reklama

Po co zbudowaliśmy cyklotron za 250 mln?

Iwona Krzywda
Iwona Krzywda
Zaktualizowano 
Zamiast doniesień o skutecznej terapii prowadzonej w Bronowicach mnożą się doniesienia o konflikcie i braku porozumienia
Zamiast doniesień o skutecznej terapii prowadzonej w Bronowicach mnożą się doniesienia o konflikcie i braku porozumienia fot. Anna Kaczmarz
Kontrowersje. Rozpędzone superkosztowną techniką protony miały leczyć raka u kilkuset pacjentów rocznie. Teraz okazuje się, że zaledwie kilkudziesięciu

10 lat temu zorganizowane w konsorcjum najpoważniejsze instytucje naukowe z całego kraju starały się o 250 mln złotych na wybudowanie w krakowskich Bronowicach cyklotronu.

Uzasadniały ten ogromny wydatek faktem, że urządzenie będzie stosowane nie tylko do prowadzenia eksperymentów naukowych, ale też do leczenia chorób nowotworowych. I to na dużą skalę. Początkowo oceniano, że terapia protonowa pomóc mogłaby nawet dwóm tysiącom pacjentów, poddawanym tradycyjnej radioterapii.

Bronowickie Centrum co roku zamierzało leczyć 700 chorych. Dzisiaj, niemal w rok od oddania do użytku cyklotronu z częścią medyczną, która kosztowała 100 mln złotych, widać, jak bardzo tamte zapowiedzi były odległe od rzeczywistości. Ostatnio NFZ zaproponował opłacenie terapii jedynie 13 chorych w pierwszych sześciu miesiącach działalności cyklotronu. Jak mogło dojść do tej niezwykle kosztownej rozbieżności między deklarowaną a rzeczywistą liczbą pacjentów?

Kiedy Instytut Fizyki Jądrowej budował już w Bronowicach ten olbrzymi instrument naukowy, Ministerstwo Zdrowia przygotowywało stosowne rozporządzenia. Zawęziło w nim radykalnie, w porównaniu z praktyką podobnych ośrodków zagranicznych, listę nowotworów, jakie mogą być leczone przy pomocy protonów w Polsce.

- My interweniowaliśmy w tej sprawie wielokrotnie, a onkolodzy nie zrobili nic, żeby poprzeć nasze starania o korektę błędnego rozporządzenia ministra - mówi prof. Marek Jeżabek, dyrektor Instytutu Fizyki Jądrowej.

Resort, wydając rozporządzenie, oszacował, że w Bronowicach rocznie leczonych będzie tylko 200 chorych. - Pacjentów z nowotworami uwzględnionymi w rozporządzeniu ministerstwa teoretycznie w Polsce jest ok. 150 rocznie - ocenia prof. Jerzy Jakubowicz, dyrektor krakowskiego oddziału Centrum Onkologii. Tłumaczy jednak, że nie każdy powinien widzieć ratunek w cyklotronie. Części wystarczy tradycyjna i trzy razy tańsza radioterapia. Z danych NFZ wynika, że przez ostatnie półtora roku z leczenia protonami poza krajem skorzystało tylko 45 chorych. Do Niemiec, Francji i Czech wysyłani byli również pacjenci chorzy na inne nowotwory niż te, które zgodnie z listą ministerialnego rozporządzenia mogą być leczone w Bronowicach.

Centrum Onkologii boi się, że nie znajdzie nawet wspomnianych 13 pacjentów. Twarde negocjacje w tej sprawie Centrum i IFJ toczą od dwóch miesięcy. Wczoraj dowiedzieliśmy, że porozumienie ma być podpisane do końca miesiąca. Ale to nie oznacza rozwiązania problemu cyklotronu.

Krakowskie centrum absurdów - z ośrodka wartego 250 milionów złotych zamiast setek chorych skorzysta garstka

W arte miliony złotych stanowiska, służące do leczenia nowotworów zlokalizowanych poza narządem wzroku czekają w Bronowicach od blisko roku. Ultranowoczesny cyklotron produkujący wiązkę rozpędzonych cząstek działa 24 godziny na dobę, bo odłączanie od źródła zasilania bardzo mu szkodzi. W ramach wartego ponad 2 mln zł serwisu, na wypadek ewentualnej awarii w Instytucie, codziennie czuwa przedstawiciel belgijskiego producenta cyklotronu. Każdego dnia do pracy przychodzą również świetnie wynagradzani pracownicy centrum, wyszkoleni w zakresie protonoterapii. Brakuje jedynie chorych, którym mogliby pomóc.

Datę uruchomienia wybudowanego za ponad 250 mln zł ośrodka, który pierwotnie przyjmować miał setki chorych, przesuwano kilkakrotnie. Najpierw na drodze do startu terapii stała przeciągająca się procedura rejestracji nowych świadczeń i przygotowanie ministerialnego rozporządzenia. Przez ostatnie dwa miesiące do porozumienia nie potrafili z kolei dojść przedstawiciele Instytutu Fizyki Jądrowej PAN - właściciela cyklotronu i krakowskiego oddziału Centrum Onkologii, wybranego w konkursie NFZ do prowadzenia leczenia i kwalifikowania pacjentów.

Negocjacje rozbijały się o liczbę osób, jaka jeszcze w tym roku miałaby trafić do Bronowic. Instytut oczekiwał gwarancji, że szpital znajdzie ich co najmniej trzynastu. - Ostatecznie zrezygnowałem z tego warunku. W mojej ocenie jest już bowiem za późno na to, by Narodowy Fundusz Zdrowia naprawił swój błąd, jakim było powierzenie zadania wyboru pacjentów tylko jednemu ośrodkowi - informuje prof. Marek Jeżabek, dyrektor Instytutu Fizyki Jądrowej.

Podpisy pod umową nie zostały jeszcze złożone, bo Centrum Onkologii ciągle kompletuje konieczne dokumenty. Ustępstwa ze strony Instytutu prawdopodobnie wystarczą jednak, żeby wreszcie uruchomić terapię. - To tak naprawdę efekt naszej rezygnacji, przyznania, że działania Ministerstwa Zdrowia, NFZ i Centrum Onkologii doprowadziły do tego, że tych pacjentów będzie można policzyć na palcach jednej ręki - tłumaczy prof. Jeżabek.

Nie ulega wątpliwości, że narastający wokół ośrodka w Bronowicach konflikt i wzajemne przerzucanie się odpowiedzialnością za odsyłanie chorych z kwitkiem to efekt decyzji podejmowanych wokół budowy tego miejsca.

Kiedy w 2006 roku powstało narodowe konsorcjum, w skład którego weszły najważniejsze instytucje naukowe (m.in. Instytut Fizyki Jądrowej PAN, Centrum Onkologii i uniwersytety medyczne z całego kraju), stworzenie pierwszego polskiego ośrodka terapii protonowej ze względu na doświadczenie w pracy z cyklotronami zdecydowano się powierzyć krakowianom. IFJ nie jest jednak podmiotem medycznym i chociaż chce, samodzielnie leczyć pacjentów nie ma prawa.

Żeby jakikolwiek chory trafił na teren Instytutu, działalność musi tam zarejestrować szpital. - Myślę, że nigdzie na świecie nie ma takiego przypadku, że ośrodek terapii protonowej jest osobną jednostką, do której pacjent musi dojechać i potem wrócić do szpitala. Bez szpitala ten ośrodek nie funkcjonuje i jest do niczego niepotrzebny. Chcemy rozwiązać ten problem- zwraca uwagę prof. nadzw. Jerzy Jakubowicz, dyrektor krakowskiego Centrum Onkologii.

Taką procedurę przeprowadzono już w przypadku nowotworów oka. W IFJ od kilku lat z powodzeniem są one leczone przez Szpital Uniwersytecki. Pracownicy Instytutu zaangażowani w przebieg terapii, żeby w niej uczestniczyć na zasadzie wolontariatu musieli zaś dołączyć do szpitalnej załogi.

Pacjentów z czerniakami gałki ocznej do Centrum Cyklotronowego rocznie trafia ok. 50. Miało być stu, ale zapotrzebowanie na tego typu leczenie nie rośnie.

Wiadomo już, że dalekie od rzeczywistości były również szacunki dotyczące chorych z nowotworami innych narządów. Początkowo oceniano, że terapia protonowa pomóc mogłaby nawet dwóm tysiącom pacjentów, kwalifikowanym do tradycyjnej radioterapii. Bronowickie Centrum co roku leczyć zamierzało 700. Właśnie taką liczbę przyjął ośrodek w Pradze, jeden z najnowocześniejszych w Europie. Potrzebował na to jednak dwóch lat, a chorzy do Czech przyjeżdżali z 22 krajów, także z Polski.

Od 2015 roku znad Wisły na zagraniczną terapię protonami wyjechało 45 osób. Na ich leczenie NFZ wydał łącznie ponad 7 mln zł. Do europejskich ośrodków kierowani byli oni jednak również we wskazaniach, które w Bronowicach nie będą leczone. W kilkudziesięciu miejscach na całym świecie terapię protonami uznaje się za naturalną alternatywę klasycznej radioterapii. U nas liczbę wskazań do jej stosowania ograniczono w zasadzie do minimum. - Interweniowaliśmy w tej sprawie wielokrotnie, zaś onkolodzy nie zrobili nic, żeby poprzeć nasze starania o korektę rozporządzenia ministra - nie kryje rozczarowania prof. Jeżabek.

Listę nowotworów przygotowano głównie w oparciu o rekomendacje zespołu ekspertów pod przewodnictwem krajowego konsultanta ds. radioterapii prof. dr. hab. n. med. Rafała Dziadziuszko. Jego członkowie orzekli, że u większości osób skuteczność protonoterapii wydaje się podobna do tradycyjnej metody i nie została dotychczas zweryfikowana w badaniach klinicznych. Ostatecznie w gotowym rozporządzeniu znalazły się nowotwory podstawy czaszki i okolicy okołordzeniowej, glejaki i guzy zatok obocznych nosa, mięsaki tkanek miękkich i kości oraz nowotwory wymagające napromieniowania osi mózgowo-rdzeniowej u dzieci.

Taka decyzja liczbę potencjalnych chorych zredukowała do 200 rocznie. W praktyce nawet tylu trudno będzie znaleźć. - Z rozpoznaniami, które są wpisane do rozporządzenia teoretycznie rocznie jest w Polsce ok. 150 pacjentów. Jednak tylko część z nich będzie kwalifikowana do terapii protonami. To jedna z metod leczenia i tylko ocena bardzo sprawnego zespołu z dużą wiedzą może pokazać jej przewagę nad innymi - tłumaczy prof. Jakubowicz.

Jego placówka przynajmniej do końca roku o skierowaniu na terapię będzie decydować autorytarnie. NFZ zdecydował się bowiem powierzyć prowadzenie innowacyjnego leczenia jednemu ośrodkowi. Ponieważ Centrum Onkologii nie przyjmuje dzieci, to zadanie musi powierzyć podwykonawcy. Jeśli nie znajdzie partnera, z listy potencjalnych pacjentów Instytutu odpadnie kolejne 40 osób.

Pod dużym znakiem zapytania funkcjonowanie bronowickiego ośrodka stawia również wycena świadczeń, którą powierzono Agencji Oceny Technologii Medycznej i Taryfikacji. Na protonoterapię IFJ spodziewał się środków zbliżonych do tych, jakie fundusz płaci europejskim ośrodkom. Tymczasem leczenie dorosłych pacjentów wyceniono zaledwie na 50 tys. zł, dzieci na 72 tys. Zdaniem ministerstwa to wystarczająco, by pokryć koszty finansowania centrum. Resort w swoich kalkulacjach posłużył się jednak magiczną liczbą 200 pacjentów. Kwoty przeznaczone na świadczenia dodatkowo podzielić muszą zaś między sobą właściciele cyklotronu i Centrum Onkologii. O to, który z ośrodków powinien dostawać większość dedykowanych środków, również przez dłuższy okres czasu trwał spór.

Dyrektor IFJ nie potrafi zrozumieć, dlaczego innowacyjnych urządzeń nikt nie chce w pełni wykorzystać. Brak chętnych, by umożliwić chorym protonową terapię rodzi zaś poważne wątpliwości, czy taki ośrodek w ogóle jest nam potrzebny. - Gdyby nie budowa centrum, nikt by takiej procedury w Polsce nie rejestrował - przyznaje prof. Jakubowicz. - Nie mam wątpliwości, że dostęp do terapii wiązką musi być zapewniony. Za leczenie zagraniczne płacimy dużo drożej, a pacjent wysyłany np. do Monachium jest sam, bez rodziny - dodaje.

Biorąc pod uwagę kontrowersje wokół Bronowickiego Centrum, tym bardziej dziwić muszą plany budowy kolejnych ośrodków tego rodzaju, które powstać miałyby w Warszawie i Poznaniu. To jednak melodia bardzo dalekiej przyszłości. Zanim do realizacji inwestycji dojdzie, krakowskiego ośrodka może już nie być na mapie.

- Tak naprawdę problem nie dotyczy bowiem tego, czy trafi do nas jeden pacjent czy trzynastu, ale tego, czy to centrum rzeczywiście będzie służyło ludziom czy będzie jedynie ozdobnikiem. My możemy ustąpić i pracować w takim trybie, że te urządzenia są niewykorzystywane, doprowadzi to jednak do stopniowego upadku. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest zmiana przepisów skonstruowanych przez ministerstwo i NFZ - nie ma wątpliwości prof. Jeżabek.

Terapia przy użyciu cyklotronu
polega na naświetlaniu chorych komórek precyzyjną dawką promieniowania protonowego. Technika pozwala skoncentrować działanie jedynie na zmianach nowotworowych i oszczędzić zdrowe tkanki. To zmniejsza skutki uboczne leczenia i daje chorym szansę na całkowity powrót do zdrowia.

Terapia rozpędzoną wiązką szczególne znaczenie ma w przypadków guzów zlokalizowanych blisko kluczowych narządów. Ze względu na mniejszą dawkę promieniowania zalecana jest również dzieciom.

Na całym świecie przy pomocy protonoterapii leczy się nie tylko nowotwory okolic głowy i szyi, z powodzeniem jest ona stosowana także w przypadkach raka płuc, prostaty czy piersi.

Kalendarium Starań o uruchomienie Terapii Rozpędzoną wiązką w Centrum Cyklotronowym Bronowice

2006 rok- powstaje Narodowe Centrum Radioterapii Hadronowej, którego celem jest budowa pierwszego w Polsce ośrodka do protonoterapii. Za jego stworzenie odpowiadać ma Instytut Fizyki Jądrowej PAN.

2007 rok - konsorcjum występuje do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego z wnioskiem o przyznanie dotacji z funduszy unijnych na powstanie Centrum Cyklotronowego Bronowice

2009 rok - Instytut Fizyki Jądrowej otrzymuje ze środków unijnych grant w wysokości ponad 100 mln zł na budowę ośrodka i zakup cyklotronu oraz kolejne 100 mln zł na sfinansowanie stanowisk umożliwiających terapię nowotworów zlokalizowanych poza gałką oczną. Jeszcze w tym samym roku podpisana zostaje umowa z belgijskim producentem cyklotronu.

2011 rok - w Bronowicach rusza budowa centrum. W tym samym roku do IFJ trafiają pierwsi pacjenci Szpitala Uniwersyteckiego, u których rozpoczęto terapię czerniaków gałki ocznej z wykorzystaniem starego urządzenia.

2012 rok - do Krakowa dociera jeden z najnowocześniejszych cyklotronów w Europie, który trafia do tworzonego centrum.

2013 rok - dyrektor krakowskiego oddziału Centrum Onkologii w Krakowie wysyła do Ministerstwa Zdrowia wniosek o zarejestrowanie terapii protonowej w leczeniu nowotworów zlokalizowanych poza gałką oczną.

2014 rok - konsultant krajowy w dziedzinie radioterapii onkologicznej dr hab. n. med. Rafał Dziadziuszko powołuje zespół odpowiedzialny za przygotowanie dla resortu listy nowotworów, które mają być leczone w Bronowicach. Zespół spotyka się po raz pierwszy dopiero w marcu 2015 roku.

2015 rok - w październiku zostaje oddany do użytku w pełni wyposażone centrum. W listopadzie świadczenia terapii protonowej pozostałych narządów pozytywnie opiniuje AOTMiT.

2016 rok - w kwietniu AOTMiT dokonuje wyceny nowych świadczeń. W czerwcu minister zdrowia Konstanty Radziwiłł podpisuje gotowe rozporządzenie potrzebne do startu terapii. Miesiąc później rozpisany przez NFZ konkurs na prowadzenie leczenia wygrywa krakowskie Centrum Onkologii. Umowa o udostępnienie wiązki czeka na podpisy do dziś.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rep

A co z pacjentami z zagranicy? Skoro do Pragi czy Monachium przyjeżdżają Polacy, dlaczego bronowickie centrum nie zaprosi obcokrajowców, za terapię których zapłacą fundusze zdrowia/ubezpieczyciele w ich krajach? Chorych przecież w Europie nie brakuje.

P
PolakPatriota

j.w.

G
Gość

Jest to kolejny przykład na to, jak potrafi być szkodliwa biurokracja. Powinno się więc ją poważnie obciąć, urzędnicy powinni trafiać na bezrobocie a ci, którzy zostają - powinni mieć obcięte pensje do poziomu minimalnej płacy. Niestety rzeczywistość jest taka, że to robotnicy i prawdziwi inteligenci dziadują a urzędnicy zarabiają najlepiej i - oz zgrozo - otrzymują odznaczenia. Order powinien być dla ciężko pracującego robotnika czy PRAWDZIWEGO inteligenta (i oczywiście dla żołnierza - jeśli to wojskowy order), natomiast przyznanie orderu urzędnikowi to nic innego, jak profanacja orderu.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3