Pod szatnią Wisły

R
O piłkę walczą Marcin Baszczyński i Arkadiusz Głowacki Fot. Wacław KlagKamil Kosowski: - Jeżeli nasza akcja, po której Maciek Żurawski strzelił gola, się podobała, to się bardzo cieszę. Zresztą przyzwyczaił wszystkich do tego, że takich sytuacji nie marnuje. Szkoda że w drugiej połowie, w dogodnej sytuacji, nie zaatakował piłki głową, bo pewnie padłaby druga bramka. Nie wygraliśmy tego meczu przede wszystkim przez brak gry kolektywnej. Głównie nad tym musimy teraz popracować, bo jest to klucz do strzelania bramek.

Żebro i policzek

   Kazimierz Moskal (z obandażowaną nogą po meczu): - To było przypadkowe zderzenie. Obaj wykonywaliśmy wślizg, akurat przeciwnik kopnął mnie w rzepkę, ale myślę, że to nic poważnego. Spodziewałem się takiego przebiegu meczu. Przewidywałem, że dla rywali będzie to mecz życia, wzniosą się na wyżyny, przede wszystkim jeśli chodzi o sprawy wolicjonalne. Tak też było. Mógł się ten mecz skończyć różnie. Były sytuacje i z jednej, i z drugiej strony. Remis jest sprawiedliwy. Ligi nie wygrywa się pierwszym meczem, ale też i nie przegrywa. Wszystko przed nami. Ale trzeba to rozpatrywać w tych kategoriach, że jest to jednak strata dwóch punków, jakby nie było. Cóż, taki jest sport, nikt za darmo punktów nie odda. Trzeba grać dalej.
   Arkadiusz Głowacki: - Nigdy pierwszy mecz nie jest najlepszy w sezonie. Mam nadzieję na lepszą swoją postawę. Weszliśmy w to spotkanie dopiero w 25 minucie gry. I chociaż mieliśmy inicjatywę, straciliśmy bramkę. Kolejną głupią. Zrobiliśmy błąd i przeciwnik rozegrał bardzo dobrze piłkę. Na coś takiego nie możemy sobie pozwolić. Dobrze układała się współpraca z Angelo Huguesem, który jest spokojnym bramkarzem. Potrafimy się co nieco dogadać.
   Marcin Baszczyński: - Na pewno winę za utratę gola ponosi każdy z nas, obrońców. Źle ustawiliśmy się, ja chciałem asekurować środek, pomocnik dośrodkował jednak na "długi" słupek, zabrakło trochę współpracy z Grzesiem Paterem. Nie ukrywam więc, że jestem współwinny straty bramki. Jestem zdziwiony, że nie potrafiliśmy powtórzyć sposobu gry ze sparingów we Francji, mimo poniesionych tam porażek. Nie było też nic pozytywnego pod polem karnym.
    (SAS, R)

We wczorajszym meczu piłkarze Garbarni i Szczakowianki szanowali wzajemnie swoje kości, ale nie udało im się uniknąć urazów. Podczas konferencji prasowej trener gospodarzy Marek Motyka poinformował, że Marek Kubisz został zmieniony w przerwie dlatego, że uskarżał się na bóle żeber. Pojechał do szpitala z podejrzeniem pęknięcia żebra.
Już na początku meczu mógł opuścić boisko wiślak, Grzegorz Kaliciak. - Zaraz po uderzeniu w kość policzkową, nie wiem nawet czym, łokciem czy nogą, był lekko oszołomiony, szybko mi to jednak przeszło - mówił nam po spotkaniu, wciąż ze sporym krwiakiem na twarzy. (SAS)

Cytat meczu

   - Zachowałem się bardzo głupio, kopiąc piłkę w siatkę ograniczającą boisko. W życiu drugi raz nie zrobiłbym tak. Trener pewnie będzie miał pretensje.
   Kamil Kosowski o sytuacji z 37 min, gdy po raz kolejny niepilnowany, otrzymał niedokładne podanie od Kalu Uche. (R)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie