Platforma zwalnia dyrektora WORD. Politycy PO bronią się przez atak

Robert Bagiński
Jarosław Śliwiński nie będzie już pełnił obowiązków dyrektora WORD w Gorzowie. Zarząd województwa odwołał go z funkcji.
Jarosław Śliwiński nie będzie już pełnił obowiązków dyrektora WORD w Gorzowie. Zarząd województwa odwołał go z funkcji. LCI/FB
Udostępnij:
Przez kilka tygodni czołowi aktorzy zaniedbań w aferze „praca za sex” w gorzowskim WORD głównie kluczyli oraz mijali się z faktami. Tych ostatnich przybywało. W efekcie publikacji GL zarząd województwa postanowił odwołać z funkcji dyrektora Jarosława Śliwińskiego.

Najpierw jednak postanowili bronić się przez atak, niestety również na ofiarę afery „praca za sex” Magdalenę Szypiórkowską. Sama konferencja prasowa, którą we wtorek zwołał zarząd województwa lubuskiego, jest rzadkim przykładem tego, że zamiast coś wyjaśnić, można to jeszcze bardziej skomplikować, a zamiast oczekiwanej transparentności, zaprezentować głównie siłę.
– Nieprawdą są informacje, że w WORD nie było nadzoru. Nie widzimy powodów, aby się szczególnie tłumaczyć z jakichkolwiek zaniechań – powiedział wicemarszałek Marcin Jabłoński.

Jednocześnie poinformował, że zarząd województwa podjął decyzję o odwołaniu dyrektora Jarosława Śliwińskiego z funkcji. – Żeby ta instytucja nie zajmowała się samą sobą – uzasadniał. Ani słowa o tym, że istotą sprawy, obok oskarżeń natury obyczajowej, jest zignorowanie procedur oraz nienadanie sprawie oficjalnego biegu najpierw przez poseł Krystynę Sibińską z PO, a potem przez wicemarszałka Jabłońskiego. W toku kolejnych publikacji GL na światło dzienne wychodziły inne przypadki mobbingu i nieprawidłowości w gorzowskim WORD. Gdyby nie praca dziennikarzy, nikt by o nich nie wiedział, a w urzędzie marszałkowskim nikt by się przypadkiem Szypiórkowskiej oraz innymi nie zajmował.

Dzisiaj wicemarszałek Jabłoński przedstawia wszystko inaczej.
– Pan dyrektor został wezwany do złożenia wyjaśnień i stanowczo zaprzeczył oskarżeniom. Potrzebował paru dni na przygotowanie prywatnego aktu oskarżenia, który został wniesiony do sądu – powiedział. Rzecz w tym, że nie było to kilka dni, ale trzy miesiące.

Głos zabrała również marszałek województwa Elżbieta Polak.
– Sprawą zajmowaliśmy się, zanim pojawiły się doniesienia medialne
– powiedziała marszałek. Powtórzyła też, że dowiedziała się o niej dopiero 20 czerwca. Fakty są takie, że pismo do gabinetu zarządu województwa wpłynęło już 4 maja i została na nie udzielona odpowiedź.

To co podczas konferencji prasowej rzucało się w oczy najbardziej, to przyjęta linia obrony. Z wypowiedzi członków zarządu województwa wynika, że trzymiesięczne milczenie w sprawie i nienadanie jej żadnego oficjalnego biegu było postawą właściwą oraz najlepszą z możliwych. Nie zabrakło słów dezawuujących domniemaną pokrzywdzoną Magdalenę Szypiórkowską.

Przewodniczący lubuskiej Platformy Obywatelskiej Waldemar Sługocki określał ją mianem „Magdaleny Sz.”, mimo że kobieta zgodziła się na publikację wizerunku oraz danych, a taka forma zastrzeżona jest dla osób oskarżonych lub skazanych.
– Informacje Magdaleny Sz. pojawiły się dosyć późno. Jeżeli dzieje się komuś krzywda, to należy się udać na policję lub do prokuratury – perorował w tonie ewidentnej wyższości poseł Sługocki.

Nie inaczej zachował się w stosunku do domniemanej ofiary wicemarszałek Marcin Jabłoński, który sugerował,
że Magdalena Szypiórkowska z własnej woli donosiła na ludzi.
– Nie jest zadaniem sekretarki pisanie profili psychologicznych kadry zarządzającej, a pani Szypiórkowska złożyła kilka, i dlatego jej zarzuty wydawały się nam zastanawiające – tłumaczył się wicemarszałek. Dokładnie, jakby przez niespełna dwa ostatnie miesiące nie przeczytał pisma, które przesłała do poseł Sibińskiej, ani nie słyszał tego, co ofiara mówiła w mediach, relacjonując swoją pracę w podległej mu jednostce.

– Byłam zmuszana do donoszenia – mówiła w TVP Ino.
– Byłam zmuszana do opisywania kto, do kogo i na ile przychodzi.
„Pan dyrektor kazał mi śledzić zastępcę” – czytamy z kolei w piśmie, które zainicjowało dziennikarskie śledztwo GL. Inaczej mówiąc, to, co opisała ofia-ra jako dowód panujących w WORD patologii, teraz jest dla oskarżonych o zaniedbania polityków elementem obrony.

Jakby tego było mało, marszałek Elżbieta Polak w swoim wystąpieniu poddała w wątpliwość, czy słusznie zrobiła, że spotkała się z Magdaleną Szypiórkowską, skoro ona sama nie zawiadomiła o wszystkim policji ani prokuratury.
– Porozmawiałam z nią jak kobieta z kobietą, bo chciałam się dowiedzieć, jakiej pomocy potrzebuje. Pani Magdalena stanowczo odmówiła i powiedziała, że nie potrzebuje żadnej – mówiła marszałek. Na łamach GL opisywaliśmy to spotkanie, a jego faktyczny przebieg pokazało nagranie świadka spotkania – prezesa Fundacji CODEX Stanisława Czerczaka.
Nie przebiegało ono w taki sposób, jak relacjonuje marszałek Polak, a Stanisław Czerczak skomentował to w jednym z artykułów: – Wiele już w życiu widziałem, ale po spotkaniu z marszałek jestem autentycznie wstrząśnięty. Patrząc w oczy ofierze, bez zająknięcia mijała się z faktami – mówił w GL oraz Radiu Zachód. Odniosła się do niego również sama zainteresowana. – W każdym zdaniu tłumaczyła się niewiedzą i odnoszę wrażenie, że to była taka pokazówka – mówiła Szypiórkowska.

Podczas konferencji głos zabrał również dyrektor Departamentu Infrastruktury i Komunikacji w Urzędzie Marszałkowskim Sławomir Kotylak. Nie odniósł się jednak do informacji GL o kilku kolejnych przypadkach mobbingu, które miały miejsce w gorzowskim WORD, a o których informował w 2020 roku ówczesny dyrektor Mariusz Potocki. Niestety, Kotylak nie odpowiadał na fakty, ale ograniczył się do ogólnej oceny.
– Mamy wyniki audytu, który potwierdził, ze procedury ISO są w jednostce wdrożone i praktykowane. Zarzuty o mobbing nie znalazły potwierdzenia w faktach – powiedział.

Nie wiadomo, czemu miała służyć poniedziałkowa konferencja prasowa. Pewne jest, że nic nie wniosła, a pytań jest więcej niż odpowiedzi. Sprawą będą się zajmowali w poniedziałek radni Sejmiku Województwa Lubuskiego. Dziś pewne jest jedno: politycy Platformy Obywatelskiej bronią się przez atak.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

miejsce #1

Diesel

Diesel Mega Chief DZ4329

1 416,00 zł424,25 zł-70%
miejsce #2

Michael Kors

Michael Kors Slim Runway MK3282

553,88 zł314,40 zł-43%
miejsce #3

Tommy Hilfiger

Tommy Hilfiger Tommy Hilfiger Watch 1710383

709,00 zł500,00 zł-29%
miejsce #4

Seiko

Seiko Srpc87K1

1 324,04 zł1 130,46 zł-15%
miejsce #5

Casio

Casio G-Shock GA-110HC-1AER

223,30 zł
miejsce #6

Michael Kors

Michael Kors Bradshaw MK5739

419,92 zł
Materiały promocyjne partnera

Koniec WIBOR-u, początek WIRD-u

Materiał oryginalny: Platforma zwalnia dyrektora WORD. Politycy PO bronią się przez atak - Gazeta Lubuska

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kundel Merkel
Pozostaje ci jeszcze ustalić, kto odpowiada za sianie paniki na rynku i już będziesz mądrzejszy!
G
Gość
TO JEST INFO O KTÓRYM OBAJTKOWA SZCZUJNIE MILCZY !!

''''

Polski cukier tańszy za granicą. Kosztuje jedynie 3 zł

Magdalena Raducha

Dzisiaj, 4 sierpnia (17:34)

W Rumunii można go dostać za niewiele ponad 3 zł, podobnie w węgierskich sklepach stacjonarnych. Na Słowacji w jednej z sieci handlowych jest obecnie w promocji i zamiast 4,49 zł jest dostępny za jedyne 3 zł. Tyle kosztuje polski cukier w zagranicznych sklepach w przeliczeniu na złotówki. Dlaczego tak jest? Michał Gawryszczak ze Związku Producentów Cukru podkreśla, że to, ile musi zapłacić za towar konsument, ustala indywidualnie sklep. I, jak tłumaczy ekspert ekonomiczny: Jeśli nie ma paniki na rynku, ceny nie są podnoszone ''
K
Krul Bul
"No to śmiało wal! Pisz gdzie się podziali ci jak to określasz biedni dziennikarze. Tylko konkretnie pisz. Z imienia i nazwiska i gdzie".

A czytać ze zrozumieniem umiesz? Znasz znaki przestankowe, wiesz co oznaczają? Wiesz, do czego służy pytajnik na końcu zdania?

Wiesz, co to są dane osobowe i jakiej podlegają ochronie?

"Polska jenzyka, trudna jenzyka", zwłaszcza dla człowieka związanego z opcją niemiecką. Spytaj ruskiej, putlerowskiej onucy i niemieckiego kundla Tuska - może ci przełoży na znany mu język kraju, który chce za wszelką zniszczyć.
K
KK
3 sierpnia, 18:00, Krul Bul:

A dlaczego tego syfu uparcie nie dostrzega redakcja lokalnego pudelka, czy wykopu mieniącego się dowcipnie "prawdopodobnie najlepszym portalem w mieście", czyli "gorzowianin com"?

Jak nie wiadomo o co chodzi...

Chociaż w zdegenerowanej do cna Platformie O. nie chodzi tylko o kasę, jak widać.

Partia (mafia) misie, praca misie, "te rzeczy" misie, kasa misie...

Bycie w mafii zobowiązuje.

Ktoś, kto wygląda na dziennikarza i pracuje w redakcji - nie zawsze nim jest.

Gdzie się podziali "biedni" "dziennikarze" z niedawnej jeszcze GL?

Nie chciałbym relatywizować sugerując, że jedna ekipa widzi syf tylko u strony przeciwnej. Jednak czy stać nas na pełen obiektywizm w tak spolaryzowanym przez media i polityków społeczeństwie?

K
Krul Bul
A dlaczego tego syfu uparcie nie dostrzega redakcja lokalnego pudelka, czy wykopu mieniącego się dowcipnie "prawdopodobnie najlepszym portalem w mieście", czyli "gorzowianin com"?

Jak nie wiadomo o co chodzi...

Chociaż w zdegenerowanej do cna Platformie O. nie chodzi tylko o kasę, jak widać.

Partia (mafia) misie, praca misie, "te rzeczy" misie, kasa misie...

Bycie w mafii zobowiązuje.

Ktoś, kto wygląda na dziennikarza i pracuje w redakcji - nie zawsze nim jest.

Gdzie się podziali "biedni" "dziennikarze" z niedawnej jeszcze GL?
K
KK
Zmiana redakcji GL i nagle inna zupełnie rzeczywistość. Znacie to, gdy nagle unieść kamień w świetle wiją się glizdy i nie tylko szukając bezpiecznej ciemnosci...Dlaczego tego syfu nie potrafiła dojrzeć poprzednia redakcja - dzisiaj pracująca w U. Marszałkowskim jak każdy rzetelny i niezależny dziennikarz...
k
kundel Merkel
Napisałbym krótko: platformiane bydło. Ale co tu zawiniło bydło?

Dzicz, swołocz, bezczelni łgarze, POtwory bez morale.

Tylko to też przecież nic nowego. Wszystko to synonimy mafii o nazwie PO.

Platforma Obywatelska była, jest i będzie po prostu Platformą Obywatelską. Do końca swego marnego żywota. Nihil novi.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie