Pod batutą Wojciecha Czepiela

Redakcja
Udostępnij:
Dzieła Andrzeja Panufnika prezentowane są w czasie krakowskiego festiwalu w zestawieniu z twórczością klasyków literatury muzycznej oraz utworami współczesnych kompozytorów. To chyba nie przypadek, że zarówno na koncercie inauguracyjnym, jak i we wtorek obok Panufnika słuchaliśmy Mozarta. Pomiędzy kompozytorami można znaleźć jakieś związki. Panufnika - jak Mozarta - cechuje pewna powściągliwość w wyrażaniu emocji, choć jego muzyka jest nią przesycona. Ale te emocje bardziej czuć niż słychać. Przejrzystość formy, oszczędność stosowanych środków decydują o jasności, klarowności kompozytorskiego dzieła. Taka też była słuchana we wtorek Sinfonia concertante Andrzeja Panufnika na flet, harfę i zespół smyczkowy. Zbudowana z dwóch kontrastujących wyrazowo części (trzecia jest tylko dopowiedzeniem, rozładowaniem muzycznego konfliktu) urzeka barwnością. Towarzyszące dialogowi koncertujących instrumentów akordy orkiestry kładzione są jakby szerokim pociągnięciem pędzla, kontrastują z nimi perkusyjnie potraktowane na początku II części kontrabasy i wiolonczele. Mam nadzieję, że ten utwór pozostanie w repertuarze studenckiej orkiestry tym bardziej, że wśród studentów Akademii znalazły się też świetne odtwórczynie partii koncertujących, flecista Natalia Gzik i harfistka Elżbieta Baklarz.

Dni Muzyki Andrzeja Panufnika

Kolejny koncert organizowanych po raz pierwszy w Krakowie Dni Muzyki Andrzeja Panufnika odbył się we wtorek we Floriance, auli Akademii Muzycznej. Na estradzie zasiedli studenci tejże Akademii, czyli orkiestra kameralna zorganizowana w ubiegłym roku przez Wojciecha Czepiela. Kilkakrotnie już pisałam o sztuce dyrygenckiej i pedagogicznej tego artysty pracującego od pewnego czasu z uczelnianymi orkiestrami. Po wtorkowym koncercie znów powtórzyć mogę: Wojciech Czepiel to obecnie jedna z najciekawszych postaci średniego pokolenia polskiej dyrygentury, artysta o olbrzymiej muzykalności, wiedzy i charyzmie porywającej i wykonawców, i słuchaczy. Ma jakiś szczególny dar porozumiewania się z młodymi instrumentalistami. Pod jego batutą studenckie zespoły grają nie gorzej (a czasem lepiej) niż renomowane orkiestry.
     Mam też nadzieję usłyszeć jeszcze w wykonaniu studenckiej orkiestry _Sinfoniettą per archi _Marka Stachowskiego. Napisany w ubiegłym roku utwór miał właściwie we wtorek swe krakowskie prawykonanie. Jednoczęściowa kompozycja o urozmaiconym muzycznie i wyrazowo przebiegu pozwala poznać nieco innego niż dotąd znamy kompozytora. To muzyka pełna emocji, rozmachu, dramatycznego nerwu, wirtuozowska w najlepszym tego słowa znaczeniu. Piękna i porywająca.
     Dopełnieniem koncertu była _Symfonia A-dur _KV 201 Mozarta. Dawno nie słyszałam tak stylowego wykonania. Brawo!
     A na koniec: złośliwy chochlik zmienił mi w relacji z inauguracyjnego koncertu określenie "sztandarowy" na "standardowy". To podobnie, ale zupełnie inaczej.
ANNA WOŹNIAKOWSKA

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie