Polak odcięty od internetu? To możliwe, bo obecna sieć mobilna wkrótce się zapcha. Lekarstwem ma być 5G. Przełomowa, niezbędna, bezpieczna?

Materiał informacyjny Zaktualizowano 
Polacy, młodsi i starsi, żądają dostępu do sieci komórkowej, w tym mobilnego internetu. Sieć LTE jest w wielu miejscach niedostępna. W dodatku korzystamy z niej tak intensywnie, że wkrótce się zatka. „Przeciętny krakowianin wysyła i odbiera każdego roku o połowę więcej danych niż w poprzednim. Istniejące sieci tego nie uniosą” – ostrzegają operatorzy. Dlatego państwo sprzyja rozwojowi technologii. Niektórzy się tego obawiają. Czy słusznie? Odpowiedź na to pytanie staraliśmy się uzyskać podczas redakcyjnej debaty z udziałem wiceminister cyfryzacji, Wandy Buk oraz naukowców, lekarzy i przedstawicieli tej części krakowian, wśród których postęp technologii radiowej budzi obawy.

Dzięki sieci 5G kardiolog z Collegium Medicum UJ odbierze błyskawiczny sygnał o stanie przedzawałowym mieszkańca Krowodrzy lub Liszek – i uratuje mu życie. Dziś często brakuje do tego minut. 5G nam je da.

Nasze pralki, lodówki, telewizory, systemy grzewcze, okna, drzwi, auta, rowery, a nawet… pieluchy zaczną inteligentnie działać, poprawiając komfort życia, co przy starzejącym się szybko społeczeństwie odegra olbrzymią rolę. Nastąpi przełom w przemyśle czasu wolnego. Będziemy mogli oglądać wielkie wydarzenia w świecie – od newsów przez mecze i koncerty po Oscarowe gale – w czasie rzeczywistym, przy dojmującym wrażeniu fizycznej obecności na miejscu. Filmy w rozdzielczości kilka razy większej niż 4K ściągną nam się na TV lub smartfon w mgnieniu oka – w dowolnym miejscu globu…

Sieci telekomunikacyjne kolejnej generacji – zwanej 5G (dziś funkcjonują 2G, 3G i 4G, głównie w technologii LTE) – mają za parę lat zrewolucjonizować nasze życie: od codziennej komunikacji, przez pracę i rozrywkę po medycynę i inne nauki. Mało kto coś o nich wie, a już narosło wokół nich mnóstwo mitów – a wraz z nimi tyleż wielkich nadziei, co wielkich strachów. Te drugie dotyczą m.in. sieci przekaźników 5G, która ma być gęstsza niż w sieciach poprzednich generacji, za to – jak zapewniają operatorzy i producenci sprzętu – o wiele mniej energochłonna, dzięki przekaźnikom o dużo niższej mocy, zapewniającym przy tym nieosiągalną dotąd jakość sygnału.

Aura nowości, marketingowe podbijanie bębenka przez branżę telekomunikacyjną przy jednoczesnym trudnym dostępie do informacji z wiarygodnych źródeł – wszystko to wytworzyło klimat sprzyjający mnożeniu nieporozumień i mitów opartych na niewiedzy, a czasem wręcz - złej woli.

Jedni ludzie – a dotyczy to także części mieszkańców Krakowa i Małopolski - autentycznie boją się „niesprawdzonej nowości” i jej oddziaływania na środowisko człowieka, bo od lat odnoszą wrażenie, iż gwałtowny rozwój technologii telekomunikacji mobilnej nie jest należycie kontrolowany przez publiczne instytucje mające stać na straży przestrzegania prawa. Wiele krytycznych uwag na ten temat przyniósł tegoroczny raport NIK – wskazując decydentom konkretne rozwiązania legislacyjne i organizacyjne, mające usunąć problem.

Są też ludzie – nieliczni, ale głośni i aktywni - którzy mnożą i rozpowszechniają mity, bo są wyznawcami spiskowych teorii na każdy temat (od lądowania kosmitów w Roswell po globalną zmowę producentów szczepionek), lubią sensację lub zwyczajnie z niej żyją; niektórzy wręcz zarabiają na ludzkich strachach, sprzedając przerażonym ludziom rzekome „lekarstwa” i gadżety.

Sprawę komplikuje fakt, że na temat telekomunikacji mobilnej, w tym będącej w Polsce w fazie testów sieci 5G, wypowiadają się często ludzie mający wprawdzie tytuły naukowe, ale nie będący specjalistami w tej dziedzinie. Przypomnijmy, że Andrew Wakefield, który 21 lat temu zapoczątkował ruch antyszczepionkowców, był gastroenterologiem. Wkrótce okazało się, że jego głośny – opublikowany w nobliwym piśmie - artykuł o rzekomym związku szczepionek z autyzmem u dzieci został oparty na sfałszowanych badaniach, a jego autor dostał zań horrendalne 435 tys. funtów „wynagrodzenia” od prawników działających na zlecenie rodziców żądających odszkodowań od koncernów farmaceutycznych za rzekome szkody wywołane przez szczepionki. Mimo zdemaskowania wierutnego kłamstwa, ruch antyszczepionkowy rozwija się w najgorsze, zbierając w wielu miejscach globu śmiertelne żniwo.

W przypadku telekomunikacji sytuacja jest bardziej skomplikowana, bo – choć naukowcy zajmujący się od lat badaniem pola elektromagnetycznego, w tym fal radiowych, przekonują, iż przy zachowaniu zdrowego rozsądku i szanowaniu ustaleń nauki, nie ma mowy o żadnym zagrożeniu dla człowieka - to trzeba ustalić dopuszczalne prawem (w domyśle: bezpieczne dla ludzi) poziomy natężenia i mocy urządzeń – od przekaźników po smartfony, routery, komputery, telewizory itp.

Nasz świat jest nafaszerowany sprzętem wymagającym w coraz szerszym stopniu dostępu do internetu. Niedługo trudno będzie zrobić pranie bez szybkiego wi-fi. Ktoś się zaśmiał? A ilu klientów w zwykłym sklepie osiedlowym odejdzie z kwitkiem, nie mając jak zapłacić za zakupy, jeśli padnie internet?

Moce, natężenia, normy, odległości od masztów oraz potencjalny wpływ telekomunikacji na ludzkie zdrowie - wszystko to jest dla przeciętnego człowieka wiedzą tajemną. Tym bardziej budzi niepokój – i gorące spory. W wielu miejscowościach, zwłaszcza w Krakowie, działają już od dłuższego czasu silne społeczności zaniepokojone – w ich opinii – niekontrolowanym rozwojem telekomunikacji.

Równocześnie – jak podkreśla rząd – bez silnego zaangażowania w rozwój 5G Polska nigdy nie wstąpi do ekskluzywnego klubu najzamożniejszych krajów świata, ba, grozi jej marginalizacja, popadnięcie w zaścianek. Jako się rzekło, 5G napędzać bowiem będzie - lub nie – wszelkie dziedziny naszego życia.

By skonfrontować wyobrażenia i strachy z rzeczywistością, zorganizowaliśmy naszą redakcyjną debatę. Udział w niej wzięli:

  • Wanda Buk, wiceminister cyfryzacji
  • Prof. Janusz Mikuła, Politechnika Krakowska, współautor „Programu ochrony środowiska przed polami elektromagnetycznymi dla miasta Krakowa na lata 2018-22”
  • Marta Patena, Społeczny Doradca Prezydenta Miasta Krakowa ds. Problematyki Bioelektromagnetycznej
  • Prof. Aleksander Sieroń, Śląski Uniwersytet Medyczny
  • Prof. Karolina Sieroń, Zakład Medycyny Fizykalnej, Wydział Nauk o Zdrowiu, Śląski Uniwersytet Medyczny
  • Witold Tomaszewski, Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji
  • Dr inż. Jerzy Żurek, dyrektor Instytutu Łączności, Państwowego Instytutu Badawczego
  • Moderował Zbigniew Bartuś, publicysta Dziennika Polskiego

Przełomowa, niezbędna, bezpieczna?

- Jak ktoś kupuje odbiornik radiowy, albo telewizyjny, to się nie zastanawia, czy on mu nie zaszkodzi. Ufa naukowcom, producentom i państwowym instytucjom kontrolnym. Nie ma stowarzyszeń walki z telewizją 4K. Są za to stowarzyszenia walki z 5G…

Wanda Buk, wiceminister cyfryzacji: - Też tego nie pojmuję, tym bardziej, że podobnie jak telefony komórkowe telewizja i radio też korzystają z fal elektromagnetycznych. Jako rząd staramy się kierować interesami i potrzebami zwykłych Polaków, dbając przy tym w pełni o ich bezpieczeństwo. Kiedyś Polacy nie mieli dostępu do sieci energetycznej i to było dla nich barierą rozwoju, normalnego życia. Dzisiaj taką barierę stanowi brak dostępu do szerokopasmowego internetu, coraz częściej mobilnego.

- Każdy chce go mieć.

Wanda Buk: - Właśnie. Ale ów dostęp wymaga odpowiedniej infrastruktury.

- A nie da się go zapewnić przy pomocy kabli, zwłaszcza światłowodów?

Wanda Buk: - Nie. Każdego dnia z internetu korzysta 84 proc. Polaków. Z tej liczby aż 86 proc. wybiera w pierwszym rzędzie dostęp w sieci mobilnej…

- Bo mają w ręku smartfony. „Dziennik Polski” czytano 15 lat temu głównie na papierze, 5 lat temu głównie na komputerze, a teraz – głównie na smartfonie.

Wanda Buk: - To zjawisko będzie się nasilać. Coraz więcej posiadanych przez nas urządzeń będzie wymagało bezprzewodowego dostępu do internetu.

- Smartfon słabo pasuje do światłowodu… Gdzie miałbym włożyć tam kabel?

Wanda Buk: - A widzi pan: architektura sieci 5G, bo do niej powoli zmierzamy, będzie w dużej mierze oparta na światłowodach. Kablem doprowadzimy szerokopasmowy internet do lokalnych przekaźników, a te rozprowadzą go po domach, biurach, kawiarniach, pojazdach itp. Generalnie jednak trend jest oczywisty: ludzie coraz bardziej potrzebują mobilnego dostępu do sieci, żądają go od państwa. Musimy więc zadbać o rozwój sieci, która im to zapewni.

- I nie da się tego zrobić przy pomocy istniejących sieci?

Witold Tomaszewski, Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji: - Nie. Obecna generacja sieci, czyli LTE, zwane także 4G, w wielu miejscach już się zapycha. Co roku liczba i wielkość danych wysyłanych poprzez sieć mobilną przez obywateli i firmy w Polsce zwiększa się o 50 proc.

- Bo?

Witold Tomaszewski: - M.in. dlatego, że mamy grubo ponad 20 mln smartfonów, które wykorzystywane są coraz częściej jako kieszonkowy komputer do wszystkich zadań. Przeciętny użytkownik smartfona przesyła i odbiera 10-15 GB miesięcznie, za kilka lat będzie to 80 GB. Bez sieci 5G internet mobilny całkowicie się zatka. Już dziś część klientów narzeka na nagłe spowolnienia sieci z powodu coraz większej liczby użytkowników i rosnącego zapotrzebowania na transmisję danych.

- I do tego potrzebna była operatorom megaustawa telekomunikacyjna?

Witold Tomaszewski: - To mit! Jeden z wielu. Megaustawa nie dotyczy 5G. Ona porządkuje pewne kwestie, które dotąd były nieuporządkowane, precyzuje prawo, wiele wyjaśnia, trochę upraszcza…

Wanda Buk: - Wprowadza też sankcje dla operatorów za przekroczenie norm, dotychczas nie było za to kar. Megaustawa jest niezbędna, bo z jednej strony prawo nie nadąża za rzeczywistością, za rozwojem technologii, a z drugiej, na co wskazuje raport NIK, są luki prawne, spory kompetencyjne i niedomagania wynikające z dotychczasowych przepisów.

- Wedle NIK, chodzi głównie o brak należytej pieczy nad dokumentacją dostarczaną obowiązkowo przez operatorów budujących nowe przekaźniki lub modernizujących stare oraz brak uczciwej weryfikacji tego, co się w tej dokumentacji znajduje. Mówiąc w skrócie: instytucje kontrolne, czyli WIOŚ i sanepid, mają nie do końca sprecyzowane kompetencje w tym zakresie i działają raczej kiepsko, co wywołuje niepotrzebny niepokój mieszkańców. Jest się faktycznie czego bać?

Dr inż. Jerzy Żurek, dyrektor Instytutu Łączności, Państwowego Instytutu Badawczego: - Zrobiliśmy wszechstronne, najbardziej zaawansowane pomiary w ponad 2,2 tys. punktów pomiarowych i nieznaczne, chwilowe przekroczenia norm stwierdziliśmy w siedmiu… Zostały zaraz wyeliminowane. Nie można więc mówić, że przekroczenia są – jak twierdzą niektórzy – „gigantyczne i nagminne”.

- Ale się zdarzają.

Wanda Buk: - I dlatego wiele przepisów megaustawy skupia się na tym, by nawet tym nielicznym przekroczeniom zapobiec, zapewniając Polakom jeszcze więcej bezpieczeństwa niż dotąd. Przytłaczająca większość zapisów ustawy wychodzi naprzeciw zaleceniom NIK.

Witold Tomaszewski: - Operatorom zależy, żeby prawo było jasne i przejrzyste. To z jednej stroni uspokoi mieszkańców, zapobiegając niepotrzebnym sporom i protestom, a z drugiej – pomoże nam prowadzić normalną działalność. Dziś operator nie jest pewien, czy – spełniając określone normy – będzie mógł uruchomić przekaźnik, czy nie. Tak się nie da planować biznesu.

Marta Patena, Społeczny Doradca Prezydenta Miasta Krakowa ds. Problematyki Bioelektromagnetycznej: - Szkoda, że tę całą megaustawę procedowano w sposób budzący tyle wątpliwości, bez konsultacji z samorządami i stowarzyszeniami, w okresie między świętami…

Wanda Buk: - Ależ to nieprawda! Projekt przekazaliśmy z ministerstwa do Rządowego Centrum Legislacji pod koniec listopada, a RCL umieściło go na swej stronie 3 grudnia. Konsultacje trwały zatem miesiąc i mogły wziąć w nich udział wszystkie uprawnione strony, w tym samorządy i stowarzyszenia.

Marta Patena: - Ale po drodze były święta…

Wanda Buk: - Czyli dwa dni. Jak ktoś chce, to żaden miesiąc w roku nie będzie mu pasował. A propos: Państwo udostępnili krakowianom projekt swojej uchwały do konsultacji w lipcu. Czyli w wakacje…

Marta Patena: - Są poważne zarzuty, że proces legislacyjny tej ustawy nie był prawidłowy i trzeba go powtórzyć.

Wanda Buk: - Nie ma poważnych zarzutów. Są insynuacje. Proces spełniał wszystkie wymagane prawem standardy. I każdy, kto go zna, to wie. Dotyczy to także sposobu udziału samorządów w konsultacjach. Budowanie narracji, że ustawa została przygotowana po cichu w ministerstwie i uchwalona z pominięciem strony społecznej uważam za przejaw wyjątkowo złej woli. Niektórzy posuwają się do cynicznego wykorzystywania półprawd i niedopowiedzeń oraz ewidentnych kłamstw. Dowiaduję się np. z sensacyjnych doniesień rozsyłanych w sieci, że teraz każdy operator będzie mógł każdemu Polakowi – wbrew jego woli – postawić maszt pośrodku podwórka. To absurd! Niczego takiego w ustawie nie ma! A właśnie takimi „argumentami” posługują się wrogowie tej ustawy i rozwoju sieci 5G w Polsce.

- Ustawa nie wprowadza ułatwień dla operatorów telefonii mobilnej?

Wanda Buk: - Ona – powtarzam – służy dopracowaniu systemu poprzez usunięcie lub modyfikację przepisów niejasnych, nieprecyzyjnych i wprowadzenie wspomnianych sankcji za przekroczenie dopuszczalnych poziomów pola elektromagnetycznego w środowisku. To właśnie zaleciła NIK.

Witold Tomaszewski: - Gdyby nie było tej ustawy, operatorzy też mogliby tworzyć sieć 5G. Ta ustawa nie jest ustawą wprowadzającą 5G, jak przedstawiają to miłośnicy sensacji i wszechobecnych spisków.

- Pełna nazwa ustawy brzmi: Ustawa o zmianie ustawy o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych oraz niektórych innych ustaw.

Wanda Buk: - Właśnie. Prawie 5 mln gospodarstw domowych nie ma dostępu do szerokopasmowej sieci. Chodzi o to, by z szybkiego Internetu mogli korzystać wszyscy Polacy, niezależnie od tego, gdzie mieszkają.

- Pani minister mówi, że nie ma ułatwień dla operatorów, a obniżyliście im opłaty za różne rzeczy, jak zajęcie pasa drogi czy wykorzystanie publicznej infrastruktury.

Wanda Buk: - To są przepisy dla sieci stacjonarnej. Zachodzę w głowę, dlaczego i z nimi walczą przeciwnicy 5G. Wprowadzamy je nie po to, by zwiększyć zyski operatorów, tylko dlatego, by szerokopasmowy internet dotarł do gospodarstw dotąd wykluczonych. M.in. na obszarach słabo zaludnionych, gdzie operatorzy nie chcieli dotąd inwestować, bo im się to nie opłacało. Brak dostępu do szybkiego internetu oznacza coraz większe problemy zwykłych obywateli i przedsiębiorców. Uniemożliwia ich rozwój.

- Jak uspokoicie mieszkańców niepewnych, co tak naprawdę działa w ich sąsiedztwie i w związku z tym wystraszonych o swoje zdrowie?

Wanda Buk: - Megaustawa nakłada na operatorów nowe obowiązki w zakresie raportowania danych o poziomach pól elektromagnetycznych w środowisku. W ciągu roku wdrożony zostanie system SI2PEM, dzięki któremu każdy będzie mógł sprawdzić, czy poziom pól w dowolnym miejscu kraju jest zgodny z przepisami. Poważnie wzmacniamy również instytucje odpowiedzialne za pomiary.

Wanda Buk, wiceminister cyfryzacji: - Wiele przepisów megaustawy skupia się na tym, by zapewnić Polakom jeszcze więcej bezpieczeństwa.

- Czy cały problem z 5G nie polega trochę na tym, ze to zostało strasznie marketingowo nadmuchane?

Witold Tomaszewski: - Poniekąd tak. Dostawcy infrastruktury robią z technologii przełom, a z punktu widzenia klienta zmiana będzie początkowo mało zauważalna, jak przy przejściu z 3G na 4G. Chodzi przy tym bardziej nie o szybkość, ale o przepustowość sieci. Czyli o to, by się nam nie zatkała na amen. Oczywiście, pewne zalety nowej sieci otworzą przed ludźmi zupełnie nowe możliwości – w biznesie, medycynie, życiu codziennym.

- A po co był potrzebny „Program ochrony środowiska przed polami elektromagnetycznymi dla miasta Krakowa na lata 2018-22”?

Janusz Mikuła, Politechnika Krakowska, współautor programu: - Program jest reakcją na liczne zgłoszenia i interwencje mieszkańców do władz miasta. Krakowianie twierdzili, że kolejne przekaźniki telefonii powstają w zbyt bliskiej odległości od ludzi, w miejscach niekoniecznie właściwych…

- A skąd interweniujący wiedzieli, że te miejsca są niewłaściwe?

Janusz Mikuła: - No, właśnie nie mieli się gdzie dowiedzieć. Nie byli rzetelnie informowani, byli zbywani. Mieli wrażenie, że przeciętny człowiek, a nawet grupa mieszkańców nie ma tu nic do gadania. Zarazem instytucje kontrolne, prowadzące pomiary po tych interwencjach, wskazywały na nieprawidłowości…

- I to budowało atmosferę podejrzliwości? Niepokoju?

Janusz Mikuła: - Głównie to. Ale też zmiany w prawie. Np. pod koniec minionej dekady uznano, że sztuczne pole elektromagnetyczne, czyli m.in. wytwarzane przez przekaźniki telefonii, nie jest zanieczyszczeniem środowiska, a więc nie wymaga decyzji środowiskowej.

Witold Tomaszewski: - W żadnym kraju Europy pole elektromagnetyczne (PEM) nie jest uznawane za „zanieczyszczenie” i nie wymaga decyzji środowiskowych…

Janusz Mikuła: - Ale suma różnych działań sprawiła, że mieszkańcy odnieśli wrażenie, iż stracili jakikolwiek wpływ na rozwój nowych technologii w swym otoczeniu. Tym bardziej, że mieli sporo zastrzeżeń do pracy WIOŚ. Nic dziwnego, że ludzie stali się nieufni, zaczęli przeciwko temu protestować, organizować się.

- Podejrzewając zmowę władzy z operatorami?

Janusz Mikuła: - Często tak.

Witold Tomaszewski: - Warto w tym miejscu wyjaśnić ważną kwestię: żadnemu operatorowi nie opłaca się zwiększać mocy przekaźnika ponad minimum niezbędne do zapewnienia dobrej jakości sygnału. Każde podwyższenie mocy oznacza wysokie koszty energii. To tak, jak byśmy palili pieniędzmi…

- Ale przekroczenia się zdarzały i zdarzają…

Witold Tomaszewski: - Tak, ale to nie jest efekt złej woli, ani tym bardziej spisku, lecz bardzo skomplikowanej konfiguracji przekaźników i ich otoczenia.

Jerzy Żurek: - Żadne urządzenie, w tym przekaźnik telefonii mobilnej, nie działa dzisiaj w próżni. W danej lokalizacji źródłem promieniowania elektromagnetycznego są dziesiątki, jeśli nie setki różnych sprzętów…

- Od telewizora po suszarkę do włosów. A propos – uszkodzona suszarka zakłóciła ostatnio sygnał telewizyjny w całym bloku na Krowodrzy. I nie powstał z tego powodu ruch antysuszarkowy.

Jerzy Żurek: - Odseparowanie wszystkich źródeł PEM jest w praktyce niezwykle trudne. Kiedy mierzę poziom w danym punkcie, to jest energia, która pochodzi od wszystkich źródeł, które są w otoczeniu tego punktu pomiarowego.

- Logiczne, bo ludzie chcą wiedzieć, jakiemu sumarycznemu oddziaływaniu są poddani i czy nie są przekroczone normy.

Marta Patena: - W ogóle nie mamy pretensji do przekroczeń normy! Nigdzie nie ma przekroczeń normy, gdzie są problemy społeczne. Jeśli istnieją osoby elektrowrażliwe, to będą się źle czuć w polu elektromagnetycznym niezależnie od tego, że wszystko mieści się w normach… To co pan dyrektor Żurek opowiada o pomiarach, nic nie zmienia. Minister zdrowia napisał do ministra cyfryzacji, że nie istnieje żadna wartość progowa, która byłaby obojętna jeśli chodzi o poziom oddziaływania pól elektromagnetycznych. Nam zatem chodzi o to, żeby osoby elektrowrażliwe mogły normalnie żyć, bez ciągłego przebywania w polu elektromagnetycznym.

- Ale po pierwsze to jest w dzisiejszym świecie chyba mało możliwe, zwłaszcza, że nawet te osoby, o których pani mówi, chcą mieć zasięg i przed tą debatą dzwoniły do mnie z pytaniami – z telefonów komórkowych, albo słały mejle z laptopów używając domowego wi fi…

Janusz Mikuła: - Muszę powiedzieć, że w przypadku sygnałów od mieszkańców, o których ja mówiłem, zarzuty nie dotyczyły wpływu na zdrowie, tylko pewnych kontrowersyjnych lokalizacji przekaźników oraz braku kontroli nad nimi. Z czasem w niektórych miejscach pojawiły się obawy o wpływ na środowisko, w tym człowieka, ale one wynikały właśnie z braku należytej kontroli.

Marta Patena: - To jest nowa technologia, więc zalecana jest ostrożność. Producenci tytoniu też długo utrzymywali, że dym nikotynowy nie szkodzi, podobnie producenci i sprzedawcy azbestu…

Jerzy Żurek: - Z całym szacunkiem, ale to jest porównanie bez sensu, bo z punktu widzenia fizyka to nie jest żadna nowa technologia. Telefonia komórkowa kolejnych generacji, od 1G do 5G, wykorzystuje fale radiowe, czyli technikę stosowaną od ponad 100 lat. Pomysłowość samego 5G polega na innej architekturze, innym zarządzaniu siecią. Z punktu widzenia fizyki i biologii oddziaływanie na człowieka nie różni się od oddziaływania nań innych urządzeń radiowych. 5G to raczej takie zmodyfikowane LTE… Ewolucja, z tym że o tyle ważna, że pozwoli zintegrować różne sieci, kablowe (w tym światłowody) i bezprzewodowe, w spójną całość i lepiej wykorzystać cały potencjał – z korzyścią dla użytkownika.

- Wi-Fi, które prawie każdy ma w domu, też się rozwija. Standard „b” pozwalał przesłać maksymalnie 11 Mb/s, n – 300 Mb/s, a wprowadzony dwa lata temu standard ax – 10 Gb/s. Nie słyszałem o koalicji „Polska wolna od Wi-Fi”...

Aleksander Sieroń, badacz oddziaływania PEM, Śląski Uniwersytet Medyczny: - Cały dramat polega na tym, że ludzie krzyżują i mylą cztery problemy: społeczny, zdrowotny, prawny i techniczny. Najbardziej to pomieszanie z poplątaniem widać tam, gdzie mówi się o rzekomo 5 procentach populacji elektrowrażliwych i rzekomej szkodliwości pola elektromagnetycznego. To jest kompletna bzdura i mówię to jako ktoś, kto siedzi w polach od wielu lat, od doktoratu, przez habilitację, profesurę. Jako specjalista nauk technicznych i zarazem lekarz – co jest w publicznej debacie na ten temat pewnym novum, bo dotąd o rzekomej szkodliwości wypowiadali się wszyscy, tylko nie lekarze…

Janusz Mikuła: - Nie możemy jednak ignorować faktu, że jest grupa mieszkańców zaniepokojonych niekontrolowanym rozwojem technologii. Stąd pomysł stworzenia krakowskiego programu, w ramach którego będziemy w stanie kontrolować to zjawisko i podać rzetelne informacje publicznie. Walor tego programu polega na tym, że tworzymy system niezależny.

- Od kogo? Od władzy centralnej? Pani minister? Naukowców od PEM? Operatorów?

Janusz Mikuła: - Od wszystkich. Chodzi o to, byśmy mieli wpływ na to, co powstaje w naszym mieście, w naszym sąsiedztwie. Równie ważny jest w tym programie aspekt edukacyjny. W świecie zdominowanym przez smartfony coraz mniej ludzi potrafi ze sobą normalnie rozmawiać. To burzy więzi społeczne. Chcemy uczyć ludzi, że mobilna telekomunikacja daje nam poręczne narzędzie, ale to narzędzie nie może być całym naszym światem.

- Pani się utożsamia z zawiązaną w Krakowie w lutym koalicją „Polska wolna od 5G”?

Marta Patena: - Jest grupa ludzi zaniepokojonych rozwojem technologii, jest prawo zrzeszania, nie można im zabraniać tworzenia stowarzyszeń.

- Ale czy Pani myśli jak oni?

Marta Patena: - Ja osobiście – proszę zerknąć, przyniosłam tu swój smartfon i tablet – nie mam problemu z technologią mobilną. Używam jej, rozsądnie, nie odczuwając wpływu na swoje zdrowie. Ale wiem, że jest jakaś grupa ludzi twierdzących, że odczuwają. Zetknęłam się z nimi podczas licznych dyżurów radnej. Mieszkańcy przychodzili do mnie z interwencjami. Było tego coraz więcej. Dotyczyło mieszkań, szkół… Po prostu część populacji cierpi na elektrowrażliwość, czyli czuje się źle w obszarze silnych pól.

- Pani zna ekspertów, którzy to rzetelnie zdiagnozowali?

Marta Patena: - Ja się na tym nie znam, więc liczę wciąż, że ktoś to rzetelnie przebada. Sęk w tym, że dotąd nikt się na takie badania na ludziach nie zdecydował. Choć apelujemy o nie. Zwłaszcza, że część naukowców twierdzi, że długotrwałe przebywanie w polu elektromagnetycznym generowanym przez telefon komórkowy może zwiększać ryzyko zachorowania na różne choroby, w tym nowotwory. Wnioski takie można wysnuć np. z raportu łódzkiego Instytutu Medycyny Pracy. Szkoda, że Ministerstwo Cyfryzacji nie opublikowało go na swej stronie.

Wanda Buk: - Bo to nie jest raport zamówiony przez nas, tylko opracowanie instytucji podlegającej resortowi zdrowia.

Marta Patena: - Ale w Białej Księdze cytujecie inny, zamówiony przez siebie, raport dwóch fizyków z Collegium Medicum UJ, że nie ma dowodów na to, iż pola elektromagnetyczne mogą być szkodliwe.

Aleksander Sieroń: - Bo nie ma! Tu mam potężną księgę z wynikami badań naukowych, na podstawie których wskazane jest działanie przeciwbólowe pól elektromagnetycznych, działanie regeneracyjne, działanie relaksacyjne, działanie sprzyjające gojeniu się ran. Wspomniany przez panią Martę Patenę raport IMP z Łodzi, gdzie pracują moi koledzy, a konkretnie zakład szkodliwości fizycznej, badał tylko jeden aspekt oddziaływania na ludzki organizm (wpływ antyoksydacyjny), pomijając zupełnie inny (wpływ prooksydacyjny). A myśmy zbadali oba…

Aleksander Sieroń, profesor medycyny, lekarz: - Nie ma żadnych dowodów na to, że fale radiowe wykorzystywane w telefonii mogą być szkodliwe.

- Były kiedyś robione badania, w których poważni naukowcy udowodnili, że PEM może powodować białaczki.

Aleksander Sieroń: - Po weryfikacji tych badań okazało się, że to kompletna bzdura, ale już poszło w świat i stało się nośne. Potem były kolejne w tym kierunku i też wątpliwe. Muszą być zatem mądrze zrobione rzetelne badania na ludziach.

Zdrowy dostęp do internetu

Aleksander Sieroń: - Nie można na podstawie jednostkowych przypadków i epatowania nimi, jak to się dzieje teraz, wyciągać wniosków dla ogółu. Te przypadki też są ważne, trzeba je sprawdzić, ale – powtarzam - nie uogólniać. I Nie wolno bezpodstawnie straszyć ludzi.

- Tu chodzi chyba o zdrowy rozsądek. Witamina C może pomagać, ale w zbyt dużych dawkach zaszkodzi. Przyłożenie ręki zimą do kaloryfera jako źródła ciepła może być przyjemne, ale przyłożenie jej do płonącego gazu jako źródła ciepła skończy się oparzeniem…

Janusz Mikuła: - Ludzi trzeba edukować właśnie pod tym kątem. By podchodzili do technologii telekomunikacyjnych rozsądnie, nie nadużywali ich, narażając zdrowie.

- Wróćmy jednak do badań, bo one zbliżają nas do odpowiedzi, jaki wpływ na nas mają fale radiowe. Pani badała oddziaływanie sieci 3G…

Karolina Sieroń, Zakład Medycyny Fizykalnej, Wydział Nauk o Zdrowiu, Śląski Uniwersytet Medyczny: - Tak. Badania, na podstawie których ja się habilitowałam, a potem zrobiliśmy pięć bardzo dobrych doktoratów, dotyczyły szczurów płci męskiej. Przebadaliśmy je od stóp do głów, od dziąseł po jądra. Zrobiliśmy to – w przeciwieństwie do IMB – całościowo.

- To znaczy?

Karolina Sieroń: - Każdy z nas, każde stworzenie żywe, ma uruchomione procesy stresu oksydacyjnego. Każda akcja zaburza ten stres. Pytanie, które czynniki przeważą: czy pro, czy anty – od tego zależy końcowy efekt – korzystny albo niekorzystny.

- Czyli nie można badać tylko jednego aspektu, np. wyłącznie tego, czy coś sprzyja nasileniu stresu…

Karolina Sieroń: - Nie, bo równocześnie ten sam czynnik, tutaj PEM, może mieć działanie odwrotne. Więc badanie tylko jednego aspektu nic nam nie powie o finalnym efekcie.

- A jaki on jest u szczurów?

Karolina Sieroń: - Na podstawie naszych badań nie jesteśmy w stanie jednoznacznie stwierdzić, że oddziaływanie PEM wywołuje efekt niekorzystny, natomiast możemy stwierdzić, że w niektórych aspektach wywołuje ono efekt korzystny.

- Czyli – mówiąc kolokwialnie – plusy biorą górę nad ewentualnymi minusami.

Karolina Sieroń: - Badania biochemiczne wykazały wpływ korzystny. Obok nich przeprowadziliśmy również przy pomocy mikroskopu elektronowego badania histopatologiczne i wynika z nich, że w ciągu 30 dni w badanych narządach nie działo się absolutnie nic. Są natomiast w świecie badania, które pokazują, że dzięki zastosowaniu pola elektromagnetycznego dochodzi do zmniejszenia masy guza nowotworowego, m.in. przy raku sutka. Wyniki takich badań przedstawiono m.in. na międzynarodowej konferencji, z której właśnie wróciłam.

- Wiemy, że potrzeba nam wiarygodnych badań na ludziach przeprowadzonych z udziałem lekarzy, a nie tylko najlepszych techników. Wiemy też, że potrzebujemy wiarygodnych i łatwo dostępnych dla społeczeństwa pomiarów PEM we wszystkich lokalizacjach przekaźników…

Jerzy Żurek: - Tych wszystkich, którym zależy na prawdzie opartej na rzetelnych pomiarach, czyli m.in. pana prof. Mikułę i panią Martę Patenę, zapraszam do bliskiej współpracy z nami. Możemy razem robić testy i badania… Sprawdzać, czy nie ma przekroczeń norm.

Marta Patena: - Ale nas nie interesują przekroczenia… Chodzi o to, żeby nie podwyższać norm oraz o to, że część ludzi nie jest w stanie funkcjonować w polu elektromagnetycznym i trzeba z tym coś zrobić, żeby nie narażać ich na coraz większe promieniowanie.

Jerzy Żurek: - To kolejne grube nieporozumienie! Dzięki rozwojowi technik radiowych operatorzy są w stanie zaoferować coraz lepsze usługi – przy coraz mniejszej mocy przekaźników i urządzeń odbiorczych, czyli np. telefonów. Terminal pierwszej generacji sieci bezprzewodowej miał 15 W, telefon GSM (czyli 2G) – 2 W, aparat 3G – jedną czwartą W, a 5G obniży tę moc jeszcze dwukrotnie.

- Ale ludzi przerażają nie telefony, tylko nadajniki.

Jerzy Żurek: - Chociaż to telefon jest głównym źródłem promieniowania! Kolejny efekt niewiedzy. Co do przekaźników – fizyka straszą one tylko wizualnie. Taka antena emituje moc do 50 W, jak słaba żarówka starego typu. Warto zważyć, że nadajników mamy w Polsce w sumie 140 tys., w tym telefonicznych jest 30 tys. Reszta nie ma związku z operatorami telefonii mobilnej.

- Ale o parametrach tych przekaźników, jak twierdzą oponenci, nikt nic nie wie.

Jerzy Żurek: - To też nieprawda. Operatorzy mają obowiązek dostarczyć furę dokumentów z pomiarów dokonanych przez atestowane laboratoria (są w kraju 83), w formie papierowej. To jest absurdalnie nieporęczne rozwiązanie. Papiery te zalegają w przepastnych szafach lokalnych urzędów, urzędnicy nie mają kompetencji, by je analizować. Myśmy to wszechstronnie zrobili, przy okazji wspomnianych pomiarów dokonanych w ponad 2200 lokalizacjach.

- Wnioski?

Jerzy Żurek: - Proste: tę dokumentację trzeba robić cyfrowo, wedle jednolitego standardu i wprowadzać na bieżąco do wspólnego systemu, tak, by każdy mógł tam zajrzeć i upewnić się, że wszystko spełnia bardzo restrykcyjne polskie normy. To znakomicie ułatwi wszelkie kontrole, a zarazem zniweluje napięcia społeczne.

- A co z osobami skarżącymi się na elektrowrażliwość?

Karolina Sieroń: - Dotychczasowe badania podwójnej ślepej próby przeprowadzone wśród osób skarżących się na różne dolegliwości, jak zawroty i bóle głowy, nudności, zaburzenia widzenia, szumy uszne, mają jeden poważny mankament: te osoby nie zostały wcześniej przebadane pod względem medycznym.

- Co z tego wynika?

Karolina Sieroń: - Że nie wiemy, czy ich dolegliwości związane są z ekspozycją na PEM, czy też miały zupełnie inne przyczyny. Rozsądne byłoby więc znalezienie grupy, po wstępnej weryfikacji lekarskiej, która przejdzie takie badania.

Jerzy Żurek: - Mamy odpowiednie komory wyizolowane od pola elektromagnetycznego z zewnątrz. Jesteśmy gotowi, we współpracy ze znającymi się na rzeczy lekarzami…

Aleksander Sieroń: - A my jesteśmy tym zainteresowani. Przeprowadźmy pierwsze w Europie badania tego typu. Będą ważne nie tylko dla Polski, ale i Europy, bo z podobnym zapętleniem psychologii, socjologii, prawa i nauki mamy do czynienia także w innych krajach.

- Pani Marta Patena na pewno pomoże w znalezieniu kandydatów.

Marta Patena: - Oczywiście, że pomogę. Te osoby zainteresowane są wiarygodnymi, niezależnymi badaniami.

Witold Tomaszewski: - Cała branża popiera postulaty strony społecznej, by procedury związane z lokowaniem przekaźników i rozbudową infrastruktury były jasne i przejrzyste. Sprzeciwiamy się ich nadmiernemu komplikowaniu poprzez wprowadzenie obowiązkowej oceny wpływu na środowisko. Jest ona zbędna, bo ostatecznie i tak zgodę na uruchomienie stacji daje starosta, który na podstawie pomiarów niezależnego laboratorium sprawdza, czy poziomy pól są dotrzymane. .

Janusz Mikuła: - Wszyscy rozsądni ludzie są zainteresowani rozwojem komunikacji, w tym komunikacji mobilnej. A mówię to także jako naukowiec w dziedzinie, która się dzięki komunikacji mocno rozwija. Nie uciekniemy od tego. Chodzi tylko o to, by zawsze na pierwszym miejscu było ludzkie bezpieczeństwo.

Prof. Janusz Mikuła: - Wszyscy rozsądni ludzie są zainteresowani rozwojem telekomunikacji, w tym łączności mobilnej. Chodzi tylko o to, by na pierwszym miejscu było ludzkie bezpieczeństwo.

Wanda Buk: - Właśnie taka zasada przyświecała nam przy tworzeniu megaustawy. Ona jest po to, by służyć naszemu społeczeństwu. Wystarczy odrobina dobrej woli i uważna lektura wszystkich zapisów, by to zrozumieć.

- Nie wszystkim chce się czytać...

Wanda Buk: - Niestety, tak jest, że część zapiekłych krytyków ustawy nie czytało jej w ogóle – a krytykuje, głosząc nieprawdy, plotki, pseudosensacje, strasząc ludzi. Jako społeczeństwo nie możemy się opierać na dezinformacji. To groźne. Dlatego proszę, byśmy wspólnie walczyli z kłamstwem i insynuacjami. Mam nadzieję, że ta debata będzie krokiem w stronę upowszechnienia wiedzy opartej na rzetelnych informacjach.

Aleksander Sieroń: - Krytycy i adwersarze są nam bardzo potrzebni, bo bez nich nie ma postępu – nauki, cywilizacji, niczego. Dlatego jesteśmy wdzięczni za wszelkie uwagi. Tym bardziej, że pojawiła się duża szansa, iz efektem tej debaty będą pierwsze badania na ludziach. Wszyscy tu jesteśmy nimi zainteresowani. Apelowałbym przy tym do krytyków, by odcinali się od tych, którzy upowszechniają ewidentne nieprawdy, siejąc strach i zamęt. Zamęt nie leży w interesie naszego kraju i społeczeństwa.

Pytania nadesłane przez Czytelników przed debatą i odpowiedzi Ministerstwa Cyfryzacji oraz ekspertów:

Jadwiga Łopata, członek Koalicji Polska Wolna od 5G:
Dlaczego nie dopuszczono do wysłuchania publicznego w Sejmie? Dlaczego nie możemy w szerokim gronie wysłuchać rządowych specjalistów i osobiście zadać im pytań?

Odpowiedź:
Podczas posiedzenia Komisji Sejmowej, na której pracowano nad nowelizacją megaustawy, wpłynął wniosek formalny o wysłuchanie publiczne – ale to nie Ministerstwo Cyfryzacji, ani nie rząd decydują o tym, czy zostanie przyjęty. Posłowie, członkowie Komisji, w głosowaniu, rozstrzygnęli o nieprzyjęciu tego wniosku.

mgr inż. Michał Góra, emerytowany inżynier elektronik:

  • Czy przy obecnym rozstawieniu przekaźników telefonii komórkowej poziomy natężenia pola magnetycznego w mieszkaniach są setki a nawet tysiące razy większe niż to było w roku ubiegłym? , Czy od stycznia 2019 r. nastąpił dramatyczny przyrost liczby stacji bazowych skutkujący ogromnym wzrostem natężenia PEM w miejscach gęsto zaludnionych?
  • Czy utworzenie sieci 5G zwiększy poziomy natężeń PEM w mieszkaniach? Czy został dopełniony obowiązek konsultacji społecznych megaustawy telekomunikacyjnej?
  • Czy wszystkie zainteresowane strony, w tym samorządy i organizacje i społeczne, mogły się swobodnie i wyczerpująco wypowiedzieć na temat projektu przepisów?

Odpowiedzi:

  • Można szacować, że od początku 2019 roku przybyło około 500 stacji bazowych, czyli niewiele ponad 1% względem tego, co było na koniec 2018 roku. Nie jest prawdą, że poziomy natężenia pola są większe.
  • Każdy kolejny standard technologiczny dąży do optymalizacji energetycznej. Zgodnie z dostępną już standaryzacją niektórych urządzeń wykorzystujących 5G, emitowane przez nie pole będzie przynajmniej dwukrotnie niższe niż w przypadku podobnych, działających w standardzie 4G.
  • Projekt megaustawy poddany był szerokim konsultacjom społecznym. Trwały one 30 dni i w ich toku wpłynęło aż 288 uwag. Dość powiedzieć, że tabela uwag po konsultacjach wraz z odniesieniem się do nich miała 410 stron. Z 288 uwag zgłoszonych w ramach konsultacji publicznych:

- 12 stanowisk zostało przyjętych do wiadomości;
- uwzględniono w całości 45 uwag;
- uwzględniono w części 31 uwag;
- nie uwzględniono w całości 164 uwag;

Marian Szpak:

  • Czy będą strefy w Polsce, w których osoby z EHS (stwierdzona nadwrażliwością elektromagnetyczną) będą mogły normalnie, spokojnie żyć?
  • Jak zabezpieczono strefy dla elektrowrażliwych?

Odpowiedź:

  • Przede wszystkim należy zrozumieć, że ta „nadwrażliwość” dotyczy pola elektromagnetycznego. A pole elektromagnetyczne to nie tylko stacje bazowe telefonii komórkowej i same telefony – to także linie elektroenergetyczne i przede wszystkim wszelkie urządzenia elektryczne, w tym sprzęt gospodarstwa domowego – lodówki, telewizory, lampy z żarówkami. Wyznaczenie takich miejsc to całkowite wykluczenie takich osób z czegokolwiek i stworzenie de facto średniowiecznych osad.

Aleksandra Poczęsna:

  • Czy jest możliwość użycia systemu 5G jako broni energii skierowanej bądź mikrofalowej przy zwiększonej gęstości mocy ?
  • W Polsce jest grupa osób, które twierdzą że jest na nich testowana tzw. energia skierowania i mikrofalowa. Co Ministerstwo zrobiło, żeby zweryfikować te informacje? Jakie badania zaproponowano tej grupie osób?
  • Czy technologia 5G zwiększy możliwości szpiegowania/inwigilowania ludzi i jeśli tak, to w jakim zakresie?

Odpowiedzi:

  • Sieć 5G to kolejny standard technologiczny sieci telekomunikacyjnej, a nie broń.
  • Jeśli ma Pani jakiekolwiek podejrzenia na temat takich testów, należy to niezwłocznie zgłosić organom ścigania, które dysponują odpowiednimi środkami do weryfikacji prawdziwości tych twierdzeń.
  • Sieć 5G dostarcza tylko internet, potencjalnie śledzić mogą urządzenia, które kupuje klient, lub aplikacje, które sam instaluje na swoim telefonie.

Monika Markiewicz:
Czy przy każdym nadajniku 5g będzie montowany licznik zużycia energii elektrycznej?
Kto będzie pokrywał koszty zużycia energii elektrycznej przez nadajniki 5G?

Odpowiedź:
Przy każdym nadajniku, nieważne w jakiej technologii, jest licznik prądu. Za zużycie 2G, 3G, 4G, 5G i wszystkich przyszłych technologii płaci operator komórkowy, który jest właścicielem stacji.

Prof. zw. dr hab. inż. Leszek Woźniak:
Czy wobec faktu, że Bruksela jako miasto nie przyjmuje 5G ze względu na różnego typu zagrożenia zdrowotne (absolutnie naukowo udowodnione), to dlaczego polscy urzędnicy podjęli decyzję odwrotną?

Odpowiedź:
Nie jest prawdą, że „Bruksela nie przyjmuje 5G”. Dyskusja w Brukseli dotyczyła zmiany limitów z istniejących 6 V/m na 14.5 V/m. Było w tej sprawie wstępne porozumienie między rządem a operatorami. Poprzedni parlament nie przyjął tej zmiany bez szczególnego uzasadnienia. Po wyborach 26.05 jest nowy parlament i wkrótce utworzy się nowy rząd, który będzie ponownie mierzył się z tą zmianą.

Czytelniczka (nazwisko do wiadomości redakcji):

  • Parlament Szwajcarii odrzucił wniosek o podwyższenie dopuszczalnego limitu promieniowania potrzebnego do wdrożenia 5G, kierując się między innymi obawami o zdrowie obywateli. Jeśli mądrzy Szwajcarzy widzą zagrożenia płynące z tej technologii, to dlaczego nasi urzędnicy/politycy poświęcają zdrowie Polaków dla swoich interesów?
  • Światowa Organizacja Zdrowia - Międzynarodowa Agencja badań nad Rakiem w 2011r zaklasyfikowała fale radiowe emitowane przez stacje bazowe telekomunikacji komórkowej jako możliwy czynnik rakotwórczy na podstawie mocno udokumentowanych prac naukowych. Czy posiadacie państwo jakieś badania przeprowadzone przez niezależne ośrodki badawcze , które podważają tą tezę?

Odpowiedzi:

  • Jak widać po tym, że w Szwajcarii uruchomiono komercyjną sieć 5G w kwietniu tego roku (w 54 miastach, a do końca roku sieć 5G ma być dostępna praktycznie w całym kraju) nie jest wymagana zmiana limitów PEM w tym kraju. Jednak należy pamiętać, że w Szwajcarii jest całkowicie inna metodyka pomiarów PEM niż w Polsce. Tam wynik jest uśredniany – a u nas chwilowy dla maksymalnej mocy pracy instalacji.
  • Faktycznie, WHO zaklasyfikowała PEM do grupy 2B takich czynników. Kategoria 2B obowiązuje wtedy, gdy mamy ograniczone dowody na ludziach i mniej niż wystarczające dowody na zwierzętach. Oprócz PEM znajdują się w niej także: niklowane kolczyki, talk dla dzieci i aloes.

Zofia Filipiak, Prezes STOPZET:

  • Od kiedy testuje się w Polsce sieć 5G i czy tylko 5G a nie już 6, 7 10 G?
  • W jaki sposób w ramach sieci 5G będą pobierane dane biometryczne i jakiego typu będą to dane? (chodzi m.in. o zdalny monitoring parametrów życiowych organizmu)
  • Czy technologia 5G jest nam potrzebna?

Odpowiedzi:

  • Technologia 5G, czyli standard IMT-2020, jest w Polsce testowany od 2017 roku, kiedy jako pierwszy zaczął je realizować państwowy Exatel. Nie ma zestandaryzowanych kolejnych wersji, na 6G przyjdzie nam poczekać około 7-8 lat (jak to było pomiędzy poprzednimi wersjami).
  • Sieć 5G nie pobiera sama z siebie żadnych danych. Ona zapewnia dostęp do Internetu. Równie dobrze można by zapytać „w jaki sposób sieci 4G pobierają dane biometryczne". Albo sieci WiFi. To wszystko zależy od tego, jakie urządzenia będzie miał klient, na co pozwoli tym urządzeniom, a to czy te dane będą transmitowane sieciami LTE, 5G czy WiFi, to już zależy od klienta.
  • Tak. Dziś o potencjale gospodarczym kraju decyduje dostęp do najnowszych technologii, w tym technologii szybkiego przesyłu danych. Kiedyś były to drogi, elektryczność czy kolej. Ponadto, sieci mobilne w kształcie, w którym dziś funkcjonują staja się niewydolne. Ilośc przesyłanych danych rośnie w takim tempie, że konieczne jest wdrożenie kolejnego standardu, których charakteryzuje się nie tylko większą prędkością przesyłu, ale przede wszystkim, olbrzymią pojemnością. Bez wdrożenia standardu 5G obecne sieci ulegną „zapchaniu” już w ciągu najbliższych 2-3 lat.

Mateusz Zając:
Dopuszczalne poziomy PEM określane metodą „termiczną”, co przyjęto jako obowiązującą normę, należy zmienić jako wysoce szkodliwe, gdyż fakty świadczące o związku przyczynowo-skutkowym chorób (w tym nowotworowych) i zgonów w obszarach występowania stacji bazowych zweryfikowały tę metodę jako niewłaściwą i wymagającą natychmiastowej zmiany. Czy taka teza jest prawdziwa i ma pokrycie w wiarygodnych badaniach naukowych?

Odpowiedź:
Obecnie nie są znane wiarygodne badania naukowe, które potwierdzałyby tezę o związku przyczynowo - skutkowym występowania większej liczby zachorowań na jakiekolwiek choroby i większej liczby zgonów w pobliżu stacji bazowych sieci komórkowych. Należy nadmienić, że najsilniejszym źródłem pola elektromagnetycznego (PEM) dla człowieka jest jego osobisty terminal komórkowy. Ostatnio coraz częściej ukazują się publikacje naukowe o korzystnym wpływie PEM z radiowego zakresu częstotliwości na funkcjonowanie organizmów żywych i efektach terapeutycznych w przypadku niektórych schorzeń.

JEŚLI KTOŚ PO LEKTURZE NINIEJSZEGO MATERIAŁU NIE ZNAJDZIE ODPOWIEDZI
na nurtujące go kwestie, wątpliwości, może przesłać pytania na adres email:
zbigniew.bartus@dziennik.krakow.pl
lub listownie na adres:
Redakcja Dziennika Polskiego,
ul. Zabłocie 43A, 30-701 Kraków (z dopiskiem Debata 5G).
Skierujemy je do właściwych osób.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3