Pół żartem, pół serio

Redakcja
Drugi film uczniów z Łącka

 W poniedziałek późnym wieczorem w sądeckim kinie "Sokół" miała miejsce prapremiera filmu "Poważne żarty", wymyślonego, nakręconego, zmontowanego i wypromowanego przez kilku uczniów z Łącka. Film, kręcony techniką wideo, trwa niewiele ponad godzinę.
 Bohater, Eryk Godlewski, zapaleniec komputerowy, natrafia na pogróżki pod swoim adresem w Internecie i w podrzucanych listach. Prosi o pomoc przyjaciela z "polskich służb FBI", granego przez reżysera, scenarzystę i głównego pomysłodawcę filmu, Lecha Strzałkowskiego. Ten, wraz z kolegą (Maciej Zygadło, obecnie w USA promuje film), tropiąc sprawcę, wpada na trop mafii rosyjskiej handlującej narkotykami. Na koniec wyjaśnia się, że autorem dowcipów internetowych jest malec z sąsiedztwa.
 Projekcja filmu odbyła się przy sali wypełnionej młodzieżą z Łącka i licealistami z "czwórki". Na pewno nie było to wydarzenie artystyczne, ale niewątpliwie historyczne. Oto amatorzy chwytają za kamerę i włamują się do profesjonalnego kina.
 "Poważne żarty" są pastiszem polskich seriali gangsterskich. Do plenerów wykorzystano Nowy Sącz, oczywiście Łącko i okolice. Szczęśliwie, zamierzony żart miesza się ze śmiesznościami wynikającymi z amatorskich niedoróbek. Publiczność śmieje się z jednego i z drugiego. Kiepskie jest aktorstwo i technika filmowania. Nieudolnie rozegranych jest wiele scen. Zwłaszcza sztucznie łatane są bójki, pościgi i dramatyczne spięcia. Nie dociera połowa tekstu. Ale przecież nie o to chodzi. Liczy się fakt, że odważni chłopcy z Łącka kiedyś w szkole wpadli na pomysł, że nakręcą fabularny film - i nakręcili. Za marne w sumie pieniądze, bo 4 tys. zł. Film wart na pewno więcej, bo, ma pionierski charakter. Jeśli "Sokół" nadal będzie przychylny takim eksperymentom, podobne projekcje będą się mnożyć.
 Do kompletu wykonawców należy jeszcze wymienić Zbigniewa Rostka, Łukasza Kramarczyka, Agnieszkę i Dominikę Baran, Cypriana Farona i Sławomira Dąbrowskiego. Muzyczna ilustracja filmu - Mateusz Maślanka.
 - Mamy świadomość naszego amatorstwa i wielu słabości
- powiedział po projekcji Lech Strzałkowski, nawiązując do debiutanckiego filmu "Kuzyn", podobnego w klimacie - ale nie zrażamy się i chcemy nakręcać następne.
 Pewnie sponsorzy, jak do tej pory, nie zawiodą. Bo to nigdy nie wiadomo, co z takich zapaleńców wyrośnie?

tekst i Fot.: Wojciech Chmura

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie