Pomoc dla Ukraińców w Krakowie. Zgłasza się coraz więcej potrzebujących, jednak darczyńców ubywa

Aleksandra Łabędź
Aleksandra Łabędź
Punkt darów przy ul. Piłsudskiego 29 w Krakowie
Punkt darów przy ul. Piłsudskiego 29 w Krakowie Wojciech Matusik
Nowy magazyn fundacji OnLife przy ul. Piłsudskiego 29 rozpoczął działalność 11 października. Rozmawiamy z Piotrem Kubiczkiem, koordynatorem punktu darów - o tym, ile osób zgłasza się po pomoc, kim są, czego potrzebują i jak wolontariusze radzą sobie z sytuacją, gdy kolejka się nie kończy, a magazyn jest pusty. Potrzebna jest nie tylko żywność, ale również ciepłe ubrania na zbliżającą się zimę. Regulamin mówi jasno, że jedna rodzina może skorzystać z pomocy raz w tygodniu, a wszystko po to, by darów starczyło dla jak największej liczby osób. - Prosimy mieszkańców królewskiego miasta Krakowa o wspieranie naszych działań - apeluje Piotr Kubiczek.

Jak wyglądała pomoc udzielana potrzebującym przez te kilka tygodni?
Bardzo dobrze. Jest duże zainteresowanie ze strony uchodźców z Ukrainy naszą ofertą pomocy humanitarnej. Z każdym dniem coraz więcej osób, które potrzebują podstawowych artykułów żywnościowych, czy ostatnio również odzieży, dowiaduje się o naszym punkcie darów i zgłasza się po pomoc.

Czy wszystko zawsze szło po waszej myśli?
Przez pierwsze dwa tygodnie wydawaliśmy żywność. Dopóki były środki - to ją kupowaliśmy dla uchodźców. Później rozdaliśmy pięć palet odzieży damsko-męskiej, butów, ręczników, koców czy zabawek. Od 5 listopada znów ruszyliśmy z dystrybucją żywności.

Ilu osobom udało się już pomóc?
Na dziewięciu sesjach, które mieliśmy w październiku, pomoc uzyskały 734 rodziny, a więc w sumie około 2500 osób. Po dary zgłaszały się głównie matki z dziećmi oraz starsze kobiety i mężczyźni. Wiele osób pisze na Facebooku, czy dzwoni do mnie z pytaniami o warunki wydawania darów i ich dostępność. Ze względu na ograniczone możliwości możemy przyjmować te same rodziny tylko raz w tygodniu, ponieważ chcemy, żeby pomoc trafiała do jak najszerszej grupy osób.

Jakie produkty są wydawane?
Przez sześć tur, dopóki pozwalały na to środki zebrane na zrzutce, wydawaliśmy głównie żywność długoterminową. W trzech ostatnich odsłonach dzięki zagranicznemu darczyńcy oferowaliśmy odzież jesienno-zimową, buty, czy artykuły szkolne oraz zabawki dla dzieci.

Czy zawsze udaje się pomóc każdej osobie, która się zgłosi?
W dniach kiedy przekazywaliśmy żywność, było przygotowane zazwyczaj 100 pakietów po 8-10 produktów. Jeżeli pojawiały się darowizny od mieszkańców Krakowa, to mogliśmy zaoferować odpowiednio więcej zestawów. Kilka razy zdarzyło się niestety, że nie wystarczyło żywności dla wszystkich uchodźców oczekujących w kolejce. Pragnę jednak zauważyć, że nasza fundacja OnLife, prowadząc ten punkt darów, opiera się wyłącznie na wsparciu produktowym mieszkańców naszego miasta i lokalnych firm oraz na datkach wpłacanych na zrzutkę w całości przeznaczanych na zakup produktów dla uchodźców.

Zauważa Pan, żeby darczyńców było coraz mniej?
W taki sposób pomagam od 8 marca i nie trudno mi zauważyć, że pomoc zmalała, a ilość wolontariuszy spadła. Ludzie na pewno pomagaliby dalej w większym stopniu, ale wpływa na to wysoka inflacja i rosnące koszty utrzymania.

Po tylu miesiącach świadczenia pomocy, widzi Pan również, jak zmienia się sytuacja osób zgłaszających się do punktu darów?
Duża część uchodźców podjęła pracę i usamodzielniła się, ale to nie znaczy, że wszyscy radzą sobie tak samo dobrze. Jak wspomniałem wcześniej, ograniczone możliwości finansowe nie pozwalają nam na udzielanie wsparcia wszystkim zainteresowanym, dlatego byliśmy zmuszeni do wprowadzenia regulaminu wydawania darów. Głównym warunkiem otrzymania pomocy jest przyjazd uchodźców do Polski w ostatnich trzech pełnych miesiącach tj. na dzisiaj w sierpniu, we wrześniu i w październiku. Wyjątkami są osoby niepełnosprawne z 1 i 2 grupą inwalidzką, kobiety brzemienne, ci którzy ukończyli 70 lat i rodziny z co najmniej 3-ką dzieci.

Potrzebujących przybywa?
W ostatnich 2 tygodniach października można było zauważyć, że coraz więcej osób ubiegających się o pomoc, to osoby, które przyjechały do Krakowa kilka dni wcześniej. Może to wskazywać na to, że ponownie rośnie ilość obywateli Ukrainy, którzy przyjechali do Krakowa szukać schronienia przed wojną.

Wejście do punktu jest od al. Krasińskiego przy przystanku autobusowym Muzeum Narodowe. Można go odwiedzić raz w tygodniu we wtorki, czwartki i soboty od godziny 10. do 13.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Stanisław Żaryn o ruchach prorosyjskich

Materiał oryginalny: Pomoc dla Ukraińców w Krakowie. Zgłasza się coraz więcej potrzebujących, jednak darczyńców ubywa - Gazeta Krakowska

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Dam.
Ja pomagam ale tylko potrzebującym Polakom.
G
Gość
Owi „potrzebujący” radzą sobie w Polsce znakomicie, jak świadczy o tym wczorajsza wiadomość zamieszczona na Onecie:

„Przedstawiciele branży handlowej alarmują, że liczba zorganizowanych kradzieży w naszych sklepach rośnie z miesiąca na miesiąc. Jak wynika z danych Komendy Głównej Policji, które przytacza portal wiadomoscihandlowe.pl, od stycznia do czerwca 2022 r. mieliśmy w Polsce 17 219 przestępstw związanych z kradzieżami sklepowymi (o wartości powyżej kwoty 500 zł). Dla porównania, w tym samym okresie przed rokiem było ich "tylko" 13 491. To oznacza blisko 30 proc. wzrost. Trzeba też podkreślić, że w tym samym czasie, policjanci odnotowali też znaczący wzrost, drobniejszych kradzieży, traktowanych jako wykroczenia (do kwoty 500 zł). Stwierdzono ich blisko 107 tys. To prawie o 13 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy odnotowano ich blisko 95 tys.”

Autor artykułu „uspakajająco” wyjaśnia:

„Przyczyn tego zjawiska upatruje się w galopującej inflacji oraz szybko rosnących kosztach życia.”

No ja akurat mam na temat przyczyn owego raptownego wzrostu kradzieży — w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego — nieco inne zdanie. Czy na pewno ów autor (niejaki Andrzej Zwoliński) zauważył wszystkie zmiany, które zaszły w Polsce od tamtego czasu?
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie