrowa była trudna, a mecz toczył się w spiekocie, młodzi piłkarze dostali więcej szans niż zazwyczaj. Także dlatego, że rano nie grali w juniorach. Swój mecz mieli w niedzielę. Mogli zatem dać z siebie wszystko i nie słyszałem tłumaczeń, iż mają już w nogach jedną grę. Poza tym, pojechałem sobie popatrzeć na nich w niedzielę, by sprawdzić ile wynoszą z piątoligowych boisk. Powtarzałem już wielokrotnie, że budujemy zespół pod kątem nowego sezonu - podkreśla Piotr Stach.
   Przestój gospodarzy był krótki. - I to też jest nasz plus, że potrafimy wychodzić obronną ręką z trudnych sytuacji - kończy szkoleniowiec.
(zab)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie