Po sezonie odejdę

Po sezonie odejdę

Przemysław Mirek

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Szymon Witek zanim trafił do Wisły był zawodnikiem Hutnika
1/2

Przejdź do
galerii zdjęć

©fot. Andrzej Wiśniewski

Rezerwy Wisły Kraków przegrały w środę w Zabierzowie z Czarnymi Połaniec 1:2. W drużynie „Białej Gwiazdy” na pochwałę zasłużył jednak jej kapitan, który starał się rozruszać grę ofensywnymi wejściami. Rozmowa z SZYMONEM WITKIEM, kapitanem trzecioligowej Wisły II Kraków.
- W waszej grze pojawiało się wiele nerwowości. Z czego to mogło wynikać?

- W naszej grze pojawiły się niepotrzebne błędy. Do piętnastej minuty fajnie graliśmy piłką, dobrze weszliśmy w mecz i stworzyliśmy sobie kilka sytuacji. Gdyby udało się wykorzystać niektóre z nich, to mogliśmy prowadzić nawet 2:0. Szkoda. Niepotrzebnie wdaliśmy się w kopaninę i spowodowaliśmy kilka głupich strat.

- Jest Pan jednym z najstarszych w tej drużynie. Stara się Pan jakoś motywować młodszych od siebie?

- Ja się nadal czuję młodym. Mam dopiero 21 lat, wiec nie czuje się wzorem, ale robię to co lubię. Gram jako kapitan i staram się im podpowiadać, czasami krzyknę. Wiadomo, jako najstarszy mam większe przywileje, wiec trzeba niekiedy ich jakoś krzykiem zmotywować.

- Jest Pan jednym z nielicznych z Pana rocznika, który został w klubie. Nie myślał Pan o wypożyczeniu i ograniu się w innym klubie?

- Do tej pory nie myślałem. Wpływ na to miało wiele aspektów, głównie moja córeczka, kóra ma trzy lata. Chciałem jej zapewnić jakiś byt i dlatego zdecydowałem się zostać w klubie. Najprawdopodobniej od wakacji gdzieś pójdę i spróbuję swoich sił. Może gdzieś do wyższej ligi, ale konkretów jeszcze nie znam.

- Debiut w dorosłej kadrze jednak już Pan ma. Będą kolejne?

- Póki co, staram się jak najlepiej prezentować w tej drużynie. Cieszę się, że mogłem zadebiutować w pierwszej drużynie Wisły. Było to jedno z moich marzeń. Wielu chłopaków tego pragnie, a nie mogą tego zrobić. Cieszę się, że mi się taka szansa przydarzyła. Kilku zawodników było kontuzjowanych, więc mogłem wtedy wskoczyć do składu i zagrać w końcówce meczu z Pogonią Szczecin. Dla mnie to było wielkie przeżycie.

Rozmawiał Przemysław Mirek

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo