reklama

Polak coraz częściej pożycza i nie oddaje, śmiejąc się wierzycielom w nos. Sprzyjają temu zmienione przez PiS przepisy o windykacji długów

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Zaktualizowano 
Już co dziesiąty dorosły Polak ma przeterminowane długi – ich średnia wysokość dobiła do 27,5 tys. złotych. To może zaskakiwać, bo w ostatnich kilku latach dochody zdecydowanej większości polskich rodzin mocno wzrosły, głównie za sprawą znacznych podwyżek wynagrodzeń.

WIDEO: Barometr Bartusia

Od początku dekady średnia pensja w Małopolsce wzrosła o ponad połowę, a w samym Krakowie o 60 procent. Trzeba do tego dodać zasiłki, m.in. z 500 plus i „trzynastkę” dla emerytów. Mimo to coraz więcej ludzi nie płaci w terminie swoich zobowiązań – najszybciej rosną zobowiązania dwóch skrajnych wiekowo grup: najmłodszych (18-24 lata) i seniorów (powyżej 64 lat). Za rządów PiS ich średnie długi powiększyły się o połowę.

Najwięcej zaległości w Polsce dotyczy rachunków za telefon i media (prąd, gaz, woda), a także opłat za mieszkanie i wywóz śmieci. Oddzielną kategorią są setki tysięcy niezapłaconych kar (np. za jazdę bez biletu lub złe parkowanie), grzywien i mandatów. Kolejną grupę stanowią długi zaciągnięte na zakup przeróżnych sprzętów domowych (od mebli po telewizory oraz małe i duże AGD), a równie dużą – niespłacone chwilówki, czyli wysokooprocentowane pożyczki udzielone na (teoretycznie) krótki okres. Potężną podklasą zadłużonych są alimenciarze.

W rejestrze uporczywych dłużników, prowadzonym przez BIG Info Monitor, figuruje już w sumie 2,8 mln osób. Bazy danych prowadzone przez największe firmy windykacyjne (jak Kruk) mówią nawet o… 4 milionach. Problem dotyczy zatem niemal co czwartego gospodarstwa domowego w Polsce!

Zadłużeni… optymiści

Halina Kochalska, ekspert Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, wyjaśnia, że głównym powodem rosnącego zadłużenia Polaków może być właśnie… poprawiająca się w ostatnich latach sytuacja gospodarcza: wzrost PKB i wynagrodzeń, rekordowy spadek bezrobocia wyzwoliły w Polakach olbrzymie pokłady dawno niespotykanego optymizmu.

- To niewątpliwie napędza konsumpcję i zaostrza apetyty tych, których na wiele dóbr ciągle nie stać. Pojawia się wśród nich skłonność do zaciągania długów i finansowania w ten sposób owych rosnących potrzeb – komentuje ekspert.

Co ciekawe, jak wynika z najświeższych analiz kilku ośrodków badawczych, zadłużeni tryskają znacznie większym optymizmem co do swej przyszłości i możliwości panowania nad finansami niż ci, którzy nie mają żadnych zobowiązań. W dużo mniejszym stopniu przejmują się ostrzeżeniami ekspertów przed nadchodzącym spowolnieniem gospodarczym, które może pogorszyć sytuacje na rynku pracy i co najmniej ograniczyć, jeśli nie zahamować wzrost dochodów gospodarstw domowych.

- Polaków nie dotknęły dwa wielkie światowe kryzysy ostatniego trzydziestolecia: finansowy 2008-09 roku i bańka internetowa 2001 roku. Ostatnim doświadczeniem kryzysowym pozostaje dla nas zamykanie się państwowych firm i PGR-ów na początku lat 90. XX wieku. Z tego powodu wielu Polaków nie odkłada pieniędzy na gorsze czasy, ani nawet nie ogranicza wydatków. Po prostu nie wierzą w kryzys – komentuje Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan. Przyznaje przy tym, że to ma doraźnie także pozytywny efekt, bo optymizm napędza konsumpcję, a ta z kolei przekłada się na wysoki wzrost gospodarczy.

Równocześnie pojawia się jednak paradoks: wraz ze wzrostem dochodów rosną nasze długi. Na im więcej możemy sobie pozwolić (albo wydaje nam się, że możemy), na tym więcej sobie rzeczywiście pozwalamy.

Dumni dłuznicy

Z analiz NBP wynika, że od początku dekady dochód rozporządzalny przeciętnej polskiej rodziny (czyli jej wpływy netto ze wszystkich źródeł) wzrósł z 1200 do prawie 1700 zł na głowę. Przy tym o ile w 2010 przeznaczaliśmy na wydatki aż 84 proc. dochodu (w 2004 ponad 95!), o tyle w 2018 r. już tylko 73,6 proc. W naszych portfelach pojawiła się więc rekordowa w historii nadwyżka: 422 zł na głowę (rok wcześnie wynosiła ona 343 zł).

I właśnie jej wzrost zachęcił, zdaniem ekspertów, miliony Polaków do zaciągnięcia zobowiązań, w myśl zasady: skoro dochody innych rosną to i moje będą rosły, więc bez problemu spłacę wszystkie długi. Okazuje się jednak, że coraz więcej osób ma z tym problem. Równocześnie rośnie liczba tych, którzy nie mają zamiaru spłacać swych zobowiązań. Kolejne przeprowadzone ostatnio badania (m.in. Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu) pokazują, że w ciągu ostatnich kilku lat zdecydowanie pogorszyła się tzw. moralność kredytowa Polek i Polaków, czyli z jednej strony wzrosła skłonność dłużników do unikania spłaty długów, a z drugiej – rośnie tolerancja reszty społeczeństwa dla tego typu postaw.

Zdaniem ekspertów firm windykacyjnych oraz komorników egzekwujących wyroki sądowe, wpływ na to może mieć klimat społeczny: sprzyjający usprawiedliwianiu dłużników i litowaniu się nad nimi, a mocno niechętny windykatorom i komornikom. Nie bez znaczenia są tu nagłośnione przez media wpadki komorników oraz inne patologie związane z egzekwowaniem należności.

- Ubolewamy nad wszystkimi tego typu przypadkami, ale trzeba wziąć pod uwagę, że pojedyncze błędy mogą się przytrafić wśród 8 MILIONÓW spraw rocznie. Te wpadki muszą być jednoznacznie ocenione i rozliczone. Ale zarazem nie powinny przesłonić faktu, że komornik niczego nie zabiera. Komornik oddaje. W oparciu o wyrok sądowy oddaje należne alimenty dzieciom pokrzywdzonym przez nierzetelnego rodzica. Oddaje uczciwemu przedsiębiorcy pieniądze zagarnięte przez jego kontrahenta. Oddaje pracownikowi wynagrodzenie niewypłacone przez pracodawcę – wylicza Henryka Bednorz - Godyń, wiceprzewodnicząca Rady Izby Komorniczej w Krakowie.

W opinii jej kolegów i koleżanek, doszło w Polsce do szkodliwego odwrócenia pojęć: ofiary dłużników przestały się liczyć, a dłużnicy w społecznej świadomości zaczęli uchodzić za ofiary. W społeczeństwach zachodnich takie podejście traktowane jest jako skrajnie niedorzeczne - przekonało się o tym wielu polskich emigrantów, którzy próbowali się „chwalić” zachodnim kolegom z pracy, ile to mają długów w Polsce (z tytułu alimentów czy nieopłaconych czynszów i rachunków telefonicznych) i jak sprytnie unikają ich spłaty; takie postawy są na Zachodzie powszechnie piętnowane, jako nieuczciwe i wykluczające ze społeczeństwa oraz szkodliwe dla społecznego ładu.

Tymczasem w Polsce, w trosce o dobro dłużnika, PiS wprowadził szereg zmian prawnych, utrudniających pracę zarówno komornikom, jak i windykatorom. W efekcie przepisy w większym stopniu chronią dziś tych, którzy zalegają z płatnościami, a nie tych, którzy pożyczyli im pieniądze lub powinni je od dłużników uzyskać (jak dzieci alimenciarzy).

Lawina długów

W 2015 r., gdy PiS obejmował władzę, w rejestrze BIG InfoMonitor figurowało 1,98 mln osób, a ich łączne zadłużenie wynosiło 40 mld zł. Dzisiaj dłużników jest 2,8 mln, a ich zobowiązania sięgają w sumie 77 mld zł.

W ostatnich trzech latach najbardziej przybyło dłużników w przedziale wiekowym 45-54 lata (o 29 proc.) oraz powyżej 64 lat (o 28 proc.). Na trzecim miejscu pod tym względem są osoby z przedziału 35-44 (wzrost o 26 proc.). Tych ostatnich jest już w sumie prawie 707 tys. Populacja dłużników w średnim wieku dobija zaś do 550 tys., zaś seniorów liczy już przeszło 365 tys.

Dynamiczny wzrost liczby nie spłacających zobowiązań starszych Polek i Polaków zaskakuje ekspertów, bo w tej grupie wiekowej duża ostrożność w zaciąganiu zobowiązań szła dotąd w parze z relatywnie wysoką moralnością kredytową i rzetelnością. Teraz to się moc no zmieniło. Dlaczego? Duży wpływ na to może mieć wspomniane ogólne rozluźnienie zasad etycznych w społeczeństwie oraz serwowanie przez PiS przepisów ewidentnie ułatwiających życie notorycznym dłużnikom. Ale specjaliści zwracają uwagę na coś jeszcze.

- Jednym z powodów takiego obrotu sprawy może być to, że dochody seniorów i reszty społeczeństwa rosną bardzo nierównomiernie – zauważa Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. I wyjaśnia, że w 2016 r. podwyżki wynagrodzeń dochodziły do 4 proc., a waloryzacja emerytur sięgała zaledwie 0,24 pkt. proc. Niewiele lepiej było w kolejnym roku. Sytuacja poprawiła się nieco od 2018, ale nadal dynamika wzrostu płac okazała się co najmniej dwa razy wyższa od wzrostu emerytur. Powtórkę zanotowaliśmy w roku 2019 i w większości przypadków nie zniwelowała tej różnicy słynna „trzynastka” dla seniorów.

- Jak podaje GUS, w 2018 r. w przypadku ogółu społeczeństwa wydatki pochłaniały 70,1 proc. dochodu rozporządzalnego, a w budżecie emerytów niemal 75 proc. – zauważa Sławomir Grzelczak. Dla przypomnienia w 2016 r. było to odpowiednio 76,7 proc. versus 80,7 proc.

W efekcie przeciętne zaległości osób po 64 roku życia rosły w ostatnich trzech latach najszybciej w całej populacji. Średnia wartość niespłacanych przez seniorów zobowiązań skoczyła 16 070 zł do 24 175 zł w sytuacji, gdy średni dług ogółu zadłużonych wzrósł o z 20 665 zł do 27 413 zł. Kolejna grupa wiekowa w tym zestawieniu, czyli najmłodsi odnotowali w tym czasie wzrost przeterminowanych płatności o 46 proc., a następne pokolenie, co również nie rokuje seniorom najlepiej, to 55-64 latkowie, z 41 proc. wzrostem.

Powody zadłużenia seniorów: drogie lekarstwa, chęć pomocy rodzinie, samotności i… zakupoholizm

Za rozrzutnych uważa się jedynie dwóch na stu seniorów, podczas gdy w całym społeczeństwie myśli tak o sobie co dziesiąty rodak – wynika z badania Quality Watch wykonanego na zlecenie BIG InfoMonitor Wśród osób po 64 roku życia również mniej osób niż wśród ogółu Polaków sygnalizuje, że ma problemy, by związać koniec z końcem. Kłopoty z przeżyciem od pierwszego do pierwszego ma 13 proc. w wieku 65 plus wobec 21 proc. wszystkich badanych.

Co jest przyczyną finansowych kłopotów seniorów? Na pierwszym miejscu wymieniają oni wydatki na leczenie (59 proc. w tej grupie wiekowej wobec 36 proc. u wszystkich), następnie kredyty konsumpcyjne, których rata przerasta możliwości spłaty. Na trzecim miejscu znalazła się „pomoc rodzinie” (20 proc. wobec 13 proc. w całym społeczeństwie).

Ci, którzy twierdzą, że musieli się zapożyczyć, bo brakowało im na lekarstwa i leczenie, zadłużeni są na stosunkowo nieduże kwoty, rzędu paru tysięcy złotych. Wśród osób z większym długiem dominują ci, którzy zaciągnęli pożyczki i kredyty (lub poręczyli je), by pomóc bliskim w zakupie mieszkania, domu, działki, albo cennych rzeczy (auto, sprzęt RTV i AGD). Nie da się ukryć, że zachęca do najniższa w dziejach wysokość oprocentowania. Eksperci ostrzegają jednak, że to się może szybko zmienić – jeśli Rada Polityki Pieniężnej podniesie stopy procentowe. Czołowe banki (m.in. największy - PKO BP) już zapowiadają zaostrzenie polityki kredytowej, co oznacza, że coraz trudniej będzie pożyczyć pieniądze.

Spory wpływ na wzrost zadłużenia ma to, że coraz więcej nowych emerytów otrzymuje świadczenie miedzy 1,2 tys. a 1,6 tys. zł miesięcznie. Dotyczy to zwłaszcza kobiet przechodzących na emerytury w okolicach 60-tki. Dopóki taki niskie świadczenie jest łączone z dochodami współmałżonka, można się utrzymać, ale w wypadku śmierci tegoż – domowy budżet staje się napięty, zwłaszcza że z wiekiem rosną wydatki na zdrowie.

Wprawdzie PiS chwali się „darmowymi lekami dla seniorów”, ale program dopłat obejmuje jedynie osoby powyżej 75 roku życia i nie uwzględnia wielu medykamentów. Seniorzy nagminnie narzekają, że za leki nie ujęte na liście płacą teraz wielokrotnie więcej niż wcześniej.

Co ciekawe, seniorzy częściej niż inne pokolenia przyznają się też do… zakupoholizmu (6 proc. wobec 4 proc. wszyscy). - Zbyt wysokie kredyty nie zawsze są brane na rzeczy wyłącznie dla siebie, ale również dla rodziny, której trzeba pomóc. Do tego dochodzą nierzadko tysiące złotych pożyczone na przedmioty sprzedawane na prezentacjach, których celem jest wyłudzenie pieniędzy od osób, które na nie przychodzą. Gdy dołączy się zakupoholizm, który jest sposobem na samotność i spędzanie czasu, to mimo, że osoby starsze są dalekie od życia ponad stan, to w takich okolicznościach mogą się wpakować w nie lada kłopoty – mówi Sławomir Grzelczak.

Przyznaje przy tym, że samotność ma nie tylko wymiar psychologiczny i społeczny, ale i czysto finansowy: prowadzenie gospodarstwa domowego w pojedynkę jest o wiele trudniejsze z uwagi na stałe koszty, które w rodzinach rozkładają się na kilka osób (a w przypadku par – przynajmniej na dwie).

- Te koszty złożone na barki jednej osoby są czasem nie do udźwignięcia – przyznaje prezes BIG InfoMonitor. I dodaje, że po ukończeniu 65 roku życia co trzecia osoba mieszka samotnie, zaś po ukończeniu 80 lat - już połowa. W całym społeczeństwie jednoosobowe gospodarstwa domowe stanowią 22 proc.

Rekordy: małżeństwo emerytów z Mazowsza winne 26,6 mln zł, emerytka z Przegini – 4,1 mln zł

W grupie niesolidnych dłużników-seniorów inaczej niż w pozostałych grupach wiekowych przeważają kobiety - 52 proc., ale wśród 10 rekordzistów więcej jest mężczyzn. Na czele zadłużonych znajduje się małżeństwo z Mazowsza, które ma 26,6 mln zł zaległości, na trzecim miejscu jest 65-letnia kobieta z Dolnego Śląska z kwotą 25,8 mln zł, a czwarty jest 66-letni mężczyzna, który nie uregulował 16,7 mln zł zobowiązań. Czarna dziesiątkę zamyka mężczyzna w wieku 68 lat z zaległościami na ponad 10,2 mln zł.

Największa liczba dłużników-seniorów mieszka – podobnie jak w przypadku ogółu zadłużonych - na Śląsku, Mazowszu, Dolnym Śląsku oraz w Wielkopolsce.

Małopolska znalazła się tutaj w połowie stawki wojewódzkiej: do rejestru niesolidnych trafiło ponad 21,6 tys. osób w wieku 64+. Ich średni dług wynosi prawie 25 tys. zł. Rekordzistką pozostaje 67-letnia emerytka z podkrakowskiej Przegini – jest winna ponad 4,1 mln zł. Kilkanaścioro innych seniorów ma zobowiązania przekraczające milion złotych. Wicelider smutnego zestawienia, 67-latek z Krakowa, zalega na prawie 3,9 mln zł, a trzeci na podium 71-letni nowotarżanin – ponad 3,5 mln zł. Tego ostatniego goni 66-letnia krakowianka, której dług przekroczył 3,3 mln. Poza tym milionowi dłużnicy mieszkają w Gorlicach, Andrychowie, Myślenicach i Świątnikach Górnych. Większość zaciągnęło zobowiązania w celu zakupu działek, mieszkań, domów. Nie dla siebie, tylko dla dzieci, w dalszej kolejności innych krewnych.

Czytaj także

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 8

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

d
denis

z długami różnie bywa, zalezy też na jakiego wierzyciela się trafi. Ja np z firmą EOS KSI mam dobre doświadczenia i nie rozumiem tego utrudnienia dochodzenia własnych pieniędzy.

G
Gość

PiS daje 500 , podnosi płace, a emerytury pozostają w tyle. Poza tym, ludzie powinni się liczyć z takimi problemami, jak np. utrata pracy (mnie to przed laty spotkało, gdy z PAN trafiłem na bruk - osoba z doktoratem), czy utrata zdrowia. Zakupoholizm - znam to dobrze (moja ama popadła kiedyś w to, zagraciła mieszkanie ciuchami a po jej śmierci nie ma jak tego sprzedać).

b
brak prawa

Taa,tylko oprocentowanie kredytu w innych krajach wynosi np.3,5 ,a u w kRaju nad Wisłą ludzie bez zdolności kredytowej zaciagaja chwilowki z RRSO 97%.Ten kRaj to bandyterka .

G
Gość

Coraz częściej też dłużnicy unikają komornika ukrywając majątek.

A jak można próbować odzyskiwać długi, jak sprawdzać hipotekę w KW i jak sprawdzić kontrahenta można poczytać tutaj:

https://ludzkiefinanse.pl

O
Ola
12 listopada, 09:15, Gość:

Bartuś, jak to bartuś. Masło maślane. Chyba sam nie wiesz o czy piszesz? Po tym tekście, można wnioskować, że przymierzasz się do napisania książki. :)))))))))))

Odezwał się gigant intelektu. Zamiast pójść z rana ze swoimi "rewelacjami" do ubikacji, wylewa je tutaj. A jakieś konkrety może? Jakaś merytoryczna polemika z autorem? Z danymi? Z tezami? Z opiniami ekspertów? Czy tylko kupa kupy?

G
Gość

Bartuś, jak to bartuś. Masło maślane. Chyba sam nie wiesz o czy piszesz? Po tym tekście, można wnioskować, że przymierzasz się do napisania książki. :)))))))))))

G
Gość

Dobry zwyczaj - nie pożyczaj. A już na pewno nie 67-letniej kobiecie zadłużonej na 4 miliony. A tak w ogóle to napisaliście że od początku dekady pensje wzrosły o 60 procent, ale nic na temat tego że ceny nieruchomości wzrosły w ciągu 20 lat o 600 procent. Jakoś tego tematu wszystkie media unikają jak ognia, a co mają zrobić ludzie zarabiający średnią krajową w mieście w którym najmniejsze mieszkania kosztują po 300-400 tysięcy? Dopóki ktoś nie ureguluje cen nieruchomości na dostępnym dla ludzi poziomie, dopóty normalnie nie będzie. A z tym brytyjskim moralizatorstwem to proponuję skończyć już, nie wiem jakim cudem ten naród mający tyle za uszami ciągle uchodzi za wzór wszelkich cnót.

E
Ehh

Taa,tylko oprocentowanie kredytu w innych krajach wynosi np.3,5 ,a u w kRaju nad Wisłą ludzie bez zdolności kredytowej zaciagaja chwilowki z RRSO 97%.Ten kRaj to bandyterka .Wszystkie koszty, które można przerzucić się przerzuca w myśl zasasady:Prywatyzować zyski i uspoleczniac koszta. Jak można windykiwac kogoś, kto stał się ofiarą lichwy?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3