Polski Ład: Połowa pracujących krakowian zapłaci dużo wyższe podatki? Emeryci i najmniej zarabiający zyskają po 100 - 150 zł miesięcznie

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Nowy Ład: zyskają najmniej zarabiający i bierni zawodowo, głównie emerytki Fot. Joanna Urbaniec
Około połowy pracujących krakowian zapłaci wyższe podatki niż teraz, jeśli rząd wprowadzi w życie ogłoszone w sobotę rozwiązania Polskiego Ładu. Pod hasłem „obniżania podatków” wzrosną także obciążenia przedsiębiorców, w tym jedno i kilkuosobowych firemek, których działa pod Wawelem blisko 150 tys. – wynika z wyliczeń ekonomistów i doradców podatkowych. Zgodnie z zapowiedziami rządu, Polski Ład ma ulżyć 65 proc. Polaków, a dociążyć kilka procent najbogatszych, ale – jak zwykle – diabeł tkwi w szczegółach. W metropoliach, jak Kraków, te proporcje będą zupełnie inne. Dlaczego?

Przypomnijmy, że będący kluczową częścią Polskiego Ładu program podatkowy zakłada podniesienie kwoty wolnej od podatków do 30.000 zł (kwota ta nie była waloryzowana i wynosi dziś teoretycznie od 0 do 8 tys. zł, ale dla większości Polaków niezmiennie od ponad dekady nieco ponad 3 tys. zł). Drugim ważnym krokiem będzie zwiększenie progu od którego zamiast 17 proc. płaci się 32 proc. PIT z 85 tys. do 120 tys. zł. Próg ten nie był zwiększany przez 12 lat – choć w tym czasie średnie wynagrodzenie w Polsce wzrosło o ponad 70 proc. i coraz więcej podatników wpadało w drugi, wyższy próg. Widać to zwłaszcza w Krakowie, gdzie odsetek takich osób zwiększał się wręcz lawinowo.

- Tym generalnie słusznym rozwiązaniom towarzyszyć ma jednak faktyczne podniesienie podatków, tylko w inny sposób. Rząd zapowiedział oskładkowanie wszystkich proporcjonalną składką na ubezpieczenie zdrowotne, bez możliwości odliczenia jej od podatku. Składka ta stanie się wtedy zwykłym podatkiem, płaconym od wysokości dochodu. Oznacza to wzrost obciążeń. W przypadku przedsiębiorców płacących dotąd podatek liniowy 19 proc. zwiększą się one do 28 proc., zaś u osób uzyskujących dochody z działalności osobistej - z 32 proc. do 41 proc.

– zwraca uwagę prof. Adam Mariański, wykładowca akademicki, ekspert firm rodzinnych, a zarazem prezes Krajowej Izby Doradców Podatkowych.

Podatki mniejsze, czyli większe

Jeśli przyjrzeć się bliżej przedstawionym założeniom, to – wedle wyliczeń prof. Mariańskiego – wyższe podatki zapłacą już osoby osiągające dochody powyżej 8 tys. zł miesięcznie. Dotyczy to zarówno wspomnianych przedsiębiorców, jak i pracujących na umowach o pracę oraz zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych, przy czym część etatowców o niższych dochodach (ok. 6 tys. zł) też straci. – Zmniejszenie aż o 9 proc. (czyli składkę zdrowotną) dochodów po opodatkowaniu w małych i średnich firmach może znacząco zahamować inwestycje, i to w warunkach wychodzenia z pandemii - przestrzega prof. Mariański.

- Te zmiany sprawią, że w jeszcze większym stopniu opodatkowane będą dochody z własnej pracy (działalności osobistej). Nastąpi także prawie 50-procentowy wzrost obciążeń dla osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą. Mówimy tu zatem o grupach najprężniejszych, napędzających gospodarkę i dochód narodowy – zwraca uwagę prof. Mariański. Zyskać mają najmniej produktywni i nieaktywni zawodowo, zwłaszcza emeryci, którzy wypracowali sobie przez lata najniższe świadczenia. Większość tych ostatnich w ogóle nie zapłaci podatku, a jedynie nową, wyższą składkę zdrowotną. W przypadku bezrobotnych – nawet tę ostatnią ma wziąć na siebie państwo.

- Więcej zapłacą osoby lepiej zarabiające czyli specjaliści, eksperci. A Polska właśnie teraz potrzebuje jeszcze większej przedsiębiorczości, innowacyjności, rozwoju kapitału intelektualnego i ludzkiego. Potrzebuje inżynierów, informatyków, naukowców, programistów, lekarzy itp. Nie możemy sami podkopywać sobie podstaw rozwoju wypychając tych fachowców do pracy za granicę, gdzie wynagrodzenia na rękę okażą się dla nich korzystniejsze. Nie nakładajmy na firmy i ludzi, którzy wykorzystują swój potencjał rozwojowy i reformatorski, dodatkowych obciążeń

– apeluje Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan.

Kraków: jeszcze większe podatki dla pracujących

Wedle obecnej ustawy o podatku dochodowym – każdy, kto w danym roku osiągnie dochód powyżej 85 529 zł brutto, czyli – średnio – 7127 zł miesięcznie, musi płacić 32 proc. podatku dochodowego (PIT) od nadwyżki. Kiedy rząd (PO-PSL) wprowadzał ten próg, średnia płaca w Polsce wynosiła 3,1 tys. zł, w Małopolsce – niecałe 3 tys. zł, a w Krakowie 3,5 tys. zł. W całej Małopolsce w drugi próg wpadło wówczas 2 tys. osób, w tym nieco ponad tysiąc krakowian.

Problem w tym, że wciąż obowiązują te same progi i kwoty wolne od podatku, a tymczasem średnia pensja w Polsce wzrosła (w marcu 2021) do ponad 5,9 tys. zł, w Małopolsce do 6,2 tys. zł, a w samym Krakowie – do ponad 7,7 tys. zł (co, jak pisaliśmy niedawno, jest rekordem wśród polskich metropolii – po raz pierwszy w dziejach Kraków pobił tutaj Warszawę). Wystarczy zatem zarabiać średnią pensję krakowską, aby wpaść w wyższy próg.

Gdyby rząd ograniczył się w Nowy Ładzie do zwiększenia kwoty wolnej do 30 tys. zł i podwyższenia drugiego progu podatkowego do 32 proc. – pracujący krakowianie-średniacy mogliby się cieszyć, bo każdy z nich zyskałby sporo pieniędzy. Chodzi zwłaszcza o bardzo potrzebnych nad Wisłą inżynierów, informatyków, biotechnologów, naukowców z centrów naukowo-badawczych, specjalistów (finansistów, ekonomistów, personalnych, logistyków…) z centrów usług wspólnych, ale też lekarzy – ta grupa fachowców zarabia średnio od 11 do 12 tys. zł brutto miesięcznie i wpada dziś pod koniec każdego lata w próg 32 proc.

Kraków pierwszy raz wyglądał jak z czasów sprzed pandemii. L...

Nowy Ład przewiduje jednak podniesienie składki zdrowotnej i niemożność jej odliczenia od podatku, co sprawia, że przy zarobkach powyżej 8 tys. zł miesięcznie każdy – niezależnie od formy zatrudnienia – będzie płacił państwu wyższe daniny niż teraz. Dużo większe obciążenia będą mieli także przedsiębiorcy, w tym mikro – a jest ich w Krakowie aż 150 tys. Zamiast ryczałtowej kwoty składki zdrowotnej zapłacą 9 proc. stawki progresywnej, zależnej od dochodu. To oznacza de facto skok opodatkowania z 19 do 28 proc. Chyba, że rząd planuje tu jakieś rozwiązania chroniące polskie firmy rodzinne, w tym mikroprzedsiębiorców; na razie ich jednak nie ogłosił.

Zyskają najmniej zarabiający i bierni zawodowo, głównie emerytki

Na reformie zyskać mają najmniej zarabiający i bierni zawodowo, czyli przede wszystkim emeryci otrzymujący świadczenia poniżej średniego, a więc 2500 zł; w tym ostatnim wypadku będą to głównie kobiety, bo właśnie one – z uwagi na wyraźnie niższy staż pracy – mają w Polsce najniższe emerytury (u mężczyzn średnia wynosi ponad 3 tys. zł, u pań ledwie przekracza 2 tys. zł), ale tęż jest ich relatywnie najwięcej (mężczyźni żyją znacznie krócej).

Ile wyniesie ów „zysk”? Przeciętnej krakowskiej emerytce przybędzie w portfelu ok. 90 zł miesięcznie, a emerytowi – 150 zł. Zarabiająca ok. 4 tys. zł brutto kasjerka w Biedronce zyska nieco ponad 100 zł na rękę. Ale już pracownik krakowskiego przemysłu, gdzie średnia (wedle marcowych danych GUS) wynosi prawie 6 tys. zł miesięcznie – STRACI 20 zł miesięcznie i 240 zł rocznie. A przecież nie jest żadnym krezusem.

U krakowskich średniaków, otrzymujących wspomniane 7,7 tys. zł, niewiele się zmieni, natomiast wielu zatrudnionych w kluczowych dla Krakowa branżach z sektora informacji i komunikacji, naukowego, badawczo-rozwojowego – straci po 200, 300, a nawet 600 zł miesięcznie. Mówimy to o osobach na etacie.

Wśród samozatrudnionych (z zarejestrowaną działalnością gospodarczą) „rzeź” zaczyna się już powyżej 7 tys. zł brutto (czyli 5 tys. netto) miesięcznie. Przy 10 tys. zł brutto obciążenie podatkowe zwiększy się o prawie 300 zł na miesiąc. Przy 20 tys. zł – o prawie… 1,2 tys. zł miesięcznie, a więc ponad 14 tys. zł rocznie.

Tylko co szósty senior chce pracować na emeryturze

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Promień działania rządu jest dłuższy od promienia przewidywania. Osoba, które zarabiać będą ponad 2500 złotych brutto płacić będzie wyższy podatek o 9 procent. 0d każdej złotówki do kwoty 10 tys. potrącane będzie 37,26 % - tj. 17 % pit plus 9 % składka zdrowotna, plus 9,76 % ubezpieczenie emerytalne, plus 1,5 % ubezpieczenie rentowe. Powyżej 10 tys. zł brutto od każdej złotówki potrącane będzie 51,5 %. Polacy, którzy będą zarabiać 2 tys. euro będą płacić najwyższe podatki w Europie. Od 4 tys. złotych netto rozpoczyna się strzeżenie baranów. Nie wiem, czy współczuć, płakać, czy śmiać się.

G
Gość
17 maja, 12:18, Zbigniew Rusek:

W krakowskich biurowcach wynagrodzenia są mocno zawyżone i tam powinno się obniżyć płace. Naukowcy wcale dobrze nie zarabiają. Kiedyś pracowałem w PAN (straciłem tam etat) i miałem bardzo niskie pobory (żenująco niskie). Za pracę biurową powinno się RADYKALNIE obniżyć wynagrodzenia, gdyż z takiej pracy nie ma pożytku. Natomiast powinno się podnieść zarobki za ciężką pracę fizyczną i prawdziwie umysłową (np. naukową).

Zbysiu ty pracowałeś w PAN? Ale nie jako kierowca autobusu? PAN do likwidacji.

G
Gosc

Dlaczego znów pracująca klasę średnia lupia? Przecie jakby zrównać aktywność zawodowa w Polsce do Niemiec, ok 5 mln osób może podjąć pracę ale są niekatywni zawodowo, to dla emerytów było by ok 1000 zł co miesiąc, na służbę zdrowia i cały ZUS, na wszystko były by pieniądze. A rząd znów, wykształconych ludzi chce kupić żeby dać nie pracującemu elektorat owi i temu bez umiejętności czy tam z mgr po politologi czy socjologi

Z
Zbigniew Rusek

W krakowskich biurowcach wynagrodzenia są mocno zawyżone i tam powinno się obniżyć płace. Naukowcy wcale dobrze nie zarabiają. Kiedyś pracowałem w PAN (straciłem tam etat) i miałem bardzo niskie pobory (żenująco niskie). Za pracę biurową powinno się RADYKALNIE obniżyć wynagrodzenia, gdyż z takiej pracy nie ma pożytku. Natomiast powinno się podnieść zarobki za ciężką pracę fizyczną i prawdziwie umysłową (np. naukową).

G
Gość

Nikt nie zyska. Wszyscy stracą. Nie zapominajcie o ukrywanej przez GUS inflacji. Każdy kto kupuje żarcie i płaci rachunki za media wie o czym piszę.

G
Gość
17 maja, 09:47, Gość:

Pisowska złodziejska banda mafijna w działaniu a katolicki ciemny ludek dalej tego nie widzi :)

17 maja, 11:40, Zbigniew:

Jako katolicki ciemny ludek spakuję zaoszczędzoną kasiorkę a może i więcej i pójdę prosto do proboszcza przekazać na jego potrzeby. Moje pieniądze moja sprawa.

Głupek. Ale po co się tym chwalisz?

Z
Zbigniew
17 maja, 09:47, Gość:

Pisowska złodziejska banda mafijna w działaniu a katolicki ciemny ludek dalej tego nie widzi :)

Jako katolicki ciemny ludek spakuję zaoszczędzoną kasiorkę a może i więcej i pójdę prosto do proboszcza przekazać na jego potrzeby. Moje pieniądze moja sprawa.

T
Tępy Wsion

@Rhw

a Ty gdzie jesteś Misiewiczem w tym nowym Kłaju Ład ? przepraszam Kraju Bolszewickich Rad ?

R
Rhw

AUTOR STAWIA NA PRZEKORNĄ "LOGIKĘ" !

No tak, większa skala podatkowa 120 tyś - ale większa składka na zdrowie.Dziś i tak jest odliczana tylko od podatku a będzie od przychodu i tak przez podniesienie wolnej kwoty do 30 tyś to i emeryci też zapłacą te 9% od przychodu bo składkę na zdrowie płacą wszyscy,Nie jest tak że tylko dobrze zarabiający WSZYSCY BĘDĄ PŁACIĆ NA FUNDUSZ ZDROWIA, BO WSZYSCY Z NIEGO MOGĄ KORZYSTAĆ I WSZYSCY DOMAGAJĄ SIĘ PRZEKAZYWANIA WIĘKSZYCH PIENIĘDZY NA ZDROWIE !

A więc (nie przepadam za pis) propozycja jest tu akurat logiczna - może przez niedopatrzenie w pis ! Bo pieniądze trafią bezpośrednio na zdrowie !

G
Gość

Pisowska złodziejska banda mafijna w działaniu a katolicki ciemny ludek dalej tego nie widzi :)

K
Kot Kaczora

Emerytki? Świetnie! Część swojej PO-dwyżki przekażę katolickiej rozgłośni w Toruniu. Najważniejszy jest dostęp do prawdy!

T
Tępy Wsion

Bolszewia karmi elektorat

G
Gość

Dlaczego Polski dlaczego nie Narodowy? Ład jak na Żoliborzu wszystkie samochody na ulicy pomalowane tak samo i większość przechodniów ubranych tak samo.

Dodaj ogłoszenie