Pod opieką św. Marka

Redakcja
Uśmiechający się szeroko Wenecjanin asekuruje każdą z osób wchodzących do wnętrza stateczku po chybotliwym trapie. Kiedy ostatni z pasażerów zajmuje miejsce, łódź odbija. Wbite w dno kanału pale wyznaczają "pasy ruchu". Przepływamy pod mostem. Na jego filarach wiszą znaki "drogowe" oznaczające drogę jednokierunkową. Mija nas karetka pogotowia płynąca na sygnale.

Wenecja - miasto na palach

Canal Grande

 Wpływamy na Canal Grande, główną arterię komunikacyjną Wenecji. Najpierw mijamy przystanek tramwajów wodnych - "vaporetti", następnie nas mija "furgonetka" wyładowana po brzegi proszkami, szamponami, mydłem i innymi artykułami chemicznymi.
 Słońce, wznoszące się ponad dachy domów, oświetla renesansowe pałace i fasady kościołów oraz okazały budynek kasyna. Aż trudno uwierzyć, że wszystkie te domy stoją na palach wbitych dziewięćset lat temu w dno laguny.
 Zbliżamy się do XVI-wiecznego kamiennego mostu Rialto, dumy Wenecjan i miejsca spotkań turystów.
 Mijamy okazały Pałac Dożów i dopływamy do przystani w pobliżu placu św. Marka. Tu znajduje się przystanek końcowy dla większości statków. Turyści kierują się w stronę placu. Większość zatrzymuje się naprzeciwko całkowicie zabudowanego kamiennego Mostu Westchnień. Misternie rzeźbione kratki okna przypominają konfesjonał. Most łączył budynek trybunału z więzieniem. To właśnie tędy szli skazańcy na egzekucję i z okna mostu mogli po raz ostatni westchnąć i spojrzeć na stojące na nabrzeżu matki, siostry, żony i kochanki.
 Wejścia na plac strzegą dwie kolumny poświęcone św. Markowi (patronowi Wenecji) i św. Teodorowi (nieco wcześniejszemu "opiekunowi" miasta). Na jednej z kolumn stoi skrzydlaty lew - symbol Wenecji.
 Bazylika św. Marka, zbudowana z bizantyjskim przepychem, nazywana "złotym kościołem", urzeka misternymi rzeźbami i malowidłami na fasadzie. Jeszcze większe wrażenie robi wnętrze z mozaikami na podłożu pokrytym cieniutką warstwą złota.

Widać Alpy

 Nad placem św. Marka góruje Kampanila, dzwonnica o prawie stumetrowej wysokości. Warto wydać 8 tys. lirów i poświęcić trochę czasu stojąc w kolejce do windy, która wywiezie nas na szczyt wieży. Z platformy widokowej rozciąga się bowiem wspaniały widok na miasto i lagunę. Widać małe wysepki leżące w zatoce. Przy dobrej pogodzie można nawet dostrzec Alpy.
 Naprzeciwko Kampanili stoi, przystrojona misternie wykonanymi renesansowymi rzeźbami, Wieża Zegarowa. Zegar wskazuje godziny, fazy księżyca i pozycję zodiakalną słońca. Legenda mówi, że dwóm rzemieślnikom, którzy wykonali mechanizm zegara, władcy Wenecji kazali wyłupić oczy, aby już nigdy nie mogli stworzyć podobnego arcydzieła.
 W zabytkowym centrum miasta trudno się zgubić, mimo plątaniny wąskich uliczek, co krok bowiem na fasadach domów widać strzałki wskazujące drogę do mostu Rialto lub do placu św. Marka.

Wenecka maskarada

 Najlepiej do Wenecji przyjechać w lutym, kiedy rozpoczyna się wenecki karnawał, trwający aż do wtorku przed Środą Popielcową. Miasto zapełniają wtedy postacie w szerokich, czarnych pelerynach, trójgraniastych kapeluszach, z twarzami zakrytymi maskami.
 Jedynym obowiązkowym elementem powszechnej zabawy jest maska. Można ją kupić w sklepie lub na straganie (już za 30 tys. lirów), albo też wraz z całym karnawałowym przebraniem. Magii świętowania szybko ulegają również przybysze, bowiem ten, kto w ostatnich dniach karnawału - kiedy zabawowe szaleństwo sięga zenitu - pojawi się z odkrytą twarzą na ulicach Wenecji, szybko poczuje się "nagi".
 Na kilkunastu placach miasta przez cały czas trwania karnawału odbywają się uliczne spektakle, happeningi i koncerty.
 W piątek poprzedzający Środę Popielcową rozpisywany jest zwykle konkurs na najlepsze karnawałowe przebranie; wieczorem zaś na placu św. Marka odbywa się wielki bal maskowy. W ten dzień ulice i weneckie place wypełniają kuglarze, żonglerzy, połykacze ognia, linoskoczkowie, błaznowie oraz aktorzy potrząsający lalkami z teatru marionetek.

Wielobarwny korowód

 W ostatnią sobotę karnawału z placu św. Marka wyrusza wielki, wielobarwny pochód, którego uczestnicy - rozbiegają się po całej Wenecji - rozpoczynają w poszczególnych dzielnicach ostatkowe zabawy. W sobotę o zmroku, kiedy po Canal Grande przepływają przystrojone i rozświetlone blaskiem pochodni gondole, rozpoczynają się obchody Balu Podróżnika.
 Ten bardzo uroczysty bal, z udziałem władz miejskich i gości honorowych, odbywa się w pałacu gości Ca’ Zanardi nad Canal Grande.
 Zabawa trwa aż do wtorku poprzedzającego Środę Popielcową, kiedy to na placu św. Marka odbywa się ostatni bal. Wenecja tonie wówczas w powodzi świateł. Zapalone świece widać nieomal w każdym oknie i balkonie. Dopiero dzwony z wieży Bazyliki św. Marka wybijające północ oznajmiają koniec zabawy.
 Organizacją bardzo kosztownego przedsięwzięcia, jakim jest wenecki karnawał, zajmuje się prywatne konsorcjum złożone z kilkudziesięciu stowarzyszeń i organizacji czerpiących zyski z napływu turystów. Jednym z bardziej hojnych sponsorów jest Casino di Venezia.

JAROSŁAW KOSTRZEWA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie