reklama

Podział biednej wizji

RedakcjaZaktualizowano 
Po rozłamie trzeba będzie utrzymywać dwie rady i dwie administracje Podczas ostatniej sesji radni z Miedźnej po raz trzeci w ostatnich latach głosowali nad wnioskiem o referendum. 23 września, w dniu wyborów do parlamentu, mieszkańcy gminy wypowiedzą się, czy są za dokonaniem podziału gminy na dwie niezależne jednostki.

BOGDAN WASZTYL

BOGDAN WASZTYL

Po rozłamie trzeba będzie utrzymywać dwie rady i dwie administracje

Podczas ostatniej sesji radni z Miedźnej po raz trzeci w ostatnich latach głosowali nad wnioskiem o referendum. 23 września, w dniu wyborów do parlamentu, mieszkańcy gminy wypowiedzą się, czy są za dokonaniem podziału gminy na dwie niezależne jednostki.

Andrzej Stańczyk, mieszkaniec Woli, lider opozycyjnego klubu "Nasza Gmina", autor wniosku o referendum, tłumaczy, że lepsze jest dobre sąsiedztwo niż ciągłe utarczki: - U podłoża całej sprawy leży kwestia odmiennego charakteru obu części gminy. Wola to przede wszystkim dwa górnicze osiedla, powstałe wraz z kopalnią "Czeczott", pozostała część to sołectwa rolnicze. Mieszkańcy osiedli mają swoje problemy. To ich najbardziej dotyka bezrobocie po likwidacji kopalni. Wola potrzebuje śmiałej wizji rozwoju, która pozwoli przyciągnąć inwestorów.
 Teofil Rąba, sołtys Góry, wydaje się już zmęczony ciągłymi inicjatywami rozłamowymi: - Niech się w końcu mieszkańcy wypowiedzą, by już nam nikt więcej głowy nie zawracał. Od lat wszystkie pieniądze brała Wola. Długów narobili, a teraz my na tym cierpimy. Jeśli chcą się oddzielić, proszę bardzo. Straty nie ma. Mieszkańcy Góry będą mieli lepiej.
 Bogdan Taranowski, od trzech lat wójt Miedźnej, był przeciwko referendum. Przegrał głosowanie - 16 radnych było za, 8 przeciw. Wójt nie odmawia mieszkańcom prawa do bezpośredniego wypowiadania się, szanuje decyzję rady, ale swoje wie. Godzinami mógłby mówić, dlaczego podział gminy - w tym przypadku to równoznaczne z podziałem biedy - jest rozwiązaniem najgorszym z możliwych. Zanim powie, sięga po Dziennik Ustaw. W artykule 104. Ustawy o samorządzie terytorialnym zapisano, że do końca grudnia 2005 roku nie dokonuje się podziału gmin.
 - To po co to referendum? Czyżby jego inicjatorzy nie znali ustawy?
 - Uważam, że referendum jest niektórym radnym potrzebne, by odwrócić uwagę od innych problemów - podkreśla z naciskiem wójt Taranowski.
 Specjaliści od podziału terytorialnego w 1973 r. utworzyli samodzielną gminę Miedźna, po czterech latach przyłączyli ją do Brzeszcz, a po kolejnych pięciu odłączyli. Jeszcze większe zmiany były udziałem sołectwa Wola, którym zajęli się jednocześnie spece od administracji i gospodarki. Ci od gospodarki wybudowali w szczerych polach kopalnię "Czeczott", a przy niej dwa duże osiedla. W 1985 r. mieszkało w Woli 1,5 tysiąca ludzi, a w kilka lat później już 10 tysięcy. Ci od administracji najpierw przyłączyli Wolę do Bojszów, potem do Miedźnej, później do Brzeszcz, a w 1991 r. znowu do Miedźnej.
 Z posesji Wiktora i Marii Drobów dobrze widać zarówno kopalnię, jak i osiedle. - Człowiek sobie całe życie jako tako spokojnie żyje, nie rozbija się po świecie, a tu mu tak namieszali, że aż zwariować można. Na mój rozum tych zmian już wystarczy - twierdzi 58-letni Wiktor.

Lęki codzienne

 W dwóch wolskich osiedlach podobne mieszkania i podobne meble. Ludzie zjeżdżali tu w krótkim czasie z całej Polski, dostawali pracę, klucze do mieszkań i talony do sklepów górniczych, szybko się urządzali. Poza pracą i mieszkaniami brakowało wszystkiego - rozrywek, dobrej komunikacji z pobliskimi miastami, rodziny, znajomych, sklepów, restauracji, kawiarni, przedszkoli, szkół i boisk. Dziś już to wszystko prawie jest. Tylko perspektyw brakuje. Kopalnia od początku lat 90. nie przyjmowała nowych pracowników. Potem zaczęła zwalniać. Później została zlikwidowana. - Groziła nam czarna rozpacz - przypomina sobie Renata, bezrobotna żona górnika, matka dwójki dzieci, która mieszka w Woli od 14 lat. - Ale jakoś się jeszcze udało.
 Wójt Taranowski tłumaczy, jak do tego "jakoś" doszło: - Kopalnia "Czeczott" została formalnie zlikwidowana poprzez przyłączenie do "Piasta", ale prawie 3 tysiące ludzi nadal wydobywa tu węgiel, kilkuset pracuje w otoczeniu kopalni.
 W Woli wciąż obowiązuje podział na mieszkańców wsi i bloków. Jedni i drudzy koegzystują ze sobą, ale raczej się nie przyjaźnią. - Bardziej trzeba teraz na dzieci i wnuki uważać, by nie wpadły w złe towarzysztwo. Kiedyś wszystko było pod kontrolą, każdy każdego znał. W tak dużej społeczności łatwiej jednak o anonimowość - zauważa Jolanta Rozmus, której piękny, zadbany ogród wychodzi na kopalnię.
 Ci ze wsi mają już dość zmian. Ci z bloków są mniej jednomyślni. Nie przeszkadzałoby im jednak, gdyby Wola zyskała status miasta. - Wola wymaga odrębnych władz, bo w gminie wiejskiej nie ma możliwości rozwoju. Miasto daje ludziom większe perspektywy - uważa 21-letnia Agnieszka Myśliwiec.
 Wolskie osiedla są młode; młodzieży jest tu trzykrotnie więcej niż gdzie indziej. Bezrobocie trochę niższe niż średnia krajowa. Przestępczość? Według policyjnych statystyk - poniżej średniej. Według radnych, którzy zabiegają o przywrócenie komisariatu, rosnąca. Blokowi uważają, że żyje się tu normalnie, ale pojawiają się niepokojące symptomy: znudzone grupy młodych ludzi, narkotyki, alkohol i wszystko, co temu towarzyszy.
 - To może być bomba z opóźnionym zapłonem - mówi radny Stańczyk. - Czasu do wybuchu mamy coraz mniej. Trzeba ściągnąć inwestorów, tworzyć miejsca pracy, zapełnić młodzieży wolny czas.
 Spora grupa blokowych uważa, że pieniądze w gminie dzieli się niesprawiedliwie. Podobnego zdania są mieszkańcy Góry, Miedźnej, Grzawy, Frydka. - W Woli mieszka dwie trzecie mieszkańców całej gminy. Szacuję, że gdyby doszło do podziału, Wola przejęłaby dwie trzecie obecnego budżetu. Mamy całą infrastrukturę, by rozlokować gminne urzędy i instytucje. Podział wydaje się dość łatwy do przeprowadzenia i konieczny - podkreśla Andrzej Stańczyk.
 Po przyłączeniu Woli Miedźna stała się gminą bogatą. Jeszcze w 1992 r. podatki z kopalni zapełniały w połowie gminny budżet. Kilka lat później grupa Stańczyka wyszła po raz pierwszy z inicjatywą podziału gminy. - Mamy zbyt małą reprezentację w radzie (to już nieaktualne; dziś radni z Woli, gdyby byli solidarni, mogliby przegłosować wszystko), pieniądze są dzielone niesprawiedliwie - argumentowano.

Do trzech razy...

 O podziale gminy przestano mówić z chwilą, gdy Stańczyk został zastępcą wójta. Odpowiadał za inwestycje. W Woli rozpoczęto budowę nowej szkoły, centrum kultury, placu targowego. Mówiono o budowie basenu. Gmina jednak ubożała - kopalnia płaciła coraz mniej, trzeba było zaciągać kredyty na inwestycje. Wtedy zbuntowali się sołtysi i radni z części wiejskiej gminy. Złożyli wniosek o referendum, a gdy rada go nie przyjęła, zaczęli wśród mieszkańców zbierać podpisy. Z powodów formalnych listy zakwestionowano. Odwołanie do Naczelnego Sądu Administracyjnego zostało odrzucone.
 Antoni Gruszka z Miedźnej przed trzema laty opowiadał się za podziałem gminy. - Zawsze chodzi o pieniądze - tłumaczy. - Mieszkańcy wsi widzieli, że spora część gminnych środków jest lokowana w Woli. Przeinwestowano, zadłużono gminę, pojawiły się trudności z płatnościami, zaniechano drobnych inwestycji na terenach wiejskich, więc ludzie się zbuntowali.
 Po kolejnych wyborach mieszkańcy wsi o tym buncie zapomnieli. Teraz, ku ich zdziwieniu, z nowym wnioskiem wystąpiła Wola. Radny Gruszka wolałby już gminy nie dzielić. - Nie rozumiem tego wniosku - mówi. - Wieś sobie zawsze poradzi, osiedle - wątpię. Małe jednostki są bez szans w pozyskiwaniu pieniędzy unijnych i inwestorów. Być może jakąś rolę odgrywają niezaspokojone ambicje?

Wizje rozbieżne

 - Wola jest w trudnej sytuacji, wymaga władz z inicjatywą i wizją - twierdzi Andrzej Stańczyk.
 Od jesieni 1998 r. wójtem Miedźnej jest Bogdan Taranowski. Do połowy ubiegłego roku Stańczyk był jego zastępcą. W tym czasie (podobnie jak wcześniej, kiedy Stańczyk był zastępcą poprzedniego wójta) nie udało się gminie pozyskać żadnego poważnego inwestora, mimo profesjonalnie przygotowanych ofert inwestycyjnych, możliwości podłączenia mediów na skalę przemysłową, oferowanych ulg, udziału w targach.
 Stańczyka odwołano z funkcji na wniosek Taranowskiego. Od tamtego czasu pozostaje on w totalnej opozycji. Mimo pozytywnych opinii Komisji Rewizyjnej i Regionalnej Izby Obrachunkowej, złożył wniosek o nieudzielenie wójtowi absolutorium za poprzedni rok. - Nie dokończono budowy segmentu szkoły w Woli, nie rozpoczęto budowy basenu, dróg i chodników. Obecny zarząd wydał na inwestycje jedynie 15 proc. budżetu, a powszechnie wiadomo, że żaden inwestor nie przyjdzie do gminy, która wydaje na inwestycje mniej niż 20 proc. - argumentował. Rada jednak udzieliła wójtowi zdecydowanego poparcia.
 - Poprzedni zarząd zadłużył gminę, musimy spłacać odsetki od kredytów. Gdyby wtedy lepiej kontrolowano wydatki, nie mielibyśmy długów, można by więcej inwestować. Płacimy za beztroskę poprzedników - tłumaczy Taranowski.
 Taranowski wnioskował o odwołanie swego zastępcy po przyjrzeniu się inwestycjom. Okazało się, że budowa szkoły w Woli miała pochłonąć 11 milionów złotych (2 tysiące za metr kwadratowy, podczas gdy liceum w Gilowicach kosztowało 1100 złotych za metr). Rozwiązał umowę, ogłosił przetarg na ostatni etap inwestycji. Znalazł wykonawcę za połowę poprzedniej stawki. - To nie jest pierwsza lepsza firma, wznosiła siedzibę Urzędu Gminy w Brzeszczach - mówi.
 Likwidacja wysypiska miała kosztować prawie pół miliona. Taranowski zlikwidował je za sto tysięcy. Znalazł też nowego, społecznego zastępcę wójta. - Jaką mam wizję przyszłości? Chcę wydawać społeczne pieniądze racjonalnie, otaczać się ludźmi solidnymi i kompetentnymi - mówi.

Droga zabawa

 Taranowski, pochodzący spod Łomży, świetnie zna problemy Woli. Przy ulicy Górniczej mieszka od 17 lat. 14 lat pracował w kopalni, prowadził działalność gospodarczą. Uważa, że podział gminy będzie dla Woli nieszczęściem. Małej gminie trudno znaleźć partnera, a samodzielna Wola po likwidacji kopalni może być przedziwnym tworem bez dochodów (już teraz tylko co piąta złotówka w budżecie gminy pochodzi z kopalni) - a z olbrzymimi wydatkami i problemami (rozbudowane szkolnictwo, wysokie bezrobocie, patologie). - Być może kosztem kilkunastu tysięcy ludzi, szermując sloganami o trosce o ich dobro, fundujemy sobie drogą i niebezpieczną zabawę - mówi wójt.
 W jego gabinecie wisi plan
- niedawno opracowane studium zagospodarowania przestrzennego gminy. Kosztowało 220 tysięcy. W przypadku podziału przestanie być aktualne. Trzeba będzie utrzymywać dwie rady i dwie administracje. Teraz w urzędzie w Miedźnej pracuje 40 osób. Po podziale ich liczba spadnie może do 30. Drugie tyle będzie musiała zatrudnić Wola. Samo referendum pochłonie 20 tysięcy złotych, bo wyborów parlamentarnych nie można łączyć z innymi głosowaniami - trzeba przygotować odrębne lokale, powołać nowe komisje.
 - Być może inicjatorom referendum chodzi o odwrócenie społecznej uwagi od innych spraw - zawiesza głos Taranowski. Kilka tygodni po przyjęciu przez radę uchwały o referendum zarząd gminy przedstawił tej samej radzie informację, z której wynika, że w związku "z wysokim kosztem budowy szkoły w Woli, niską jakością (pęknięcia ścian, stropów, wilgoć w piwnicy, usterki instalacji elektrycznej i kanalizacji, zła izolacja termiczna) oraz licznymi nieprawidłowościami w procesie inwestycyjnym" rozważa możliwość skierowania wniosku o zbadanie sprawy do instytucji kontrolnych i prokuratury.
 Andrzej Stańczyk nie chce tego komentować. - Nie uchronię się od zarzutów, że cała sprawa ma podłoże osobiste, ale przecież to nie ja będę decydował o podziale gminy, tylko mieszkańcy - mówi.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3