Polscy rycerze na krucjatach

Paweł Stachnik
Zdobycie Jerozolimy przez krzyżowców, obraz francuskiego malarza historycznego Émile Signola z 1847 r.
Zdobycie Jerozolimy przez krzyżowców, obraz francuskiego malarza historycznego Émile Signola z 1847 r. archiwum
Udostępnij:
18 października 1166 podczas wyprawy przeciw Prusom ginie książę Henryk Sandomierski. Był romantycznym rycerzem i uczestnikiem krucjaty. Ruch krucjatowy nie był w Polsce silny. Wiemy jednak o kilku rycerzach, którzy ruszyli do Ziemi Świętej. Książęta Piastowscy organizowali własne krucjaty.

Wieści o pierwszych krucjatach dotarły na ziemie polskie stosunkowo szybko. W „Roczniku kapituły krakowskiej” pod rokiem 1099 zapisano: „Jeruzalem a Christianis capta est”, czyli „Jerozolima przez chrześcijan jest zdobyta”. Nie mamy jednak żadnych świadectw, by jacyś Polacy wzięli udział w pierwszej wyprawie krzyżowej. A zatem uczestnictwo polskich rycerzy, tak realistycznie i barwnie opisane przez Zofię Kossak-Szczucką w jej „Krzyżowcach”, nie ma potwierdzenia w faktach historycznych.

Same trudności

Inna sprawa, że krucjatowa idea nie zdobyła wśród polskiego rycerstwa zbyt dużej popularności. Przypomnijmy, że był to okres rozbicia dzielnicowego, podczas którego piastowscy władcy nieustannie walczyli o dzielnice, próbując wzajemnie pozbawić się swoich księstw.

Mogło się więc okazać, że powracający z Ziemi Świętej piastowski krzyżowiec nie bardzo ma do czego wracać…

Wpływ na małą popularność ruchu krucjatowego w Polsce miały też inne prozaiczne fakty. Wyprawa na Bliski Wschód była kosztowna i długa. Rycerz, a tym bardziej książę, wyruszał na nią nie sam, lecz z otoczeniem, czasem z licznym dworem, a to wymagało odpowiednich środków finansowych. Musiał też zabezpieczyć materialną egzystencję i interesy pozostającej w kraju rodziny.

Wyprawa była wreszcie niebezpieczna. Po drodze lub u jej celu można było łatwo stracić życie, zdrowie lub trafić do niewoli. - Gdy bratanek Władysława Łokietka, Leszek, udał się na Węgry i trafił tam do niewoli, to jego bracia wcale nie starali się go wydostać, wprost przeciwnie… - mówi prof. Agnieszka Teterycz-Puzio, mediewistka z Akademii Pomorskiej w Słupsku, autorka książki „Polscy krzyżowcy”.

Mimo tych trudności znaleźli się Polacy, którzy w wyprawach krzyżowych wzięli udział. Wzmianki o nich w średniowiecznych źródłach są bardzo skromne i lakoniczne, czasem wręcz jednozdaniowe.

Na ich podstawie nie zawsze udaje się dokładnie zidentyfikować postać, której dotyczą. Jednak dzięki skrupulatnej pracy historyków udało się ustalić kilku niewątpliwych polskich uczestników zbrojnych wypraw do Ziemi Świętej w XII i XIII w. O kim mowa?

Henryk-romantyk

W kronice bizantyjskiego historyka Jana Kinnamosa zatytułowanej „Epitoma” znalazła się wzmianka o „księciu lechickim”, który razem ze swoim oddziałem wziął udział w II krucjacie (1147-1149), obok króla Czechów i króla rzymskiego Konrada III.

- Niestety nie wiemy dokładnie, kto to był. Prawdopodobnie mowa o Władysławie Wygnańcu, który przebywał na wygnaniu w Niemczech i razem z Konradem III zabrał się na wyprawę. Być może był tam ze swoim synem Bolesławem Wysokim, który był słynnym rycerzem - wyjaśnia prof. Teterycz-Puzio.

Drugi stuprocentowy polski krzyżowiec to książę Henryk Sandomierski, przedostatni syn księcia Bolesława Krzywoustego. Był bardzo ciekawą postacią. Władał dzielnicą ze stolicą w Sandomierzu.

Przesiąknięty ideałami rycerskimi i chrześcijańskimi nigdy nie walczył o władzę, nie tytułował się księciem, lecz skromnie „synem książęcym” lub „bratem książęcym”.

W 1154 r., a zatem w okresie między II a III krucjatą, udał się razem ze swoimi rycerzami do Ziemi Świętej, gdzie chciał walczyć z niewiernymi. Tak o jego pobycie tam pisał w swojej kronice Jan Długosz (nota bene sam pielgrzym do grobu Chrystusa): „A gdy przybył szczęśliwie do Ziemi Świętej, uczciwszy pobożnie grób Zbawiciela, złączył się z rycerstwem króla Jerozolimskiego Baldwina i z wielką odwagą i poświęceniem walczył przeciwko Saracenom, pragnąc pozyskać wieniec męczeński.

Lecz gdy nie udało mu się tego szczęścia dostąpić, zabawiwszy tam rok cały i straciwszy znaczną liczbę rycerzy, już to w boju poległych, już odmienności powietrza znieść niemogących, wrócił zdrowo do ojczyzny”.

Inni rycerze

- Henryk Sandomierski to jeden z zaledwie kilku znanych nam z imienia Polaków, o których możemy z całą pewnością powiedzieć, że byli na krucjacie - podkreśla Agnieszka Teterycz-Puzio, autorka biografii księcia zatytułowanej „Henryk Sandomierski. Polski krzyżowiec”. Badaczka zwraca uwagę, że znamy też imiona innych polskich rycerzy z tamtego okresu, co do których możemy podejrzewać, że mogli być na krucjacie. Niemniej jednak nie mamy stuprocentowej pewności.

I tak być może krzyżowcem był Wielisław Jerozolimski, którego przydomek wskazywałby na to. Być może do Ziemi Świętej udał się wojewoda mazowiecki Krystyn, co do którego mamy wzmiankę o jakieś „wyprawie zamorskiej”, a w tamtych czasach określenie takie najczęściej dotyczyło właśnie krucjaty.

W Ziemi Świętej walczył też Jaksa z Miechowa, ważna postać polskiej historii XII w. Wspominają o tym „Rocznik Miechowski” i „Kronika Piotra Własta”. Na krucjacie był dwa razy, w tym na pewno w 1162 r. Być może towarzyszyli mu dwaj rycerze: Wojsław Trojanowic i Jan Gniewomir.

Dzicy Polacy

- Być może śladem udziału Polaków w II i zapowiedzią ich udziału w III krucjacie jest list cesarza Fryderyka Barbarossy do sułtana Saladyna, którego autentyczność jest kwestionowana, ale przekazuje on utrwaloną na dworze niemieckim opinię o sposobie walki Polaków. Cesarz straszy w nim sułtana okropnymi cechami różnych narodów. Wymienia też Polaków, o których pisze: „Polacy są wyjątkowo dzicy i okrutni w swoim gniewie” - mówi historyczka.

W V wyprawie krzyżowej (1217 r.) wziął udział jakiś „książę Polski”, „dux Polonie”, wspomniany w liście króla węgierskiego Beli IV. - Możemy się domyślać, że mógł to być Władysław Odonic, w tamtym czasie wygnany przez swojego krewnego - Władysława Laskonogiego - i przebywający poza Polską. Albo Kazimierz Opolski, który miał za żonę Bułgarkę. Poznał ją w czasie pobytu w tym kraju, a mógł tam trafić tylko w drodze lub wracając z Ziemi Świętej - wyjaśnia prof. Teterycz-Puzio.

Badaczka zwraca uwagę, że w tej samej V wyprawie krzyżowej uczestniczył inny członek dynastii Piastów po kądzieli. Był to Kazimierz Pomorski, wnuk Mieszka Starego. Prawdopodobnie do Ziemi Świętej wyprawił się drogą morską, opływając Europę razem z flotą fryzyjską. Być może walczył pod Damiettą, a w drodze powrotnej zmarł, może z wycieńczenia.

Inni Pomorzanie, którzy mogli wyprawić się na Bliski Wschód to kasztelan szczeciński Warcisław Świętoborzyc (miał tam umrzeć w 1196 r.) i Kazimierz Świętoborzyc, kasztelan kołobrzeski, który zrobił to już pod sam koniec wypraw krzyżowych, bo około 1280 r.

Ciekawy jest przypadek Racibora, księcia białogardzkiego. Był on skonfliktowany ze swoim bratem, Świętopełkiem Pomorskim i przetrzymywany przez niego w więzieniu. Później w księciu nastąpiła jakaś przemiana: oddał swoją ziemię Krzyżakom i prawdopodobnie w ich towarzystwie, po roku 1266, udał się do Ziemi Świętej. Dotarł na Rodos i tam prawdopodobnie zmarł.

Zakony rycerskie

- Tylu mniej więcej polskich krzyżowców udało mi się zidentyfikować. Nie znaczy to, że nie mogło ich być więcej - podkreśla badaczka. - Nasze źródła są naprawdę skromne. To króciutkie wzmianki w rocznikach lub w listach. Zupełnie inaczej niż na Zachodzie, gdzie badacze dysponują całymi kronikami opisującymi wyprawy rycerzy do Ziemi Świętej. Stąd określenia „prawdopodobnie” i „być może”.

Efektem udziału polskich rycerzy w wyprawach krzyżowych było sprowadzenie do Polski zakonów rycerskich. Henryk Sandomierski sprowadził joannitów i osadził ich w Zagości. W Wielkopolsce pojawili się templariusze. Do Miechowa sprowadził bożogrobców Jaksa Gryfita. Byli też bracia dobrzyńscy i hiszpańscy calatraversi, sprowadzeni do walki z Prusami. Ani jedni, ani drudzy nie spisali się jednak. Sięgnięto więc po lepiej rokujących Krzyżaków, którzy jednak źle zapiszą się w naszej historii.

Bliższe krucjaty

Jak już wspomniano, podróże na Bliski Wschód były długie, niebezpieczne i kosztowne. Dlatego niejako w zastępstwie książęta piastowscy wymyślili krucjaty przeciw bliższym poganom: Słowianom połabskim, Pomorzanom, Prusom, Jaćwingom, Litwinom. Z Pomorzanami walczył Bolesław Krzywousty, a według opisu Galla Anonima jego wyprawy przypominały krucjatę: przed bitwami odprawiano msze, przystępowano do komunii św., a w obozie odbywały się procesje z krzyżem.

W 1147 r. z Magdeburga wyruszyła zbrojna wyprawa przeciw Słowianom połabskim, dowodzona przez niemieckich margrabiów Albrechta Niedźwiedzia i Konrada z Wettynu. Jej uczestnikiem był także książę Mieszko Stary z silnym oddziałem rycerzy. W ten sposób Niemcy razem z Polakami dokonywali eksterminacji trwających w pogaństwie zachodnich Słowian…

Samodzielne wyprawy książęta piastowscy - m.in. Bolesław Kędzierzawy, Konrad Mazowiecki, Kazimierz Sprawiedliwy, Leszek Biały - organizowali przeciw Prusom, Jaćwingom i Litwinom.

- Wbrew pozorom nie wynikało to tylko z niechęci do udawania się do dalekiej Ziemi Świętej. Pogańscy sąsiedzi urządzali bowiem łupieżcze najazdy na Polskę, które były bardzo uciążliwe. Karne ekspedycje były próbą ich powstrzymania - wyjaśnia badaczka. Dopiero potem pojawił się pomysł uznania ich za krucjaty.

Tam nie ma piwa...

Prof. Teterycz-Puzio przytacza znaną i uznawaną za anegdotę opowieść o Leszku Białym, który wystosował prośbę do papieża o zwolnienie go z obowiązku udziału w krucjacie do Ziemi Świętej. W zamian zaś zobowiązał się do zorganizowania wyprawy przeciwko Prusom. Książę argumentował, że w Palestynie pije się tylko wino, a on cierpi na niestrawność i może pić tylko piwo, a tego tam nie ma.

- Znamy papieską odpowiedź na tę propozycję. Ojciec Święty potraktował ją jako najnormalniejszą prośbę i zupełnie racjonalne wytłumaczenie. Inni polscy książęta też pisali takie prośby o zwolnienie z wyjazdu do Ziemi Świętej i je otrzymywali - mówi historyczka.

W 1234 r. zorganizowano wielką wyprawę na Prusów. Wzięła w niej udział większość ówczesnych książąt dzielnicowych: Konrad Mazowiecki i jego syn Kazimierz kujawski, Henryk Brodaty i jego syn Henryk Pobożny, książę wielkopolski Władysław Odonic oraz książę gdański Świętopełk i jego brat Sambor. Uczestnikami wyprawy byli także Krzyżacy. Chrześcijańskie siły rozbiły Prusów nad rzeką Dzierzgonią w pobliżu Kwidzyna, dokonując tam ich rzezi i zabijając podobno aż 5 tys. ludzi.

Na jednej z wypraw, zorganizowanej w 1166 r. przez ówczesnego seniora Bolesława Kędzierzawego, zginął romantyczny krzyżowiec Henryk Sandomierski. Siły polskie zostały wciągnięte w zasadzkę przez przekupionych przewodników i rozbite na podmokłym terenie w lesie pod Wąbrzeźnem.

Krzyżacy pomogą!

Dawniej ocena takich wypraw, nazywanych krucjatami północnymi, była krytyczna. Dziś historycy zwracają uwagę, że problem najazdów pogańskich sąsiadów na ziemie polskie był naprawdę poważny. Piastowscy książęta zastanawiali się jak położyć im kres. Sposobem na to miała być początkowo tzw. stróża, czyli straż rycerska na północnej granicy, ale nie spełniła pokładanych w niej nadziei.

Sięgnięto więc po krwawe wyprawy odwetowe, a wreszcie postanowiono osadzić na pograniczu polsko-pruskim zakon rycerski, który stanowiłby zaporę przeciw najazdom. Tak do Polski trafili Krzyżacy.

Prof. Teterycz-Puzio zwraca uwagę, że pomysłodawcą ich sprowadzenia wcale nie był Konrad Mazowiecki, lecz Henryk Brodaty, poparty zresztą przez biskupów. On też dokonał dla nich pierwszych nadań na terenie Śląska.

Po niezbyt dobrych doświadczeniach ze wspomnianymi wcześniej dobrzyńcami i calatraversami, którzy nie poradzili sobie z walką z Prusami, oferta Krzyżaków wydawała się atrakcyjna. Zakon ten akurat szukał dla siebie nowego miejsca, wobec kurczenia się stanu posiadania krzyżowców na Bliskim Wschodzie. Zaproponował więc, że przeniesie do Polski swoją główną siedzibę, z wielkim mistrzem i doświadczonymi w walce braćmi-rycerzami.

Badaczka podkreśla, że w XIII w. Krzyżacy nie są uznawani za wrogów Polski. Zakon wykonuje dobrą robotę, powstrzymując pruskie najazdy i chrystianizując pogan, a także przeprowadzając lokacje miast.

Ponadto jednak z dużą determinacją Krzyżacy starają się o przejęcie Ziemi Chełmińskiej i uzyskanie potwierdzeń przez cesarza i papieża przynależności do nich zdobywanych terenów. Owszem, relacje regulują układy, choć nie zawsze są one przestrzegane przez obie strony. Zmieni się to w 1308 r., gdy Krzyżacy zagarną Gdańsk i otwarciezwrócą się przeciw Polsce.

WIDEO: Co Ty wiesz o Krakowie - odcinek 22

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nas
ze Miasto

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
[email protected]
Obecnie mamy pokłosie średniowiecznych krucjat, terrorystów muzułmańskich w Zachodniej Europie!
Gloryfikacja krucjat jest niemoralna i karygodna!
K
[email protected]
Obecnie mamy pokłosie średniowiecznych krucjat, terrorystów muzułmańskich w Zachodniej Europie!
Gloryfikacja krucjat jest niemoralna i karygodna!
Dodaj ogłoszenie