Pobudzeni przez kontuzje

PAN
PiŁka noŻna: MaŁopolska liga juniorÓw

Garbarnia - Unia Tarnów 1-1 (0-0)

Garbarnia - Unia Tarnów 1-1 (0-0)

1-0 Sabura 84, 1-1 Kubala 90.

Sędziował Paweł Dominiak. Żółta kartka Sochacki. Widzów 50.

Garbarnia: Machlowski - Kita, Para, Pluta, Urban (60 Wątorek) - Luzar (80 Kłaput), Rożek, Sochacki, Malina (55 Kuźma, 80 Sabura) - Rusoń (46 Kosmal), Nowobilski.

Unia: Jewuła - Marciniec, Rzeszótko, Bibro, Konieczny, Bogusz (46 Ziomek), Tadel, Węgrzyn, Kubala, Rodak, Wałaszek (46 Pacura).

   Mecz z całą odpowiedzialnością porywającym widowiskiem nie był, a oba kluby słynące w Małopolsce z wzorcowej pracy z młodzieżą obecnie ogrywają w gronie najlepszych słabsze roczniki. Unia nadająca ton rozgrywkom w tej klasie przez wiele lat obecnie martwi się o byt, także Garbarnia nie może być pewna swego, a ogrywała przed laty najlepszych. W pierwszej połowie lepsze wrażenie sprawiali goście, a bramkowe sytuacje mieli Rodak i Bibro, ale gospodarze mieli oparcie w dobrze interweniującym przez cały mecz Machlowskim. Garbarnia odgryzła się jedną sytuacja sam na sam, której jednak nie wykorzystał Rusoń. Po przerwie gra zupełnie nie kleiła się jednym i drugim. Na usprawiedliwienie trzeba dodać, że potworny upał dawał się we znaki siedzącym rezerwowym, a co dopiero biegającym za piłką młodym piłkarzom. W 74 min Nowobilski miał dogodną pozycję, ale uderzył obok słupka, w odpowiedzi Rodak uderzył nad bramką w dogodnej sytuacji. W 76 minucie w walce o piłkę fatalnie upadł na ziemię Kuźma. Bolał go kręgosłup, więc wezwano karetkę, a juniorzy mieli kilkanaście minut wytchnienia. Po wznowieniu gry krakowianie przeprowadzili skuteczną akcję i zmiennik kontuzjowanego Kuźmy Sabura wpisał się na listę strzelców wieńcząc sytuację sam na sam. Wygrana dawała Garbarni utrzymanie, ale podopieczni Krzysztofa Szopy nie wykorzystali okazji. W 90 minucie Unia wykonywała rzut rożny i Kubala uderzeniem z 10 metrów ustalił wynik rywalizacji.
    (PAN)

Łatwiej, niż się zdawało

Glinik/Karpatia Gorlice - MOSiR Unia Oświęcim 3-0 (2-0)

1-0 Mroczka, 2-0 Mroczka 41, 3-0 Matuszyk 76.

Sędziował Tomasz Kita z Brzeska. Żółte kartki: Matuszyk - Skóra, Wacławik. Widzów 40.

Glinik/Karpatia: Mituś - A. Olech, T. Olech, Trzyna, Martuszewski - Mroczka, Wisłocki, Janek, Bogusz - Jabłczyk (72 Królewski), Matuszyk (82 Rząca).

MOSiR: Radwan - Wacławik, Byrski, Nalepa, Skóra - Czerwik, Nowak, Snadny (75 Konik), Jaromin (35 Kajfasz) - Janeczek, Parysz.

   Gorliczanie, których sytuacja w tabeli stała się nagle niewyraźna, musieli ten mecz wygrać. I wygrali, a zwycięstwo przyszło im łatwiej, aniżeli mogli tego oczekiwać. Trzybramkowy bagaż to najniższa cena, jaką zapłacili goście. Mogli ulec znacznie wyżej.
   W 9 min Bogusz z rzutu wolnego uderzył minimalnie nad poprzeczką, w 15 min Jabłczyk główkował obok słupka. W 27 i 28 min dwukrotnie bramce Mitusia zagrozili goście (Czerwik bezpośrednio z rzutu rożnego i Parysz w sytuacji sam na sam), ale bramkarz Glinika spisał się bez zarzutu. W 31 min Jabłczyk podał na pole karne Unii, a nadbiegający Mroczka z 7 m skierował piłkę do siatki. Dziesięć minut później ten sam zawodnik najprzytomniej zachował się w zamieszaniu powstałym na przedpolu Radwana, lobem trafiając w samo okienko. Po zmianie stron przewaga miejscowych była już wyraźna. W 46 min po główce Wisłockiego udanie interweniował golkiper gości, w 55 min Bogusz trafił w słupek, a dobitkę Wisłockiego obronił Radwan. Pieczęć na sukcesie gorliczan przybita została w 76 min. Bogusz z dystansu trafił w poprzeczkę, a Martuszewski dopełnił formalności.
(DW)

"Piwosze" słabli w oczach

Okocimski Brzesko - Glinik/Karpatia Gorlice 1-1 (0-0)

Kluska 56, 1-1 Gadzina 87.

Sędziował Tomasz Musiał z Krakowa. Żółte kartki: Rojkowicz - Stępkowicz. Widzów 250.

Okocimski: J. Palej 5 - Stawarczyk 5, Dzięciołowski 5, Stawiarski 5 - Pachota 5, Rojkowicz 5, Metz 5 (72 Ł. Drużkowski), Kostecki 4, Bryl 4 - Kluska 6 (88 Musiał), K. Palej 5.

Glinik/Karpatia: Libera 6 - Szary 6, Drąg 6, Żmigrodzki 5 - Skowroński 5, Zapała 5, Stępkowicz 5 (60 Chrzan), Kazik 5, Goryczko 5 - Gadzina 6, Hajduk 5.

   Kibice po raz pierwszy ożywili się dopiero w 37 min, gdy po składnej akcji ofensywnej tercetu Skowroński - Gadzina - Kazik, ten ostatni strzelając z 5 metrów trafił w boczną siatkę. Chwilę później Gadzina popisał się kapitalnym uderzeniem, po którym piłka poszybowała tuż nad okienkiem bramki J. Paleja. Po zmianie stron goście śmielej zaatakowali bramkę Okocimskiego, lecz w 56 min nadziali się na kontrę i stracili gola. Indywidualną akcją popisał się wtedy Kluska, który w dziecinny sposób ograł trzech rywali i będąc już na czystej pozycji pokonał Liberę strzałem w długi róg. Po stracie gola gorliczanie uzyskali wyraźną przewagę, długo nie potrafili jednak poważniej zagrozić bramce gospodarzy. Z każdą kolejną minutą miejscowi słabli jednak w oczach, tymczasem dobrze przygotowany do sezonu pod względem kondycyjnym goście coraz mocniej podkręcali tempo swoich akcji i coraz bliżsi byli doprowadzenia do remisu. Doprowadził do niego Gadzina, który wykorzystując idealne podanie Szarego mocnym strzałem z powietrza pokonał J. Paleja. PIOTR PIETRAS

Wisła mistrzem Małopolski

Wisła - Wawel 5-1 (1-0)

1-0 Strojek 28, 2-0 Strojek, 3-0 Wijas Piotr, 3-1 Pieczara 80, 4-1 Krasnodębski 83, 5-1 Wajda 86.

Sędziował: Robert Jachura. Widzów 50. Żółte kartki: Kubowicz-Flank.

Wisła: Grabski, Kubowicz, Tyrpuła, Rosłoń, Kowalski, Kątniak (65 Bielecki), Wajda, Wijas (55 Szkolnik), Kwiek (46 Wijas Piotr), Strojek, Waksmudzki.

Wawel: Flank, Majos, Ochel, Koźlak, Majewski (65 Cyganek), Szymski (65 Podchopień), Klimek, Pieczara, Socha, Konopelski (46 Pohl), Rechemtiuk.

   W wyjątkowo upalne przedpołudnie przyszło zmagać się drużynom Wisły i Wawelu na stadionie w Skawinie. Jednak pomimo upału drużyny stworzyły ciekawe widowisko, które mogło się podobać nielicznie zgromadzonej publice. Wisłą zapewniła sobie już mistrzostwo Małopolski i prawo gro o tytuł mistrza Polski.
   Początek meczu dla Wisły, która kilkakrotnie groźnie zaatakowała. Jednak najczęściej brakowało precyzji przy wykończeniu akcji, czy tez przy dośrodkowaniach Waksmudzkiego. Efekt bramkowy dała dopiero akcja z 28 minuty. Wtedy to Strojek ładnym uderzeniem w długi róg dał prowadzenie Wiśle. Później mecz się wyrównał, Wawel zaczął odważnie atakować i stwarzać sytuacje pod bramką gospodarzy. Najgroźniej strzelał Szymski z rzutu wolnego. Po jego strzale piłka i centymetry minęła bramkę Grabowskiego. Później jeszcze Kwiek zmarnował stytuacje sama na sam i obie drużyny mogły zejść na przerwę.
   W drugiej części gry Wisła zaczęła grać dokładniej, konsekwentniej i co najważniejsze efektywniej. Kwadrans po rozpoczęciu drugiej połowy Strojek po raz drugi pokona bramkarza. Będąca na fali Wisła raz po raz atakowała. I już trzy minuty po drugiej bramce padła kolejna. Jej autorem był Wijas Piotr, który ładnym uderzeniem w lewe okienko nie dał szans bramkarzowi. Wawel zdobył kontaktową i jak najbardziej zasłużoną bramkę w 80 minucie, kiedy to Pieczara wykorzystał sytuacje sam na sam, posyłając piłkę obok Grabowskiego. Potem jednak Wiślacy strzelili dwie bramki, podkreślając jednocześnie swoją dominację w tym meczu.
    (LAG)

Strzelecki festiwal

Hutnik - Sandecja Nowy Sącz 9-1 (3-1)

1-0 Goncerz 28, 2-0 Najder 31, 3-0 Goncerz 34, 3-1 Opyd 37, 4-1 Paszkot 54, 5-1 Najder 66, 6-1 Niechciał 70, 7-1 Paszkot 79, 8-1 Najder 86, 9-1 Tomasik 89.

Sędziował Paweł Szcześniewski z Krakowa. Widzów 50.

Hutnik: Kwaśny - Rajzer, Chrząszcz, Dziadzio, Niechciał - Czajka, Pazdan, Goncerz, Tomasik - Paszkot, Najder.

Sandecja: Oleksy - Hajduk, Pająk, Olszewski, Szczurek - Wójcik, Basta, Nieć, Radzik (55 Krupa) - Zawiślan, Opyd.

   Skandalem jest, że na mecz pomiędzy dwoma czołowymi zespołami w lidze nie przyjechał ani jeden arbiter. Mecz prowadził więc trener Hutnika, a jego podopieczni pewnie i wysoko wygrali z drugą siłą ligi. W obu zespołach brakowało wielu podstawowych zawodników, a szkoda, bo wówczas mecz miałby ciekawszy przebieg. Pierwszy fragment zawodów był bezbarwny i nieciekawy. W 28 min Goncerz zdecydował się na niegroźny strzał z narożnika pola karnego i piłka wpadła do bramki. Po chwili Najder wykorzystał nieporozumienie stopera i bramkarza, odebrał im piłkę i skierował ją do bramki. Ozdobą zawodów była akcja poprzedzająca trzeciego gola, zdobył go Goncerz otrzymawszy ładne prostopadłe podanie od Tomasika. Nadzieję przywrócił sądeczanom Opyd i ten sam piłkarz na początku drugiej połowy mógł zmniejszyć dystans, ale Kwaśny udanie interweniował. W 54 min po akcji Gonerza Paszkot strzelając na raty zdobył czwartego gola, który przesądził o losach rywalizacji. Gracze Sandecji stanęli, natomiast juniorzy Hutnika prowadzili akcję za akcją. W 66 min Najder wykorzystał sytuację sam na sam, podobnie wynik podwyższył Niechciał. Ładną bramkę popularną podcinką uzyskał Paszkot, a rywala dobili w końcówce Najder i Tomasik, którzy w sytuacjach sam na sam pokonywali Oleksego.
(PAN)

Kłopoty z dojazdem

Cracovia - Skawa Wadowice 2-0 (0-0)

1-0 M. Stępiński 70 (karny), 2-0 Kubal 75.

Sędziował Artur Hawryszko. Widzów 50.

Cracovia: Zachariasz - Kukułka, D. Stępiński, Pompa, Guzik - Bogucki (76 Dąbrowski), M. Stępiński, Karcz, Rusin (77 Dobroch) - Firek (46 Kubal), Gudz.

Skawa: Żak - Jończyk, Bryła, Putek, Dziewiński - Ogórek, Żywczak, Kasiarz (77 Wysogląd), Zachura - Pająk (77 Maciejczyk), Drechny.

   Mecz rozpoczął się ze sporym opóźnieniem, bowiem goście mieli ogromne kłopoty ze znalezieniem obiektu AWF, na którym rozgrywa swe zawody Cracovia. Gospodarze zagrali bardzo nieskutecznie i tylko dlatego, że wadowiczanie byli przeraźliwie słabi zainkasowali komplet punktów. W 2 minucie Firek znalazł się w sytuacji sam na sam, ale uderzył obok bramki. W 14 min Kukułka w dobrej sytuacji zachował się beznadziejnie, a po uderzeniu Karcza bardzo dobrze zachował się Żak. Gracze Skawy starali się, ale nie mieli oparcia w napastnikach, Pająk niewiele umie, natomiast Drechny sabotował grę mając jednocześnie najwięcej do powiedzenia na placu. Początek drugiej połowy powinien załatwić sprawę wyniku, bowiem Skawa po przerwie nawet nie zamierzała atakować. W 46 min po strzale Boguckiego udanie interweniował Żak, po chwili Karcz przestrzelił z odległości dwóch metrów. Trener Skawy zdzierał gardło, ale jego podopieczni nie mieli siły i ochoty, aby zagrać odważniej. W 70 min Karcz oszukał w polu karnym Jończyka i ten dał się sprowokować i zagrał faul. Rzut karny pewnie wykorzystał M. Stępiński. Wynik meczu zamknął Kubal, który dał świetną zmianę i w nagrodę wpisał się na listę strzelców uderzając ładnie z powietrza lokując piłkę tuż przy słupku. W końcówce rezerwowy Dobroch miał dwie dogodne okazje, strzelali M. Stępiński, Kubal i Gudz, ale wynik już się nie zmienił.
(PAN)

Juniorzy starsi: Krakus Nowa Huta - Limanovia 3-0.

1. Wisła 23 61 79-18

2. Sandecja 23 44 56-28

3. Hutnik 22 42 70-26

4. Krakus 23 41 45-37

5. Cracovia 22 35 36-24

6. Wawel 23 32 42-35

7. Okocimski 23 32 45-53

8. Dunajec 22 31 35-51

9. Glinik 23 29 25-25

10. Garbarnia 22 28 27-36

11. Unia T. 23 23 24-50

12. Skawa 22 22 26-34

13. Unia O. 22 18 25-54

14. Limanovia 23 14 19-86

Juniorzy młodsi: Krakus Nowa Huta - Limanovia 3-0, Garbarnia - Unia tarnów 3-1, Hutnik - Sandecja Nowy Sącz 3-2, Cracovia - Skawa Wadowice 13-1, Glinik Gorlice - Unia MOSiR Oświęcim 3-4, Dunajec Nowy Sącz - Okocimski Brzesko 0-0, Wisła - Wawel 3-1.

1. Cracovia 22 62 100-7

2. Wisła 23 60 111-11

3. Sandecja 23 46 58-25

4. Unia O. 21 45 68-27

5. Hutnik 22 35 59-32

6. Okocimski 23 32 34-41

7. Garbarnia 22 30 40-40

8. Glinik 23 27 44-48

9. Krakus 23 27 34-57

10. Unia T. 22 25 35-55

11. Dunajec 23 24 24-74

12. Wawel 23 20 20-33

13. Limanovia 23 9 12-98

14. Skawa 23 8 16-106

(pan)

Kto z kim dalej

   Juniorzy starsi krakowskiej Wisły prowadzeni przez Marcina Jałochę wygrali ligę małopolską i uzyskali prawo gry o tytuł mistrza Polski. W I fazie zawodów zmierzą się z mistrzem województwa podkarpackiego. W lidze juniorów młodszych wszystko wskazuje, że mistrzostwo wywalczy Cracovia szkolona przez Mirosława Hajdo. Rywalem krakowian będzie mistrz województwa podlaskiego. Mecze odbędą się w dniach 22, 26 czerwca. Zmianie uległ cykl rozgrywek, zawody odbywać się będą do wyłonienie czterech najlepszych zespołów, które awansują do turnieju finałowego. (PAN)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie