Polska gazową potęgą?

Redakcja
W Polsce gazu uwięzionego w złożach niekonwencjonalnych, który może zostać wydobyty, jest od kilkuset miliardów do 3 bilionów metrów sześciennych!

GOSPODARKA. Wkrótce możemy przestać się martwić o nasze energetyczne bezpieczeństwo

Tak szacują specjalistyczne firmy zachodnie zajmujące się prognozowaniem ilości surowców w skałach, m.in. Wood Mckenzie czy Advanced. Ta pierwsza nasze zasoby określa na 1,4 bln m sześc., druga - na 3 bln. Taka ilość wystarczyłaby nam na kilkaset lat (przypomnijmy: obecnie błękitnego paliwa zużywamy rocznie około 14 mld m sześc., w tym 4,4 mld m sześc. pochodzi z rodzimych, konwencjonalnych złóż).

Już za 10 lat może ruszyć wydobycie gazu ze złóż niekonwencjonalnych w Polsce. W przyszłym miesiącu rozpoczną się wiercenia w celu jego poszukiwania i lepszego oszacowania zasobów. Henryk Jezierski, wiceminister środowiska, zarazem główny geolog kraju, informuje: - Obecnie na terenie naszego kraju 14 firm prowadzi poszukiwanie niekonwencjonalnych złóż gazu ziemnego (m.in. w rejonie Lubelszczyzny, Mazowsza, Pomorza). Są to zarówno wielkie światowe koncerny, np. ExxonMobil czy Chevron, których budżet jest większy niż średniej wielkości państwa europejskiego, ale też rodzimi giganci: PGNiG i PKN Orlen. Chodzi o gaz uwięziony w skałach - w łupku ilastym oraz w trudno dostępnych, izolowanych porach skalnych. główny geolog kraju dodaje: - W ciągu ostatnich dwóch lat minister środowiska udzielił aż 44 koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż kopalin, które obejmują niekonwencjonalne złoża gazu ziemnego.

Gdyby rzeczywiście na terytorium Polski w skałach była ogromna ilość gazu, nie musielibyśmy się martwić o bezpieczeństwo energetyczne, a niewykluczone, że po dwóch-trzech dekadach bylibyśmy "drugą Norwegią". - Sprawa nie jest jednak jednoznacznie przesądzona, ani tak prosta, jak by się na pierwszy rzut oka wydawało - mówi Mirosław Rutkowski z Państwowego Instytutu Geologicznego. - Jednocześnie wiele wskazuje na to, że może być pięknie - przyznaje.

Mirosław Rutkowski zwraca uwagę, że wydobycie gazu ze złóż niekonwencjonalnych, umieszczonych w łupkach ilastych lub zamkniętego w porach skalnych - leżących na głębokości 3 i więcej kilometrów pod ziemią - to sprawa ostatnich zaledwie czterech-pięciu lat. Na większą skalę gaz ze skał wydobywa się na razie jedynie w USA. - Jednak dzięki temu Stany Zjednoczone są dzisiaj największym producentem gazu na świecie. Obecnie wydobywają mniej niż 15 proc. gazu z łupków. Do 2016 r. - ma to być już 65 proc. - mówi Rutkowski. - Dla tzw. przeciętnego zjadacza chleba istotniejsze jest to, że cena gazu w Ameryce w ostatnich miesiącach spadła o kilkadziesiąt procent!

Mirosław Rutkowski przypomina, że technologia wydobywania gazu ze skał narodziła się w USA. Początkowo stosowały ją tylko małe, ale zaawansowane technologicznie firmy. Za nimi w pościg ruszyły wielkie koncerny. Do dzisiaj technologię wydobycia gazu z łupków opanowała garstka przedsiębiorstw, w tym BP, Total czy Schlumberger.

Dodajmy, że gaz ze skał łupkowych może nie tylko zmienić sytuację Polski, ale też Rosji. Świadomość tego faktu mają szefowie Gazpromu, którzy publicznie przyznają, że wydobycie gazu w Ameryce ze źródeł niekonwencjonalnych stawia pod znakiem zapytania niektóre ich wielkie przedsięwzięcia (nie wymieniają jednak Gazociągu Północnego, czyli sieci rur, którymi ma płynąć gaz po dnie Bałtyku z ominięciem Polski). Warto przypomnieć, że wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak doprowadził niedawno do zawarcia nowej umowy z Rosją, na mocy której aż do 2037 roku będziemy kupować rok w rok ponad 10 mld m sześc. gazu (obecnie kupujemy ok. 7 mld m sześc.).
Marcin Rutkowski z PiG wyjaśnia, że niekonwencjonalne złoża gazu odróżniają się od klasycznych przede wszystkim formą występowania gazu pod ziemią oraz sposobami jego wydobycia. Gaz w takich złożach znajduje się bądź w skale, z której powstaje (w łupkach), bądź w skałach porowatych, np. piaskowcach, gdzie wypełnia mikropustki pomiędzy ziarenkami piasku, ale z uwagi na częściową mineralizację poszczególne pory nie są ze sobą połączone (gaz zamknięty). W obu przypadkach gaz nie dopływa samoczynnie do otworu i nie wydostaje się na powierzchnię.

Dla jego wydobycia konieczne jest wykonanie skomplikowanych i kosztownych wierceń, a w dodatku musi być ich wiele. Koszt jednego wiercenia liczy się w milionach dolarów. Jednak mimo konieczności poniesienia ogromnych nakładów, bilans jest bardzo korzystny, czego dowodzi przykład USA.

Również Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo jest zainteresowane poszukiwaniem i eksploatacją złóż gazu łupkowego. Waldemar Wójcik, wiceprezes PGNiG, twierdzi: - Żaden gaz, który spełnia określone normy, nie jest nam "wstrętny", każdy do systemu wpuścimy. Joanna Zakrzewska, rzeczniczka PGNiG, zwraca uwagę na wielkie koszty wydobycia gazu ze źródeł niekonwencjonalnych. - Nawet jeżeli okaże się, że jesteśmy drugim gazowym Teksasem, to nie wcześniej niż za 10 lat zaczniemy na skalę przemysłową wydobywać gaz ze skał - mówi Joanna Zakrzewska. Nasi rozmówcy z PGNiG podkreślają, że koncern chce podjąć współpracę z firmami Lane Energy na Pomorzu, Marathon w okolicach Warszawy i Chevron w okolicach Lublina.

Włodzimierz Knap

wknap@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie