Plebiscyt bohaterów

Ryszard Terlecki
Wszystko jest polityką. W kiosku na dworcowym peronie byłem świadkiem pouczającej wymiany zdań. Jegomość w średnim (tzn. około 50 lat) wieku kupuje „Gazetę Wyborczą”.

Stojący za nim mężczyzna pyta, nie wiadomo sprzedawcę czy kupującego: To „Wyborcza” jeszcze wychodzi? Sprzedawca wzrusza ramionami, kupujący sprawia wrażenie zirytowanego i odpowiada: Czemu miałaby nie wychodzić? Teraz wzrusza ramionami sprawca sytuacji i odchodząc mówi do siebie: Kto to jeszcze czyta?

To zdarzenie przypomniało mi czasy odległe o ćwierćwiecze. Wiosną 1989 roku Okrągły Stół skończył się perspektywą częściowo wolnych wyborów. 23 kwietnia Komitet Obywatelski zatwierdził listę kandydatów na posłów i senatorów opozycji. Tak właśnie myślano: opozycji, bo któż spodziewał się rozkładu dyktatury już w ciągu najbliższych miesięcy. Kampania ruszyła, „Solidarność” zawładnęła ulicami, na których z każdym dniem przybywało plakatów i ulotek. Lata doświadczeń w produkowaniu „bibuły” teraz okazały się bardzo przydatne.

Państwowa telewizja (innej nie było) była nieprzemakalna na polityczne zmiany i trwała w przekonaniu, że powódź kłamstw zapewni sukces dotychczasowym właścicielom PRL. (Tak na marginesie: dziś nie mogę się nadziwić, jak historia lubi się powtarzać). Dopiero 9 maja ruszyły telewizyjne programy wyborcze „Solidarności”, surowo cenzurowane. W tym samym czasie spełniło się marzenie o opozycyjnym dzienniku: 8 maja ukazał się pierwszy numer „Wyborczej”.

Jak wiele zmieniło się od tamtego czasu? Kupowałem „Wyborczą” jeszcze wtedy, gdy już nie zgadzałem się z jej poglądami, później czytywałem ją tylko czasami ze względu na krakowski dodatek. Nie pamiętam dokładnie, ile lat temu zdarzyło mi się kupić ją po raz ostatni. Z pewnością długo jej atutem był fakt, że jako pierwsza zmierzyła się z komunistyczną prasą. W kolejnych latach kolejne gazety stawały do pojedynku z jej pozycją i majątkiem.

Historia „Wyborczej” dobrze pasuje do szumnie zapowiadanych obchodów ćwierćwiecza naszej wolności. Monopol komunistycznej prasy został przecież przezwyciężony, dyktatura upadła, a Kiszczak w rządzie Mazowieckiego musiał zadowolić się funkcją wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych. Ale z lidera „jesieni narodów” Polska stała się wkrótce jej maruderem, a koszty odzyskanej wolności nie obciążyły prominentów sowieckiej partii, lecz jej przeciwników, a przede wszystkim większość zwykłych obywateli.

Zbrodniarze pozostali nieukarani, rozkradzione majątki nadal służą kolejnemu pokoleniu szabrowników. Podobno „Wyborcza” ogłasza plebiscyt na bohaterów odzyskanej niepodległości. Idę o zakład, że już dziś potrafimy wytypować jego przyszłych zwycięzców.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3