Polska - Korea. Na Stadionie Śląskim kadra znów (o)czarowała kibiców

Krzysztof Kawa
Krzysztof Kawa
Fot Arkadiusz Gola / Polskapresse
Najpierw wyszli na rozgrzewkę piłkarze, a chwilę potem zaczęli ćwiczyć kibice na trybunach. Początkowo tym drugim trudno było osiągnąć natężenie hałasu sięgające stu decybeli, ale gdy rozpoczynał się mecz – pierwszy na tym obiekcie z udziałem kadry narodowej od 2009 roku – nikt już gardeł nie żałował. A ponieważ spisali się także gracze Adama Nawałki, pokonując Koreę Południową 3:2, możemy uważać, że „Kocioł Czarownic” jest oficjalnie „pod parą”.

Selekcjoner miał ostatnią okazję przed zgłoszeniem kadry na mundial do przetestowania swoich pomysłów i wykorzystał ją do bólu. W porównaniu z wyjściowym składem, który zagrał przeciw Nigerii (0:1), dokonał aż siedmiu zmian. Defensywa zdawała się być „na galowo”, bo pomijając nierozstrzygalny obecnie dylemat, czy numerem 1 w bramce jest Łukasz Fabiański, czy Wojciech Szczęsny, zestawienie Kamila Glika, Michała Pazdana i Łukasza Piszczka z wahadłowymi Arturem Jędrzejczykiem i Maciejem Rybusem jest rozwiązaniem, które może stanowić zaporę w meczu przeciw Senegalowi 19 czerwca.

W przednich formacjach też mieliśmy mocne atuty. Już sama obecność na boisku Roberta Lewandowskiego miała nam zagwarantować gole, lecz musieliśmy na spełnienie tej obietnicy nieco poczekać. Początkowo bowiem napastnik Bayernu zmarnował świetne podanie Piotra Zielińskiego i dośrodkowanie Kamila Grosickiego. Włączony przez reprezentację w jesiennych meczach towarzyskich licznik minut bez strzelonej bramki kręcił się na całego. Aż zaniemógł, gdy kolejne zagranie „Grosika” Lewandowski zamienił na konkretną zdobycz.

Pierwszy z gratulacjami podbiegł Taras Romanczuk, zawodnik Jagiellonii Białystok, który zaledwie kilka tygodni temu uzyskał polskie obywatelstwo i wczoraj debiutował w biało-czerwonych barwach. Wkrótce potem urodzony na Ukrainie piłkarz mógł z nowymi kolegami odbyć kolejną rundkę honorową. Tym razem w roli egzekutora wystąpił Grosicki, rehabilitując się za wcześniejszą nieporadność w sytuacji sam na sam.

Koreańczycy grali mocno defensywnie. Stąd Polakom łatwo było utrzymywać się przy piłce i rozgrywać ją. Gorzej, gdy czynili to w wolnym tempie. ułatwiając rywalom reagowanie, a przy niechlujnych podaniach - kontrataki. Jae-sung Lee i Heung-min Son strzelali anemicznie, więc Szczęsny nie miał problemów z wyłapaniem piłki. Tymczasem w drugiej połowie, po wielu zmianach w składzie, Łukasz Skorupski musiał wyciągać piłkę z siatki i to aż dwukrotnie! Na szczęście Piotr Zieliński stanął na wysokości zadania, ratując wygraną i honor.

To prawda, że Koreańczycy to zespół słabszy niż Japonia, z którą przyjdzie nam się zmierzyć na mundialu. Ale i z takimi drużynami wygrywanie jest sztuką, a udanych meczów i zwycięstw nie zastąpią żadne psychologiczne triki sztabu. Znów okazało się, że występy ligowe (albo wręcz ich brak) to jedno, a występy pod skrzydłami Nawałki to zupełnie co innego. Selekcjoner ściąga zły urok z każdego gracza, który mu zaufa. Ufajmy i my. Mimo że końcówka spotkania zasiała w nas wątpliwość.

Polska - Korea Płd. 3:2 (2:0)
Bramki:
1:0 Lewandowski 32, 2:0 Grosicki 45, 2:1 Chang-min Lee 85, 2:2 Hee-chan Hwang 88, 3:2 Zieliński 90+2.
Polska: Szczęsny (46 Skorupski) - Piszczek (46 Cionek), Glik (69 Kędziora), Pazdan #- Jędrzejczyk, Romanczuk (61 Milik), Mączyński, Rybus (84 Kurzawa) - Zieliński, Lewandowski (46 Teodorczyk), Grosicki.
Korea: Min-Jae Kim - Yong Lee (46 Chul-soon Choi), Hyun-Soo Jang, Jeong-ho Hong (46 Young-sun Yun), Min-Jae Kim (37 Hee-chan Hwang) - Woo-young Jung, Sung-yeung Ki (80 Chang-min Lee), Joo-Ho Park - Chang-hoon Kwon, Heung-min Son, Jae-sung Lee (63 Shin-wook Kim).
Sędziował: Tore Hansen (Norwegia). Żółte kartki: Rybus - Choi. Widzów: 53 129.

Sportowy24.pl w Małopolsce

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

I
Iks

To miło powrócić na Stadion Narodowy w Chorzowie. Warszawski koszyk na buraki nie umywa się do niego.

Dodaj ogłoszenie