Po wypadku nie poddał się i nauczył obsługiwać komputer......

Po wypadku nie poddał się i nauczył obsługiwać komputer... ustami

Zdjęcie autora materiału

Katarzyna Hołuj

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Michał z rodzicami
1/3
przejdź do galerii

Michał z rodzicami ©Fot. Katarzyna Hołuj

Sylwetka. Piętnaście lat temu życie Michała Nowaka ze Stojowic całkowicie się zmieniło. Po wypadku, sparaliżowany od ramion w dół, jest zdany na pomoc innych. Ale stara się też dać coś innym, dlatego razem z siostrą założyli fundację Dobczyckie Centrum Wsparcia
15 lat temu Michał był uczniem III klasy liceum zawodowego w Zespole Szkół Technicznych i Rolniczych w Dobczycach. Miał dziewczynę, znajomych, przed sobą maturę i plany na przyszłość. - Może nie miałem piątek w dzienniku, ale działałem w szkolnym samorządzie, Klubie Ośmiu. Sekcja rozrywkowa i radiowęzeł - to ja - wspomina.

Jeden dzień zmienił wszystko. Był 19 czerwca 2003 roku, Boże Ciało. Michał z bratem i kolegą wsiedli do malucha, żeby pojechać do znajomego, do Gorzkowa.
Na łuku drogi samochód wpadł w poślizg i uderzył w drzewo. Brat i kolega nie odnieśli poważnych obrażeń. Siedzący z przodu w fotelu pasażera 17-latek, nie miał tyle szczęścia. Złamał kręgosłup. To, że przeżył zawdzięcza reanimacji, którą przeprowadził lekarz pogotowia ratunkowego. W stanie ciężkim śmigłowcem przetransportowano go do szpitala. Potem karetką do drugiego. Operacja, śpiączka. OIOM stał się jego domem na piętnaście długich miesięcy. Lekarze nie dawali jego rodzicom nadziei na to, że będzie chodził. Mówili im, że to cud, że w ogóle żyje. Podczas operacji kręgosłup udało się na tyle ustabilizować, że Michał zachował czucie od ramion w górę.

Czas, który spędził w szpitalu rodzina wykorzystała na przystosowanie domu do jego potrzeb. Trzeba było nie tylko wykonać podjazd i poszerzyć drzwi, ale też przebudować łazienkę i wykonać kilka innych, wcale niemałych przeróbek. Pomagali wszyscy: rodzina, przyjaciele i znajomi Michała. Organizowano zbiórki, koncerty charytatywne. Choć minęło już tyle lat, rodzice Michała mówią, że gdyby nie tamto wsparcie, nie daliby rady. Nadal czują wdzięczność i za pomoc finansową, i niepoliczalne wsparcie duchowe, które dodawało im sił.


Autor: Bogumił Pawlak

Pokój Michała jest otwarty na kuchnię, dzięki czemu zawsze ktoś, najczęściej mama, jest w pobliżu i ma na niego oko. To konieczne, zwłaszcza od kiedy musi korzystać z respiratora. Urządzenia wspomaga jego oddech od 10 lat, odkąd przeszedł obustronne zapalenie płuc. Jest jeszcze ssak. I wózek elektryczny, którym się porusza sam, sterując nim za pomocą… brody. Wózek ma na tej wysokości zamontowany specjalny joystick, który Michał nauczył się obsługiwać tak, że na weselu siostry nawet tańczył.

Ale to nie wszystko, bo opanował także obsługę komputera. Zawieszony nad jego łóżkiem monitor ma podłączone urządzenie o nazwie Integra Mouse. To mysz do komputera, tyle że obsługiwana ustami. Ruch ustnikiem powoduje ruch kursora. Klikanie odbywa się za pomocą dmuchnięć w ustnik. Do tego, żeby opanował jego obsługę zachęcił go dr Krzysztof Grandys, lekarz anestezjolog, a od kilku lat również przyjaciel rodziny. To on powiedział Michałowi, że zna chłopaka, który też jest sparaliżowany, a mimo to korzysta z komputera. - Chyba to zdopingowało Michała i pomyślał, że skoro ktoś da radę, to on też może - mówi lekarz.

Niepełnosprawność nie sprawiła, że Michał przestał mieć marzenia. Nie spowodowała, że przestał kochać samochody. O motoryzacji mógłby rozmawiać godzinami. - Czasem ludzie się dziwią i mówią „przeżyłeś wypadek samochodowy i jeszcze cię to ciągnie?” - mówi. A jego faktycznie ciągnie. Formułę 1 kocha bardziej niż piłkę nożną. Jego idol to Robert Kubica. Marzy mu się przejazd bolidem, choć zdaje sobie sprawę z tego, że własnych ograniczeń nie pokona. - Ktoś mądry powiedział, że mamy do wyboru: albo tęsknić za tym co nierealne, albo cieszyć się z tego, co się ma. Staram się wybierać tę drugą opcję - mówi.

Dlatego dziś cieszy go samochód nie sportowy, ale taki, do którego może wjechać swoim wózkiem i który daje mu pewną niezależność. A kiedy zapragnie przejażdżki zwykłym osobowym autem, to może liczyć na któregoś z braci. Wymaga to większego zachodu, bo żeby włożyć go do takiego auta trzeba użyć specjalnej windy, ale dla niego te przejażdżki to chwile prawdziwej przyjemności. Cieszy się też z dobrze zdanej matury i jeszcze lepiej obronionego dyplomu technika prac biurowych. Nade wszystko jednak cieszy się z ludzi, których ma wokół. Rodzice, rodzeństwo, znajomi, którzy nie zapomnieli o nim. - Jeden kolega z klasy do tej pory przyjeżdża go odwiedzać. Ożenił się, ma rodzinę, ale zawsze znajduje czas, aby odwiedzić Michała - mówi tata Michała.

Już po wypadku Michał zaprzyjaźnił się z Januszem Świtajem. Są w podobnym wieku, mają podobne doświadczenia (Janusz też jest tetraplagikiem, od wypadku cierpi na czterkończynowy paraliż) i podobne pasje (motoryzacja). O Januszu stało się głośno w mediach, kiedy kilka lat temu złożył do sądu wniosek o zgodę na eutanazję. Pomocną dłoń wyciągnęła do niego Anna Dymna i jej fundacja „Mimo wszystko”, której Janusz jest dziś pracownikiem. Poza tym studiuje, podróżuje. - Janusz niewątpliwie jest osobą inspirującą, bo trzeba mieć wielką wolę, żeby tak intensywnie jak on żyć - mówi Michał.

Zajęciem, w które zaangażował się Michał stała się fundacja, którą powołał razem ze starszą siostrą Moniką i kilkorgiem znajomych. Został wybrany jej prezesem. Dobczyckie Centrum Wsparcia zajmuje się m.in. organizacją szkoleń z pierwszej pomocy. W ramach współpracy z Zespołem Szkół im. J. Tischnera w Dobczycach, przeszkolili bezpłatnie dwudziestu nauczycieli. DCW współpracuje też z innymi szkołami: w Dziekanowicach i Wiśniowej. W minionym roku szkolnym były w nich prowadzone zastępy kadetów, czyli cykliczne szkolenia pierwszej pomocy. Popularyzują też darmową aplikację do nauki testów przygotowujących do egzaminu KPP, czyli Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy, której autorem jest szwagier Michała - Paweł Wojnarowski. Fundacja zainicjowała także w Dobczycach akcję „Miejsca Przyjazne Wózkowiczom”. - Doceniam to, że mogę robić coś pożytecznego, coś dla innych. Ta działalność daje mi satysfakcję - mówi Michał.

Nie tak dawno prowadził prelekcję dla uczniów Liceum Ratowniczego na temat opieki nad osobą leżącą niepełnosprawną.

ZOBACZ KONIECZNIE:





Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Polecamy

NAUCZYCIEL ROKU | Wielki finał wojewódzki

NAUCZYCIEL ROKU | Wielki finał wojewódzki

Krakowskie restauracje wyróżnione w czerwonym Przewodniku Michelin

Krakowskie restauracje wyróżnione w czerwonym Przewodniku Michelin

SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych i najpopularniejszych sportowców

SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych i najpopularniejszych sportowców

Bezdymna rewolucja - czy Polska wykorzysta tę szansę?

Bezdymna rewolucja - czy Polska wykorzysta tę szansę?