Polskie starcie "ciężkich"

Redakcja
13 sierpnia w Chicago dojdzie do sensacyjnie zapowiadającej się walki bokserskiej pomiędzy Andrzejem Gołotą a Przemysławem Saletą. Podczas gali planowany jest także występ m.in. Mariusza Wacha.

13 sierpnia w Chicago: Andrzej Gołota - Przemysław Saleta!

   Po klęsce Andrzeja Gołoty z Lamonem Brewsterem (trzy nokdauny Polaka w ciągu 53 sekund) w walce o tytuł mistrza świata organizacji WBO wydawało się, że zakończy on karierę. Gołota jednak się wahał, co zrobić. Jego menedżer Ziggy Rozalski wpadł na pomysł polskiego pojedynku, właśnie z Przemysławem Saletą. Przekonał do tego pomysłu Gołotę i szefa grupy, do której od kilku miesięcy należy, Dona Kinga. Na walkę zgodził się też Saleta. O pojedynku obu bokserów mówiło się już dużo wcześniej (w 2000 i 2003 roku). Najpierw zrezygnował z niego Gołota, który dostał szansę walki z samym Mike'em Tysonem. 3 lata później konfrontację obu Polaków chciał zorganizować... Dariusz Michalczewski, jednak i tym razem do niej nie doszło.
   Wcześniej pojawiały się sugestie, by Gołota miał walczyć z rosyjskim gigantem (213 cm wzrostu, 151 kg wagi, 41 zwycięstw, w tym 31 przez k.o., 0 porażek) Nikołajem Wałujewem, numerem 1 w rankingu WBA, z którym Polak przegrał jesienią ubiegłego roku. Polak powiedział dziennikowi "Chicago Sun-Times", że nie chiał, by jego kariera skończyła się na sromotnej porażce z Brewsterem.
   Jeszcze niedawno planowana była walka Salety z innym naszym rodakiem Arturem Binkowskim, do której miało dojść 20 sierpnia w Chicago. Była ona z dużą dozą przesady reklamowana jako starcie o tytuł najlepszego polskiego pięściarza zawodowego w wadze ciężkiej. Binkowski jeszcze nie doznał porażki, ale walczył z nie najwyżej notowanymi rywalami.
   Gołota ma silny cios, dobrą technikę, doświadczenie, ale fatalną psychikę. Zagrożony w ringu - fauluje, ucieka, nie potrafi wyjść z opresji. Ma 37 lat, niewyleczoną do końca lewą rękę i praktycznie niewielkie perspektywy przed sobą. Saleta największy sukcesy w ringu odnosił jako... kickboxer (był mistrzem świata). Mimo że ma na koncie tytuł zawodowego mistrza Europy w boksie, nigdy nie zyskał miana dobrego pięściarza. Słaby cios, przeciętna technika, kiepska odporność na ciosy, nieumiejętność wykorzystywania świetnych warunków fizycznych - to "wizytówka" Salety. Poza ringiem jest pewny siebie, bardzo medialny, słowem - dobry showman.
   Podczas gali w Chicago, której głównym wydarzeniem będzie pojedynek o mistrzostwo świata Hasima Rahmana z Monte Barettem o tymczasowy tytuł mistrza świata wagi ciężkiej WBC, ma się też odbyć - przynajmniej takie są przymiarki - kilka walk z udziałem podopiecznych Andrzeja Gmitruka z jego zawodowej grupy. W jednej z nich ma wystąpić Mariusz Wach.
   To właśnie pochodzący z podkrakowskiej Wolicy, były zawodnik nowohuckich klubów, Wach uważany jest za największą nadzieję polskiego boksu zawodowego w najcięższej kategorii. Jest młody, ma dobrą technikę, silną psychikę, bardzo mocne uderzenie i odpowiednią wytrzymałość. Przeszedł na zawodowstwo, rezygnując z szansy zdobycia medalu w tegorocznych, amatorskich mistrzostwach świata w Chinach oraz w igrzyskach olimpijskich w 2008 roku w Pekinie. Na razie stoczył tylko jedną, zwycięską walkę jako "profi". Nie ma doświadczenia, które przyjdzie dopiero z wiekiem. Walka w USA, gdzie jeszcze nigdy nie był, byłaby rzuceniem go na głęboką wodę, ale to właśnie za oceanem powinien spróbować zawodowego chleba. Jedną ze swych walk chce on stoczyć w Krakowie. Być może dojdzie do niej późną jesienią tego roku.
   Znamy już kolejnego rywala pogromcy Gołoty - Brewstera - o pas mistrzowski WBO. Będzie nim Niemiec Luan Krasniqi, ten sam, który pokonał kiedyś Saletę w walce o tytuł zawodowego mistrza Europy. W maju sparował on w Niemczach z Wachem i zebrał sporo ciosów od Polaka. Będzie on pierwszym niemieckim bokserem od czasów niedawno zmarłego Maxa Schmelinga, który będzie walczyć o mistrzostwo świata w wadze ciężkiej.
JERZY FILIPIUK

Mike Tyson wraca na ring

Były "król" wagi ciężkiej Mike Tyson wraca na ring. Zmierzy się on z Kevinem McBride'em, który siedem ostatnich pojedynków wygrał przed czasem. Przypomnijmy, że "Żelazny Mike" 3 lata temu przegrał przez ciężki nokaut w 8. rundzie z Lennoxem Lewisem. Od tego czasu walczył tylko dwa razy: najpierw w niespełna minutę rozprawił się z Cliffordem Etiene, ale potem, pod koniec lipca 2004 roku, został znokautowany w 4 rundzie przez Danny'ego Williamsa (inna sprawa, że już w połowie pierwszego starcia zerwał sobie wiązadła kolanowe). Od czasu klęski z Lewisem Tyson zmienił się jako człowiek. Już nie wykrzykuje na konferencjach prasowych farmazonów o pożarciu swego przeciwnika, wyrwaniu mu serca czy zjedzeniu jego dzieci... (

FIL)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie