Podołał wyzwaniu, ale przyznaje, że był stremowany

Redakcja
Udostępnij:
Przemysław Knapik okazał się katem Orlicza Suchedniów, strzelając wszytkie bramki dla Beskidu w zwycięskim dla niego meczu na własnym boisku 3-1 (2-1).

Czułe gesty ze strony kolegów wobec Przemysława Knapika (z lewej) były jak najbardziej uzasadnione. Fot. Grzegorz Sroka

SYLWETKA. Przemysław Knapik zaliczył trzy trafienia w konfrontacji z Orliczem Suchedniów (3-1)

Tak dobrego meczu - jeśli chodzi o bramki - nie rozegrał już dawno. - Cieszę się z tych bramek nie tylko dlatego, że zdobyłem ich trzy, ale przede wszystkim dlatego, że tak dobrze mi poszło w pierwszym meczu przed własną widownią po ogłoszeniu mnie przez "Dziennik Polski" sportowcem zachodniej Małopolski - rozpoczyna Przemysław Knapik. - Zdawałem sobie sprawę z tego, że kibice oczekiwali od mnie najwyższego poziomu i przede wszystkim bramek. Cieszę się, że podołałem ich oczekiwaniom, bo byłem przed tym meczem spięty podobnie jak przed seniorskim debiutem - zdradza sympatyczny andrychowski piłkarz, mający wśród widowni wielu fanów.

Pierwszą bramkę strzelił z karnego. - To wcale nie jest łatwe, bo jednego już w tym sezonie zmarnowałem - przypomina zawodnik. - Mam kilka wariantów na pokonanie bramkarzy, ale może nie będę wdawał się w szczegóły, żeby im nie pomagać. Powiem tylko tyle, że golkiper Orlicza pomógł mi w wyborze jednego z nich, bo - widząc jak się kładzie w jeden róg - zdecydowałem się na niezbyt mocne uderzenie w przeciwny. Zazwyczaj uderzam silno, żeby mieć pewność, że piłka wpadnie do siatki.

Trzy gole cieszą go przede wszystkim dlatego, że trener ustawia go na prawej pomocy. - Mam ofensywne zadania, więc staram się je wypełniać. Wypada mi się tylko z tego cieszyć - podkreśla piłkarz. - Owszem, w przeszłości potrafiłem strzelić cztery gole jednym meczu, ale to było w konfrontacji przeciwko Lubaniowi Maniowy, w sezonie awansu do III ligi. Trochę czasu zatem upłynęło. Teraz mam już w tym sezonie na koncie siedem trafień, więc mam nadzieję, że ta liczba będzie dla nie dobrą wróżbą na kolejne spotkania. Tworzymy zgraną paczkę, więc moje trafienia są zasługą kolegów, którzy zagrali mi dobre piłki.

Zawodnik pokazał kibicom też trochę aktorskich umiejętności. Po strzeleniu drugiego gola schował piłkę pod koszulkę, na wysokości brzucha, oznajmiając wszystkim, że trener spodziewa się potomka. - Trener robi dla drużyny tak wiele, dbając o atmosferę, więc staram się czegoś nauczyć od swojego mistrza - śmieje się młody piłkarz. - Jeśli tylko sprawiło mu to przyjemność, to razem z drużyną mamy satysfakcję z tego, że udała nam się niespodzianka - kończy piłkarz.

Jerzy Zaborski

[email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie