Podpalacz przyznał się do winy

Redakcja
Dwór w Wierzbnie był w tym roku podpalany dziesięć razy Fot. Aleksander Gąciarz
Dwór w Wierzbnie był w tym roku podpalany dziesięć razy Fot. Aleksander Gąciarz
Udostępnij:
WIERZBNO. Tylko w tym roku w obiekcie paliło się dziesięć razy! Dla mieszkańców dźwięk strażackich syren brzmiał ostatnio niemal jak zupełnie naturalny odgłos. Wiadomo już jednak kto stał za podpaleniami.

Dwór w Wierzbnie był w tym roku podpalany dziesięć razy Fot. Aleksander Gąciarz

Strażackie wozy przyjeżdżały w poniedziałek, we wtorek i w środę. Wezwanie za każdym razem brzmiało niemal identycznie: pali się w zabudowaniach dworskich. Strażacy z reguły nie mają wiele pracy.

- Niemal za każdym razem udawało nam się dojechać na miejsce, zanim ogień rozpalił się na dobre. Mieszkańcy sąsiednich budynków w porę nas powiadamiali, a miejscowa jednostka OSP też jest mobilna i szybko pojawia się na miejscu - mówi kpt. Michał Pawłowski z Komendy Powiatowej PSP w Proszowicach. Wylicza, że od lutego do września w zabudowaniach podworskich paliło się 10 razy. Z reguły w głównym budynku mieszkalnym, ale zdarzały się też pożary w sąsiednich zabudowaniach gospodarczych.

Nic dziwnego, że mieszkańcy stali się czujni. - Nie było w tym roku miesiąca, żeby się tam nie paliło. Człowiek mimowolnie spogląda na dwór, czy czasem nie wydobywa się niego dym - mówi jedna z sąsiadek położonego niemal w środku wsi obiektu. Nazwiska nie chce podać. Podobnie jak inni rozmówcy. Twierdzą, że obawiają się zemsty ze strony podpalacza. Bo co do tego, że pożary były dziełem świadomego działania, nie mają wątpliwości. Na temat sprawcy mieli nawet swoje domysły.

Na pytanie - zadawane jeszcze zanim mężczyzna przyznał się do winy - dlaczego ktoś podpalał obiekt odpowiadali, że mógł działać z czyjejś inspiracji (aby spadła wartość obiektu), albo jest to skutek jakichś zaburzeń. I nie ukrywali obaw. - Kto nam zagwarantuje, że gdy znudzi mu się podpalanie opuszczonego dworu, nie przerzuci się na nasze zabudowania. Po prostu coraz bardziej się boimy - mówią.

Dwór jest opuszczony, chociaż do lutego było inaczej. Mieszkały tam dwie rodziny. Wtedy jednak wybuchł pierwszy z serii tegorocznych pożarów, do którego strażacy jedyny raz nie zdążyli przyjechać odpowiednio wcześnie. - Kto wie, co by się stało, gdyby jedna z zamieszkujących budynek kobiet nie wstała w nocy. Odkręciła wodę w kranie i ta była ciepła. Okazało się, że ogień został podłożony w świetlicy, gdzie przebiegają rury wodociągowe - opowiadają sąsiedzi. Zniszczenia były na tyle duże, że lokatorzy budynku musieli się wyprowadzić. Dzisiaj mieszkają gdzie indziej. Zabudowania dworskie pozostały tymczasem bez opieki. Przynajmniej realnie, bo z formalnego punktu widzenia ich właścicielem jest Agencja Nieruchomości Rolnych Oddział Terenowy w Warszawie. Od 1994 roku od ANR dzierżawiła je - oraz okoliczne grunty rolne o powierzchni 125 ha - spółka Małopolska Hodowla Roślin HBP z siedzibą w Krakowie. W październiku 2008 roku umowa dzierżawy została zmieniona. HBP użytkuje tereny rolnicze, natomiast nad dworem i jego otoczeniem sprawuje tylko nadzór. Nieruchomość nie jest spółce potrzebna do prowadzenia statutowej działalności. Natomiast nadzór jest w praktyce mało skuteczny. - Jest to nadzór ogólny, chociaż nasi pracownicy regularnie tam zaglądają. Nie jesteśmy jednak w stanie zapewnić tam całodobowej ochrony - powiedział nam wczoraj Andrzej Gil, prezes spółki HBP.

Podworska działka w Wierzbnie wraz zabudowaniami już kilkakrotnie była wystawiana na sprzedaż. Do kolejnych przetargów nie stanął dotychczas żaden potencjalny nabywca, choć cena wywoławcza spadła z sumy ponad 1 miliona złotych do niespełna 400 tysięcy. Być może tym, co studzi zapędy potencjalnych nabywców jest fakt, że zbudowany w 1921 roku dwór jest wpisany do rejestru zabytków.
Kolejny przetarg na sprzedaż nieruchomości w Wierzbnie ma zostać rozstrzygnięty 22 września. W siedzibie spółki HBP usłyszeliśmy wczoraj deklarację, że w związku z powtarzającymi się przypadkami podpaleń firma zatrudni osobę, która do momentu znalezienia nowego właściciela obiektu będzie pełnić funkcję dozorcy nieruchomości.

Aleksander Gąciarz

[email protected]

Zatrzymany miał 3 promile alkoholu

W środowe popołudnie policja zatrzymała 31-letniego mieszkańca Wierzbna. Jak się dowiedzieliśmy, zatrzymanie miało związek z serią podpaleń, do jakich dochodziło w tej miejscowości. Noc ze środy na czwartek mężczyzna spędził w policyjnej izbie zatrzymań. Nie został od razu przesłuchany, ponieważ w chwili zatrzymania miał we krwi około 3 promile alkoholu. Wczoraj przyznał się do winy. Komendant powiatowy policji podinsp. Mariusz Marchut uspokaja mieszkańców, że nie mają powodów do obaw o swój dobytek.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie