Pogodny remis

Redakcja
Pogodny nie tylko z uwagi na piękną, słoneczną aurę, w jakiej przyszło biegać w sobotę za piłką zawodnikom. Pogodny przede wszystkim z racji okoliczności towarzyszących jego, to znaczy tytułowego remisu, wywalczeniu, a także marki przeciwnika, który kosztem Sandecji postradał dwa punkty. Pogodny również dlatego, że już dający jej stuprocentową pewność zachowania dla Nowego Sącza trzeciej ligi.

RUBRYKA z czarnym kotem

Pogodny nie tylko z uwagi na piękną, słoneczną aurę, w jakiej przyszło biegać w sobotę za piłką zawodnikom. Pogodny przede wszystkim z racji okoliczności towarzyszących jego, to znaczy tytułowego remisu, wywalczeniu, a także marki przeciwnika, który kosztem Sandecji postradał dwa punkty. Pogodny również dlatego, że już dający jej stuprocentową pewność zachowania dla Nowego Sącza trzeciej ligi.

Nie ma sensu przy okazji któregoś tam, nie wiadomo już nawet którego nie wygranego przez sądeczan meczu powtarzać, że byli oni w Krakowie lepsi i przekonywać, iż winni spotkanie z Hutnikiem przechylić na swą szalę. Ci, którzy na zawodach byli - sami widzieli. Ci, których na stadionie na Suchych Stawach zabrakło - i tak nie uwierzą. Ograniczmy się więc do wyeksponowania jasno wynikającej z lakonicznego końcowego rezultatu tezy, że zawodnicy 95-latki wstydu w Nowej Hucie absolutnie nie przynieśli. Że zagrali z olbrzymią pasją, zaangażowaniem i że założony jeszcze w Nowym Sączu cel osiągnęli. Punkcik wyszarpany zespołowi, i to na jego terenie, który przecież nie aż tak dawno temu, w latach obejmowanych pamięcią przez młodszych nawet kibiców porywał się na europejskie puchary (co prawda w diametralnie innym składzie), musi robić wrażenie. I robi! Sandecja ostatnimi występami ponad wszelką wątpliwość udowodniła, że przestała być chłopcem do bicia. Piłkarze podnieśli głowy, dotarło do nich, iż to oni powinni występować w roli nauczycieli swych rywali, nie odwrotnie.

Nie wiem, ta wiedza nie jest mi zresztą do niczego potrzebna, na ile w tej psychicznej przemianie maczał palce trener Janusz Pawlik. Jaki by jednak nie był rozmiar zasług szkoleniowca, to w jednym trzeba mu przyznać rację. Powiedział otóż kiedyś niekoniecznie skromnie, że nie przywykł w życiu do porażek. Że ma naturę zwycięzcy. I to by się chyba zgadzało...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie