Podhale na spidzie

Redakcja
usłyszeli wybuch

   Dom, ukryty w gęstych krzewach, bujnie kwitnących o tej porze roku, jest z drogi prawie niewidoczny. Nie ma ogrodzenia, furtki ani psów, które broniłyby dostępu na teren posesji. Pod nieobecność właścicieli każdy tu może wejść i wyjść bez przeszkód. Ale nie dzisiaj...
   To teren prywatny, nikt obcy nie ma tu nic do szukania, a ja nic do powiedzenia - wyjaśnia młody mężczyzna przed obejściem. Przedstawia się jako "stróż".
   Nie chcą również rozmawiać najbliżsi sąsiedzi, obserwujący nas zza drzew. Kiedy wchodzimy na ich podwórko, odwracają się tyłem. Bardziej rozmowni są ci dalsi.
   - Zawsze przechodzimy tędy z dziećmi, skracając sobie drogę ze spaceru do lasu - mówi Grażyna P. - Nigdy nic nie wzbudziło naszych podejrzeń, toteż kiedy najmłodsza córka powiedziała nam, że u M. produkowano amfetaminę, sądziłam, że po tym ostatnim wybuchu dzieci wymyśliły sobie jakąś sensacyjną opowieść. Jak to dzieci, żeby było ciekawiej.
   Andrzej G., podobnie jak Grażyna P. mieszkający kilkanaście domów dalej, nie może uwierzyć, że chodzi o narkotyki.
   - Przejeżdżam w pobliżu tego miejsca parę razy dziennie, ale nawet tam nie patrzę. Któż by się domyślał, że tam się coś wyprawia? Tu od dawna nie ma gospodarza. Staszek, odkąd pamiętam, pił. Teraz pognał owce na hale. Żona opuściła go już dobre parę lat temu, pojechała do Włoch, tam pracuje. Syn jest z nią. Na gospodarstwie została tylko córka Agnieszka z mężem. Prowadzi w mieście bar.
   13 maja, w piątkowe popołudnie, mieszkańcy jednej ze spokojniejszych ulic w Nowym Targu
i zobaczyli dym. A zaraz potem uciekających ludzi. Ktoś wezwał straż pożarną.
   - Otrzymaliśmy sygnał od strażaków, że coś jest nie tak. Zabezpieczyliśmy teren, porozmawialiśmy z właścicielką, która twierdziła, że o niczym nie wie, bo podnajęła szopę obcym. Rozpoczęliśmy szczegółowe oględziny. Znaleźliśmy butelki z odczynnikami i półproduktami, z których wytwarza się amfetaminę, oraz linię produkcyjną. Zabezpieczyliśmy też gotowy produkt, bo pożar został szybko ugaszony i nie strawił wszystkiego - mówi komisarz Daniel Jędruś, oficer prasowy nowotarskiej policji.
   Kilka dni później w Nowym Targu pojawiła się plotka, że do szpitala zgłosił się jeden z poparzonych producentów narkotyków, którego rzekomo miała zatrzymać policja.
   - To nieprawda - twierdzi oficer Centralnego Biura Śledczego, które natychmiast przejęło sprawę. - Nikt jeszcze nie został zatrzymany, choć wiemy, kto stoi za tą wytwórnią amfetaminy. Chodzi o mężczyznę, który niedawno wrócił ze Stanów Zjednoczonych i tydzień przed wybuchem wynajął pomieszczenia gospodarcze, mówiąc, że chce produkować tam bimber. Miał wspólniczkę. Oboje są obecnie poszukiwani listami gończymi.
   W tym samym czasie pojawiła się informacja, że handlarze i producenci amfetaminy, bojąc się wpadki, zlikwidowali inną działającą na Podhalu wytwórnię, a zdemontowany sprzęt próbują przewieźć w inne miejsce, by wznowić produkcję.
   W poniedziałek, 16 maja na jednej z ulic Zakopanego zatrzymano chryslera vana. W aucie znaleziono kompletną linię produkcyjną do wyrobu amfetaminy, półprodukty oraz około jednego litra narkotyku w ostatniej fazie produkcji.
   - Zatrzymano dwóch jadących tym samochodem mężczyzn. Ludzie ci od dawna podejrzewani byli o handel i produkcję narkotyków. Obaj są mieszkańcami Nowego Targu, w wieku 32 i 35 lat. Starszy z nich był organizatorem produkcji. Zatrzymanym przedstawiono zarzuty produkcji i handlu narkotykami, za co grozi do pięciu lat więzienia - mówi mł. insp. Dariusz Nowak, rzecznik małopolskiej policji.
   W tym roku to już

trzecia wytwórnia

narkotyków

ujawniona na Podhalu. Pierwszą wykryto w lutym w Ponicach koło Rabki, w domu na samym skraju wsi. Strome wzniesienie, nieutwardzona droga. Trudno tu dojechać. Jedyny bezpośredni sąsiad twierdzi, że nic nie widział i niczego się nie domyślał.
   - Ja tam nic nie wiem - _zapewnia. - Był tu jakiś człowiek, który rzekomo pilnował obejścia...
   Właśnie tego człowieka, 35-letniego mieszkańca Podhala, policja złapała na gorącym uczynku - przy produkcji narkotyków.
   W małym, obłożonym białym sidingiem domku, stojącym w zadbanym ogrodzie, odkryto dwie nowoczesne linie produkcyjne oraz beczki wypełnione substancjami niezbędnymi do wytwarzania amfetaminy. Policja szacuje, że zdążono tu wyprodukować i wprowadzić na rynek kilkadziesiąt kilogramów narkotyku. Narkobiznesem w Ponicach bezpośrednio zajmowali się trzej mieszkańcy Podhala - w wieku 24, 34 i 35 lat - jednak organizatorami byli trzej krakowianie, których zatrzymano wkrótce potem.
   Ludzie we wsi wiedzą o policyjnej akcji, ale gdy przychodzi o tym opowiedzieć dziennikarzom, nabierają wody w usta.
   
- Boicie się? - pytamy.
   Młoda kobieta zaprzecza. Mówi, że znała zatrzymanych przez policję ludzi, ale nawet jej do głowy nie przyszło, iż mogą być zamieszani w narkotyki.
   Jak więc policja trafiła do tego miejsca?
   
- Na początku roku do policjantów z krakowskiego CBŚ zaczęły docierać informacje, że właśnie na Podhalu zaopatrują się dilerzy z Krakowa i ze Śląska. Ilości narkotyków, które trafiały na rynek, wskazywały na to, że produkcja w wytwórni jest ciągła i na dużą skalę_ - mówi mł. insp. Dariusz Nowak.
   Ponieważ kurierzy jeździli po odbiór narkotyków "zakopianką", tajną akcję zaplanowano wspólnie z policjantami z Nowego Targu i Myślenic. Namierzany samochód zatrzymała pod pozorem rutynowej kontroli drogowej myślenicka drogówka. Oprócz dokumentów policjanci sprawdzili bardzo dokładnie wnętrze pojazdu. Znaleźli w nim - ukryte za siedzeniem kierowcy - dwa kilogramy amfetaminy.

Pierwszą wytwórnię

"amfy"

wykryto w Małopolsce w 2003 r., w Pisarzowej koło Limanowej. Laboratorium mieściło się na odludziu, w piwnicy wynajętego domku. Kiedy policjanci tam weszli, aparatura pracowała pełną parą. Znaleziono około 20 litrów BMK (benzylometyloketonu) i 50 kg mrówczanu amonu - półproduktów niezbędnych do wytwarzania amfetaminy. Można było z nich wyprodukować ok. 15 kg narkotyku, czyli ponad 150 tys. działek o wartości czarnorynkowej 1,5 mln. zł. Produkcję nadzorował 25-letni mężczyzna, jeden z najbardziej cenionych w świecie przestępczym "specjalistów". Policja szacowała, że do momentu wpadki zdołał on wytworzyć ok. 100 kg białego proszku.
   Drugą wytwórnię wykryto w bloku w Rabce. Ta także należała do wspomnianego chemika, który w wynajętym mieszkaniu suszył i sortował narkotyki. Prawdopodobnie tam też je produkował. Podczas przeszukania znaleziono profesjonalną aparaturę oraz około dwóch kilogramów czystej amfetaminy o wartości rynkowej ok. 200 tys. zł. Obie wytwórnie cechowała bardzo duża wydajność.
   Ujęto trzy osoby, ale nie przebywały one długo w areszcie. Krakowski sąd zwolnił podejrzanych. Gdy po zażaleniu prokuratury próbowano ich ponownie zatrzymać, okazało się to niewykonalne. Za całą trójką wydano zatem listy gończe. Dwie osoby wpadły, "genialny chemik" do dziś pozostaje na wolności i prawdopodobnie nadal produkuje narkotyki.
   Co roku policja w całym kraju likwiduje 10-15 takich nielegalnych laboratoriów. Od 1996 r. rozbito ich już ok. 100. Większość w centralnej Polsce. W Małopolsce producenci upodobali sobie Podhale.
   - Region ten stał się szczególnie atrakcyjny ze względu na możliwość wynajęcia położonych na uboczu, niezwracających niczyjej uwagi domów. Blisko stąd do przejść granicznych i dużych miast, takich jak Kraków, Katowice, a także do atrakcyjnych turystycznie ośrodków, na przykład do Zakopanego - mówi mł. insp. Dariusz Nowak.
   Policjanci z CBŚ podkreślają, że do ostatnich sukcesów przyczyniła się dobra współpraca z komendami powiatowymi i Strażą Graniczną.

Polskie gangi

mają charakter multiprzestępczy. Zwykle tworzą prawdziwe wielobranżowe przedsiębiorstwa, zajmujące się zarówno narkotykami, jak i wymuszeniami, porwaniami dla okupu, przestępstwami gospodarczymi itp. Narkotyki zapewniają jednak najwyższą pozycję w świecie przestępczym i najwyższe zyski. Koszt wyposażenia laboratorium do produkcji amfetaminy wynosi zaledwie tysiąc złotych. Tymczasem zyski są niebotyczne.
   - Oceniamy, że każda włożona w ten interes złotówka daje 100 zł - mówi oficer CBŚ.
   Tylko w tym roku policjanci z małopolskiego CBŚ zatrzymali 10 osób związanych z produkcją lub rozprowadzaniem amfetaminy. Zabezpieczyli kilkanaście kilogramów białego proszku, pochodzącego z Podhala. Według ich ocen miał on trafić przede wszystkim na krajowy rynek, część jednak przeznaczona była na eksport na Zachód.
   Mimo likwidacji kolejnych, tajnych laboratoriów, podaż amfetaminy stale rośnie, o czym świadczy m.in. spadek jej ceny. Jeszcze kilka lat temu za działkę (0,1 grama) trzeba było zapłacić w Krakowie 10-15 zł. Dzisiaj ta sama porcja kosztuje 3 zł. Nikt już jednak nie zawraca sobie głowy rozważaniem białego proszku po 0,1 grama. Zazwyczaj dilerzy sprzedają dawki 0,5 - 1-gramowe. Pełny gram kosztuje zaledwie 30 zł, przy czym zawiera tylko 17-18 proc. czystej amfetaminy. Pozostałość to domieszki - cukier puder, glukoza, czasem panadol. W ten sposób każdy kilogram wyprodukowanej w laboratorium amfetaminy (o czystości ok. 98 proc.) na rynku zamienia się w ponad 4 kg towaru.
   Szacuje się, że w Polsce kontakt z narkotykami miało prawie 3 mln osób, z czego 600 tys. uznawanych jest za uzależnione lub bliskie trwałego uzależnienia. Dzisiaj większość gimnazjalistów i uczniów szkół ponadpodstawowych wie, co to jest witamina A (amfetamina), plastelina _i _gruda (haszysz), kwasik (LSD) i na czym polega snifowanie (wciąganie narkotyku przez nos). Upalanie się skunem (palenie marihuany) podczas prywatek jest dziś tak samo popularne, jak kiedyś wspólne wypalanie paczki papierosów. A spidowanie (zażywanie amfetaminy) przed maturami i podczas sesji egzaminacyjnych tak samo normalne, jak mocna herbata.
   Młodzieży podoba się to, że czuje się "wzmocniona", "wyluzowana", energiczna i ze wszystkim sobie radzi. Mało kto zdaje sobie sprawę, że konsekwencje bywają zgubne. Po euforii przychodzi psychiczne zdołowanie, kompletne wycieńczenie organizmu i myśli samobójcze. Amfetamina bardzo silnie uzależnia psychicznie.
   - Narkotyki są obecne praktycznie podczas każdej młodzieżowej imprezy - twierdzą policjanci z sekcji narkotykowej KMP w Krakowie. - Ujawniamy je zarówno podczas kontroli w dyskotekach, jak i w czasie wycieczek rekreacyjnych. Chcąc pozyskać nowych klientów, dilerzy niekiedy dosypują narkotyki do napojów bez wiedzy zainteresowanych albo w ramach akcji promocyjnej rozdają za darmo.
ElŻbieta Borek
Ewa Kopcik

POBUDZA MÓZG

Amfetamina działa pobudzająco na mózg (odwrotnie niż opiaty). Jest syntetykiem i występuje w postaci białego proszku. Powoduje zwiększenie aktywności psychicznej, znosi uczucie głodu, senności i zmęczenia. Zwiększa koncentrację, poprawia nastrój, dając poczucie zadowolenia, pobudza seksualnie. Dosyć szybko wymaga jednak zwiększania jednorazowych dawek i po pewnym okresie (w zależności od podatności organizmu może on wynosić kilka tygodni lub kilka miesięcy) prowadzi do bardzo silnego uzależnienia psychicznego.

Przedawkowanie amfetaminy kończy się wycieńczeniem organizmu. Pojawia się wstręt do jedzenia, bezsenność, niemożność nauczenia się czegokolwiek. Dochodzą do tego zaburzenia psychiczne: depresje, myśli samobójcze, omamy, paranoiczne iluzje. Długotrwałe zażywanie amfetaminy prowadzi do psychoz.

LEK NA UMYSŁ

Kiedyś amfetamina znajdowała się w oficjalnym spisie leków produkowanych przez Polfę. Mówiono o niej, że rozjaśnia umysł, ułatwia uczenie się, przegania senność, zmęczenie, zmniejsza łaknienie. Znajdowała się też na legalnym wyposażeniu armii. Nie mówiono jednak, że ten cud-przyśpieszacz działa wyjątkowo podstępnie. Zdaniem specjalistów długotrwałe zażywanie amfetaminy rodzi skłonność do przemocy i fizycznych porachunków. Osoby biorące ten narkotyk są mściwe i wyjątkowo brutalne w stosunku do tych, których uważają za wrogów.

NARKOTYKI W SZKOLE

Z badań prowadzonych wspólnie przez Instytut Socjologii UJ i Krakowskie Towarzystwo Pomocy Uzależnionym wśród uczniów szkół ponadpodstawowych województwa małopolskiego wynika, że młodzież najczęściej ma kontakt z narkotykami na prywatkach i w dyskotekach. 20 proc. badanych przyznaje jednak, że również w szkole. Na pytanie, gdzie najłatwiej można kupić narkotyki, młodzież z krakowskich liceów odpowiada, że najprościej zamówić je z dowozem - przez telefon.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie