Polowanie na emitentów

Redakcja
Wprowadzenie na polską giełdę akcji Banku Austria Creditanstalt może doprowadzić do wycofania z obrotu walorów BPH PBK - spekulują analitycy. Prezes Giełdy Papierów Wartościowych Wiesław Rozłucki nie chce jednak komentować pogłosek o spodziewanym debiucie austriackiego banku na warszawskim parkiecie.

Na warszawskiej giełdzie nie zadebiutowały dotąd żadne zagraniczne spółki

   - Od dawna chcieliśmy wprowadzić na nasz rynek obcych emitentów - _mówi Wiesław Rozłucki. - _Niestety, bez spodziewanych rezultatów. Co roku pojawiały się średnio 3-4 zapytania ze strony zachodnich spółek, jednak na tym się do tej pory kończyło.
   W 2001 r. chorwacka Pliva, inwestor strategiczny w krakowskiej Polfie (obecnie Pliva Kraków), rozważała wejście na warszawską giełdę, pod warunkiem włączenia jej papierów do głównego indeksu. Pliva miała być notowana pod postacią PDR-ów (kwity depozytowe) lub akcji. Plany te jednak nie doszły do skutku. Później podobne zamiary miał ponoć skandynawski Nordea Bank - również bez efektów.
   Wejściem na obcy rynek zainteresowane są zwykle spółki, które już na nim działają. Ich głównym celem jest wzmocnienie rzeczywistej obecności w danym kraju - na przykład poprawa sprzedaży produktów dzięki notowaniom akcji. Polski rynek nie jest jednak na tyle duży, by łatwo przyciągać obcych emitentów. Obecnie dodatkową przeszkodę stanowi dekoniunktura - z debiutem na GPW wstrzymują się nawet polskie firmy. W 2002 r. do obrotu giełdowego wprowadzone zostały akcje zaledwie 5 nowych spółek, podczas gdy w ciągu roku wykluczonych zostało 19 - najwięcej na skutek wniosków własnych emitentów.
   - Najważniejsza jest silna wola samej spółki - _twierdzi prezes Rozłucki. - _Jeśli rzeczywiście jest zainteresowana obecnością na rynku polskim, istnieją spore szanse pozytywnej realizacji jej planów.
   Przeszkód instytucjonalnych - z wyjątkiem kosztów drobnych dostosowań, jak np. tłumaczeń dokumentów na język polski - w zasadzie nie ma._Według Komisji Papierów Wartościowych i Giełd z prawnego punktu widzenia nie istnieją żadne przeciwwskazania wprowadzenia na rynek publiczny polskich kwitów depozytowych (PDR). Co istotne, inwestycjami w papiery zagranicznych spółek zapewne byłyby zainteresowane fundusze emerytalne, którym przepisy ograniczają tę możliwość za granicą do progu 5 proc.
   Wiesław Rozłucki jest natomiast sceptyczny wobec pomysłów uruchomienia w Warszawie giełdy handlującej papierami spółek z Europy Środkowo-Wschodniej.
- Bez efektywnej współpracy giełd z danego regionu taki projekt byłby niezmiernie trudny do wykonania - twierdzi. - Nie udało się to już Wiedniowi i Frankfurtowi, jedynym pozytywnym przykładem jest Euronext, łączący Paryż, Amsterdam, Lizbonę i Brukselę. Łączenie giełd z różnych krajów napotyka na liczne przeszkody - zwłaszcza gdy mamy do czynienia z obszarem o różnych walutach, odmiennych kodeksach spółek i systemach podatkowych - dodaje.
   Niewielkie są również szanse przyciągnięcia na polską giełdę innych środkowoeuropejskich spółek.
- Trudno liczyć na to, by inwestorzy chętniej lokowali kapitał w węgierską czy czeską spółkę niż w polską - uważa Wiesław Rozłucki. - Moim zdaniem, powinniśmy orientować się raczej na dużych zachodnich emitentów. Miejmy nadzieję, że w tym roku uda się wreszcie wprowadzić któregoś z nich na GPW._
(B.CH.)

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie