Podwójna satysfakcja

BK
Jest to piłkarz, który przez wiele lat bronił barw Stanisławianki, zdobywając dla tego wiele ważnych bramek. W poprzednich rozgrywkach w rundzie jesiennej pełnił nawet podwójną rolę, ale nie mógł dojść do porozumienia z działaczami i odszedł do sąsiada zza miedzę. Nic dziwnego, że trzy gole, które strzelił w sobotę w Stanisławiu sprawiły mu dodatkową satysfakcję.

Po wygranej Kalwarianki w derbach nad Stanisławianką

   Jak zwykle na piłkarskie derby między Stanisławiem a Kalwarią wszyscy ostrzyli sobie zęby na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Przypominano sobie wszystkie możliwe podteksty, kto, z kim i dlaczego. Ostatecznie i tak wszystkie zostały zweryfikowane na boisku, przy czym tym razem więcej powodów do satysfakcji miała Kalwarianka, która wygrała wysoko (4-1) i to na wyjeździe oraz jej piłkarz Jacek Koczur.
   To właśnie on już w 3 min po akcji skrzydłem i dośrodkowaniu Dariusza Hobrzyka otworzył konto bramkowe gości. Potem strzelił Stanisławiance równie ważnego gola, bo do szatni i dzięki temu goście schodzili do szatni z dwubramkową przewagą. Na koniec to on także postawił kropkę nad "i", pieczętując efektowną i zasłużoną wygraną podopiecznych trenera Damiana Pawlikowskiego. Kalwarianie zagrali szybko i z rozmachem, a przy tym agresywnie, nie pozostawiając rywalom cienia swobody.
   - Dawno nie graliśmy takiego meczu, nie trzeba było nikogo mobilizować. Faktem jest, że w tych pojedynkach determinacja bierze się jakby sama z siebie. Dobrze zagrali także młodzieżowcy. Ta wygrana cieszy tym bardziej, że wcześniej mieliśmy kilka słabszych występów, w tym wysokie porażki z Błyskawicą Marcówka i Przebojem Wolbrom - podkreślił trener Pawlikowski.
   Na początku II połowy sytuacji sam na sam z Blakiem nie wykorzystał Kozik i to była jedna z ostatnich szans gospodarzy w tym spotkaniu, aby jeszcze nawiązać kontakt z rywalami.
   Zwycięstwa pogratulował rywalom obecny szkoleniowiec Stanisławianki, a kiedyś przez 13 lat piłkarz, a potem także trener Kalwarianki Janusz Daniel.
   - Rywale zdobyli bramki po naszych prostych, indywidualnych błędach, ale też trzeba przyznać, że byli szybsi i bardziej wybiegani. Mecz miał faktycznie charakter prestiżowy, ale zawsze staram się podchodzić do takich spotkań, jak do innych. Przecież nie rzecz w tym, żeby wygrać taki mecz, a potem przegrać kilka innych. Przebiegał inaczej niż spotkanie na wiosnę, które zakończyło się remisem 2-2. Dla nas to w ogóle bardzo ciężki okres. Mamy trzy treningi w tygodniu, ale wielu piłkarzy z uwagi na obowiązki zawodowe, przychodzi raz lub góra dwa razy. Trudno mieć o to do nich pretensje. Mimo wszystko będziemy starać się jeszcze wzbogacić nasze konto - zapowiada Janusz Daniel, który po meczu nie krył pretensji pod adresem obecnego prezesa Kalwarianki.
   - Nic nie upoważnia go do ubliżania mi, tym bardziej, że grałem dla tego klubu 13 lat i zostawiłem tam sporo zdrowia. Za kadencji poprzednich prezesów takie sytuacje nie miały miejsca, po prostu działacze szanowali piłkarzy, także wtedy, gdy zmienili barwy klubowe - dodaje szkoleniowiec Stanisławianki.
(BK)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie