Pług nie odśnieży, bo trwa konflikt sąsiedzki

Redakcja
Andrzej Bilan pokazuje drogę, która prowadzi m.in. do jego domu i nie jest odśnieżana. - Pługu nie było tu od czterech dni. Kierowca twierdzi, że nie wolno mu odśnieżać tej drogi - mówi mieszkaniec Hut FOT. ŁUKASZ BOBEK
Andrzej Bilan pokazuje drogę, która prowadzi m.in. do jego domu i nie jest odśnieżana. - Pługu nie było tu od czterech dni. Kierowca twierdzi, że nie wolno mu odśnieżać tej drogi - mówi mieszkaniec Hut FOT. ŁUKASZ BOBEK
Konflikt sąsiedzki na zakopiańskich Hutach sięgnął absurdu. Jedna z mieszkanek Hut zabroniła służbom komunalnym odśnieżać drogę biegnącą po jej terenie, by uprzykrzyć życie sąsiadowi. Zrobiła to za namową innych mieszkańców Hut i Gawlaków. A wszystko dlatego, że tym drugim dojazd do ich domów z kolei ma blokować odcięty teraz od świata sąsiad.

Andrzej Bilan pokazuje drogę, która prowadzi m.in. do jego domu i nie jest odśnieżana. - Pługu nie było tu od czterech dni. Kierowca twierdzi, że nie wolno mu odśnieżać tej drogi - mówi mieszkaniec Hut FOT. ŁUKASZ BOBEK

ZAKOPANE.Wojna na zakopiańskich Hutach. Służby nie mogą odśnieżać. Mieszkańcy zakazali jazdy pługowi, by zrobić na złość sąsiadowi.

Konflikt sąsiedzki na Hutach trwa już od kilku lat. Nieraz też gościł na łamach prasy. Spór toczy się między mieszkańcami a panem Andrzejem Bilanem i jego żoną. W skrócie sytuacja wygląda tak, że państwo Bilanowie kupili działkę na Hutach w 2001 roku. Problem w tym, że po ich gruncie wiodą drogi na Gaw-laki i skrót na Huty. Bilanowie chcieli odsprzedać drogi gminie, ale rada miasta nie zgodziła się na to. Choć pan Bilan twierdzi, że nikomu nie zagradzał przejazdu, mieszkańcy mówią coś innego.

- Teraz od czterech dni służby komunalne nie odśnieżają dojazdu do mnie. Pług zatrzymuje się i zawraca gdzieś ok. 200 metrów od mojego domu. Jeśli śniegu będzie więcej, nie będę w stanie dojechać do domu - żali się Andrzej Bilan, który żyje m.in. z wynajmu domu gościnnego dla turystów.

Co ciekawe, z nieodśnieżanej drogi korzystają również mieszkańcy Gawlaków (5 domów), a także mieszkańcy Hut (ok. 50 domów). Ci drudzy są w o tyle lepszej sytuacji, że mają drugi dojazd.

Jak wyjaśnia Jerzy Piotrowski, prezes komunalnej spółki Tesko, która zajmuje się zimowym utrzymaniem miasta, sporna droga nie jest odśnieżana, bo zażądała tego jedna z mieszkanek Hut. - Kobieta wystosowała do nas pismo z kategorycznym żądaniem zaprzestania odśnieżania. Straszyła nas przy tym sądami i prokuraturą. A że stan prawny tego fragmentu drogi nie jest do końca uregulowany, zdecydowałem o zaprzestaniu odśnieżania - mówi Piotrowski.

Pismo do spółki Tesko złożył pełnomocnik właścicielki terenu, która na stałe przebywa w Kanadzie. Jak się okazuje, kobieta zrobiła to za namową innych sąsiadów. - Zgadza się, poprosiliśmy ją o to - mówi Tomasz Gąsienica Mracielnik, mieszkaniec Hut. - Pan Bilan bowiem zabrania dojazdu ludziom z Gawlaków i z Hut. Dlatego chcemy go tak ukarać. Gdy będzie duży opad śniegu, zobaczy on, jak to jest nie dojechać do domu.

Państwo Bilanowie ze swoim problemem poszli po pomoc do władz miasta. Spotkali się z wiceburmistrzem Wojciechem Solikiem. - I zamiast rozwiązania sytuacji usłyszeliśmy, żebyśmy poszli do proboszcza sanktuarium na Olczy - mówi Andrzej Bilan.

Wojciech Solik przyznaje, że spór na Hutach jest trudny do rozwiązania. - Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby ci ludzie między sobą się po prostu dogadali. Skoro nie pomogły nasze mediacje, uznałem, że być może mediacja proboszcza pomoże - zaznacza Solik.

Tomasz Mateusiak

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

f
fd

Przebywa na stałe w Kanadzie i za namową sąsiadów... To bydlęta nie ludzie.

o
ona musi

tyz byc dozarto.

z
zim

marycha, jaka sprawa publiczna! teren prywatny i tyle,niech idą do sądu za własne pieniążki a nie publiczne, jak ich adwokaci obedrą z dutków to przejrzą, iż lepiej było się dogadać

o
ona wolalaby

coby przysli ku niej.

j
j23

Ty oczywiście wolałbyś żeby poszli do rabina?

m
marycha70

A ile wielebny weźmie za mediacje!!! jeżeli władza nie potrafi załatwić sprawy, to nie nadaje się do sprawowania władzy. Odkąd to władza samorządowa oddaje sprawy publiczne w rece klechów, chyba że w goralenvolk.

Dodaj ogłoszenie