Pocałunek... III ligi

Redakcja
Udostępnij:
Wawel - Stal Sanok 2-3 (0-0)

0-1 Niemczyk 54 min

0-2 Ząbkiewicz 57 min
0-3 Kornecki 63 min
1-3 Szewczyk 73 min (karny)
2-3 Janik 82 min
Sędziował Adam Szubielski z Łodzi, żółte kartki: Księżyc i Szewczyk (obaj Wawel), Gołda (Stal), widzów 500.
Wawel: Petrykowski - Księżyc, Szary, Pydyś - S. Kulawik (65 Nylec), Tyrka, Janik, Wołowicz (60 Szumiec), Szwajca, Szewczyk - Filipczak (67 Tajudeen)
Stal: Zabawski - Bryndza, Ząbkiewicz, Lechoszest - Łoch (84 Wieruchta), Kuzicki, Gołda (90 Zięba), Szarek, Sieradzki - Niemczyk (56 Kornecki), Pastuszak.
To był dla Wawelu mecz ostatniej szansy. Tylko wygrana prolongowała nadzieje "zielonych" na pozostanie w II lidze. Wydawało się, że będzie to realne, bowiem rywalem była Stal Sanok, drużyna, którą już nic nie uratuje przed degradacją, bowiem sanoczanie do tej pory zebrali tylko 3 punkty, nie wygrywając żadnego meczu! A jednak w Krakowie Stal przerwała fatalną passę, pogrążając w smutku i żałobie piłkarzy Wawelu i jego trenerów. Jak doszło do tej niespodzianki?
Od pierwszych minut spotkania widać było, że goście nie przyjechali do Krakowa na stracenie. Uważna gra w obronie, szybkie kontry, to miało być lekarstwo na wojskowych. Krakowianie grający tylko jednym nominalnym napastnikiem (Filipczakiem) w I połowie rzadko dochodzili do pozycji strzeleckich.
Ale w 13 minucie mogli prowadzić 1-0, po kiksie obrony Stali, do bezpańskiej piłki doszedł S. Kulawik i z 13-14 metrów strzelił w poprzeczkę.
W 16 min groźnie zrobiło sie pod bramką Wawelu, po dośrodkowaniu z prawej strony, debiutantowi Niemczykowi zabrakło centymetrów, by dojść do piłki na 3 metrze przed bramką.
Goście grali mądrze w obronie, akcje Wawelu były przejrzyste, wolne, brakowało im dynamiki. W 31 minucie z kąta strzelał Kulawik, ale w środek bramki. W 37 min Kulawik spóźnił sie do dobrego podania Szewczyka.
II odsłona zaczęła się od przewagi Wawelu, który, widząc, iż to nie przelewki, ruszył do bardziej zdecydowanych ataków. Piłka nawet dwa razy znalazła się w bramce Stali, ale w obu przypadkach Janik i Wołowicz strzelali ze "spalonego".
I oto nadeszła 54 minuta, po podaniu Bryndzy fatalnie minął się z piłką Szary, zabrakło asekuracji ze strony Księżyca, 20-latek Niemczyk spokojnie doszedł do piłki i z bliska ulokował ją w siatce.
Nie minęły 3 minuty, a było 2-0 dla gości. Stal egzekwowała rzut wolny z ponad 20 metrów, nieco z kąta. Kapitan Stali Ząbkiewicz mocno strzelił na bramkę, piłka odbiła się od wyskakującego z muru Szarego, zmyliła Petrykowskiego, który odbił piłkę końcami palców, ale ta odbiwszy się od słupka, wpadła do siatki.
To był dla gospodarzy szok! Wojskowi poruszali się po boisku jak zahipnotyzowani, w 63 minucie Sieradzki ograł dwóch obrońców Wawelu, podał na 5 metr, gdzie wprowadzony przed 7 minutami Kornacki strzałem z bliska, na "raty", po raz trzeci pokonał Petrykowskiego.
Trener Czesław Palik, podenerwowany słabą grą, próbuje roszad personalnych, bardzo słabego Wołowicza zmienia Szumiec, na boisko wbiega Nylec i czarnoskóry Tajudeen. Ten ostatni w 70 min miał wymarzoną pozycję, po minięciu obrońców, mając tylko przed sobą bramkarza, lobował go, ale piłka poszybowała nad poprzeczką.
W 73 min Tajudeen został sfaulowany w polu karnym i Szewczyk z jedenastki strzelił gola. Wawel atakuje teraz non stop. W 78 min Nylec niezbyt precyzyjnie dograł piłkę do Tajudeena, który stał na 10 metrze przed bramką.
W 82 min rzut wolny dla Wawelu z ponad 20 metrów. Po mocnym uderzeniu Janika piłka odbiła się od muru stalowców i myląc Zabawskiego, wpadła do siatki.
Czy Wawel doprowadzi przynajmniej do remisu? Jest na to szansa w 88 minucie, znowu po wolnym Janika piłka trafia w poprzeczkę, a dobitkę głową Tyrki z 3 metrów z linii bramkowej wybija bramkarz. Zawodnicy Wawelu twierdzą, że był gol. - Bramkarz wygarnął piłkę już zza linii bramkowej - twierdzą Tyrka i Szwajca, który był blisko całej sytuacji. - Nie było gola - mówi Zabawski, piłka nie przekroczyła linii bramkowej.
Wawel atakował do końca, już w przedłużonym czasie gry (arbiter doliczył blisko 5 minut), w dobrej pozycji znalazł się Nylec, ale na 10 metrze od bramki w ostatniej chwili zablokowali go obrońcy Stali.
3-2 dla Stali. Ten wynik to na pewno duża niespodzianka. Kolejny zimny prysznic dla Wawelu. III liga coraz bliżej. Trudno jednak wygrać mecz, kiedy niemal cały zespół popełnia proste błędy. Znowu w decydujących momentach zawiodła obrona, błąd Szarego był z gatunku... szkolnych. Stal potrafiła te błędy wykorzystać. W przeciwieństwie do bardzo nerwowych gospodarzy Stal grała spokojnie, na luzie. W końcówce trochę pogubiła się, ale szczęśliwie obroniła pierwszą wygraną.
- Ten mecz był dla Wawelu jak pocałunek III ligi - skomentował jeden z kibiców.
ANDRZEJ STANOWSKI

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie