Po czystkach dobrej zmiany Stary Teatr znów rozpala emocje

Po czystkach dobrej zmiany Stary Teatr znów rozpala emocje

magdalena Huzarska-Szumiec

Gazeta Krakowska

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Na premierę „Roku z życia codziennego w Europie Środkowo-Wschodniej” w Starym Teatrze widzowie długo czekali. Były owacje na stojąco, choć artystycznie mogło być lepiej
Po czystkach dobrej zmiany Stary Teatr znów rozpala emocje
W Krakowie od dłuższego już czasu tak się stało, że niemal na każdej premierze, równocześnie z końcowymi oklaskami, widzowie podrywają się z miejsc, fetując artystów. I to niezależnie od tego, czy jest za co czy nie ma, czy mamy do czynienia z arcydziełem czy z gniotem. Wiadomo, na premierach bywają znajomi królika i to oni najczęściej robią za klakierów. A człowiek siedzi jak ten głupi, pod obstrzałem spojrzeń zgorszonych sąsiadów, i myśli sobie, że powód do podniesienia się z miejsca jest tylko jeden: jak najszybsza ewakuacja do szatni.

Podczas ostatniej krakowskiej premiery „Wesela” Jana Klaty, owacje na stojąco były uzasadnione. I to nie tylko artystycznie. Były wyrazem protestu widzów przeciwko temu, co wydarzyło się na tej scenie, wyrazem solidarności z artystami, którzy wpadli w wir ministerialnej czystki. Po kompromitującym nowe władze teatralne sezonie, sprawy w swoje ręce wzięła rada artystyczna, sprawiając, że na scenę wrócili topowi reżyserzy. Na początek Monika Strzępka i Paweł Demirski. Teatralny duet zaprezentował „Rok z życia codziennego w Europie Środkowo-Wschodniej”.

Na scenie mamy krajobraz jak po katastrofie. Przewrócona wieża kościelna, zdechła krowa, dym... Na tych symbolicznych zgliszczach pojawia się Anna Dymna z monologiem o tym, jak ludzie się dzielą i o wojnie plemiennej, do jakiej w rezultacie tych podziałów dochodzi. Dymna razem z Dorotą Pomykałą (od obydwu aktorek trudno oderwać oczy) są tu przedstawicielkami ludowej mądrości, lecz nie one wysuwają się na pierwszy plan. Za chwilę na scenę wkroczy Dorota Segda ze Zbigniewem W. Kaletą – reprezentanci klasy średniej, by zasiadającym na widowni przedstawicielom tej samej warstwy społecznej podstawić pod nos lustro. Mogą w nim zobaczyć swoje wakacyjne wyjazdy, podczas których znajomość języków szwankuje, a restauracyjne zachowania stają się symbolem braku obycia. Mimo tego, że aktorzy grają świetnie, a publiczność raz po raz wybucha śmiechem, zaczęłam w tym momencie odczuwać banalność tez stawianych przez twórców.

Paweł Demirski nie ukrywał, że inspirował się „Opisem obyczajów” Jędrzeja Kitowicza i podobnie jak on sportretował różne warstwy społeczne. Nie mogło wśród nich zabraknąć milenialsów (rewelacyjna Anna Radwan) czy przedstawicieli ludu (Juliusz Chrząstowski). Podobnie jak Kitowicz wrzucił do jednego worka taką ilość nękających nas współcześnie problemów, poczynając od służby zdrowia, przez edukację, politykę, religię, że tak naprawdę poza oczywistymi stwierdzeniami niewiele z tego na scenie wynika, a szydera z niszczącego sztukę wicepremiera (w tej roli stylizowany na Chucka Norrisa Krzysztof Zawadzki) staje się kolejnym kabaretowym numerem.

Na szczęście, jak to u Strzępki i Demirskiego bywa, rozpędzona machina teatralna, w której mieszają się czasy, postaci, tematy, wyrzuca z siebie także przejmujące i prowokujące do głębszej refleksji sceny. W końcu to tytułowy ostatni rok z życia młodego człowieka (Szymon Czacki), który dowiaduje się o śmiertelnej chorobie, a jego indywidualne przeżycia, choć wcale nie utrzymane w realistycznej konwencji, stają ponad społecznymi diagnozami. Finał tego stworzonego na gruzach świata jest naprawdę przejmujący.

Gdy wybrzmiał, widzowie poderwali się z miejsc. A ja z nimi. Bo choć efekt artystyczny przedstawienia mógł być zdecydowanie ciekawszy, to uznałam, że aktorzy, którym udało się przywrócić teatr na właściwe tory, a na których nie staną, mam nadzieję, już takie pociągi jak „Dom Bernardy A.”, zasłużyli na standing ovation.

KONIECZNIE SPRAWDŹ:




FLESZ: Koniec papierowego L4. Twoje zwolnienie w internecie

Komentarze (3)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
trzymaj się Stary

bartes (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

Może spektakl nie jest najwybitniejszy, chodzi mi o tekst, ale to co robią aktorzy - wielkie WOW. Radwan (co to za genialna i zjawiskowa Aktorka!), Zawadzka (super), Segda (klasa), Pomykała, Dymna...rozwiń całość

Może spektakl nie jest najwybitniejszy, chodzi mi o tekst, ale to co robią aktorzy - wielkie WOW. Radwan (co to za genialna i zjawiskowa Aktorka!), Zawadzka (super), Segda (klasa), Pomykała, Dymna (ogólnie panie górą, ale panowie też dają radę). Świetnie patrzec, ze zespol jest w takiej formie. Ja im też kibicuję. A i mozna się posmiac i powzruszac, co kto lubi. Polecamzwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
na pohybel pisowi!

m (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1

Teatr się odradza do poziomu sprzed "dobrej zmiany" czyli nowego pseudo dyrektora, mam nadzieję, że to znak, że nastąpiło jakieś pęknięcie i można mieć nadzieję, że koniec rządów pisu!!!!

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
standing ovatiion lepsza niz owacja na stojaco?

mmmmmmm (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1

jw.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo