Polska jak Egipt. Po co straszyć powodziami?

Polska jak Egipt. Po co straszyć powodziami?

Grzegorz Tabasz

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Polska tonie w deszczu! Sensacyjny tytuł przemknął mi przed oczami podczas przeglądania internetu. Cóż za bzdura! Owszem tu i ówdzie pada, lecz o utonięciu nie ma mowy.
Polska jak Egipt. Po co straszyć powodziami?
O potopie tym bardziej, gdyż zwyczajnie wciąż mamy suszę. Klęska zaczęła się w połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, gdy ilość opadów drastycznie zmalała. Przez dekadę zużywaliśmy więcej wody niż dostarczyły jej wszystkie opady deszczu i śniegu razem wzięte.

Potem było nieco lepiej, lecz nadal tkwimy pod kreską, co najlepiej widać w wysychających studniach i coraz płytszych rzekach. Jesteśmy jak ten dłużnik, który wydaje więcej niż zarabia. Dla bilansu wody w Polsce największe znaczenie mają jesienne słoty i śnieg. Zaś zimy są suche i ciepłe.

Letnie deszcze parują zbyt szybko, by wsiąknąć w ziemię i uzupełnić straty. Prócz tego mamy wielki problem z retencją, czyli zatrzymywaniem wody. W zbiornikach zaporowych magazynujemy ledwo sześć procent, a reszta bezpowrotnie ucieka do Bałtyku.

Wszystko to w sytuacji kraju, którego zasoby wody słodkiej przypadające na głowę mieszkańca są na poziomie pustynnego Egiptu! I po jakie licho straszyć powodziami?

ZOBACZ KONIECZNIE:



Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo