reklama

Pomyłka, proszę czekać

RedakcjaZaktualizowano 
(INF. WŁ.) Stanisław Piotr A. został zatrzymany i wtrącony na 17 godzin do policyjnego aresztu, bo krakowska prokuratura pomyliła go z poszukiwanym przestępcą. Skucie, przeszukanie, rozbieranie do naga i noc w celi - dla nigdy niekarnego 54-letniego rencisty to wszystko było bardzo ciężkim przeżyciem.

Rencista z Krakowa na pewno nie zapomni nocy spędzonej w celi pełnej przestępców. Następnego dnia wypuszczono go bez jakichkolwiek tłumaczeń.

   W ostatni piątek wieczorem do mieszkania pana Stanisława A. na os. Na Kozłówce w Krakowie przyszli dwaj umundurowani policjanci. Stwierdzili, że muszą coś sprawdzić i zaprosili go do radiowozu, radząc przy tym, by zabrał ze sobą cieplejszą odzież. Ostatecznie kontrolowanie jego danych osobowych skończyło się w komisariacie przy ul. Bieżanowskiej. Zakomunikowano mu, że od kilku lat jest poszukiwany listem gończym w związku z groźbami karalnymi, za co może dostać do 2 lat więzienia. Choć zapewniał, że to jakaś pomyłka, około godz. 22 przewieziono go do policyjnej izby zatrzymań przy ul. Mogilskiej.
    Na pewno nie zapomni nocy spędzonej w celi z przestępcami, traktowania przez pracowników policyjnej izby zatrzymań, a przede wszystkim upokorzeń związanych z rewidowaniem i rozbieraniem do naga w specjalnej klatce. - Policjanci realizowali tylko zlecenie podgórskiej prokuratury w sprawie zatrzymania i doprowadzenia Stanisława A. - tłumaczy podkomisarz Sylwia Bober z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.
   Następnego dnia zatrzymanego wypuszczono na wolność bez jakichkolwiek tłumaczeń. Wręczono mu tylko wezwanie do prokuratury.
   - Dwa lata temu wezwano mnie do komisariatu przy ulicy Zamojskiego, bo rzekomo miałem grozić kilku osobom spaleniem mieszkania - _opowiada Stanisław A. - Po chwili wydało się, że nie chodzi o mnie, ale o młodszego mężczyznę o tym samym nazwisku i imieniu. Ponieważ mamy także bardzo podobne numery dowodów osobistych, ktoś coś przeoczył i ta sprawa ciągnie się za mną od kilku lat, bo wtedy tego nie poprawiono.
   W podgórskiej prokuraturze na os. Stalowym znowu usłyszał, że nastąpiła pomyłka, a on nie jest ani podejrzanym, ani nawet świadkiem. Pani prokurator przeprosiła go za wszystkie niedogodności.
   -
To rzeczywiście incydentalny przypadek. Osoba prowadząca kiedyś tę sprawę, niepracująca już w prokuraturze, prawdopodobnie zrobiła błąd ze względu na podobne dane osobowe, potem go nie poprawiła i stąd całe godne pożałowania zamieszanie - tłumaczy Zbigniew Grzesik, szef Prokuratury Rejonowej dla Krakowa Podgórza.
   Przypadek Stanisława A. nie jest jednak incydentalny. W 2002 r. "Dziennik" pisał o losach państwa T., którzy zostali zatrzymani i też spędzili w areszcie 17 godzin. Jako świadkowie nie odebrali kilku wezwań na rozprawy, więc sąd nakazał ich aresztowanie i przymusowe doprowadzenie. Wcześniej wprawdzie małżonkowie dobrowolnie zgłosili się na rozprawę, ale sędzia... zapomniał poinformować o tym policję. Zanim się wszystko wyjaśniło, spędzili noc za kratami. Potem krakowski sąd przyznał, że nie było "technicznych możliwości", by zawiadomić policję o uchyleniu nakazu aresztowania, a wszystkiemu winien był nieszczęśliwy splot okoliczności.
   
- Łamanie kodeksu postępowania karnego - stanowiącego, że zatrzymanego należy zwolnić natychmiast, gdy ustanie przyczyna zatrzymania - to sprzeniewierzenie się wszystkim zasadom praworządności - usłyszeliśmy w Fundacji Helsińskiej, gdzie - podobnie jak do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich - takich interwencji trafia rokrocznie kilkadziesiąt.
   -
Winne temu jest najczęściej zwykłe bałaganiarstwo; ktoś coś przeoczy, nie dopełni terminów, a cierpi niewinna osoba - mówi Stanisław Wileński z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. - Wiele spraw można przecież wcześniej wyjaśnić, ale najczęściej komuś się nie chce tego robić. Lepiej zawieźć taką osobę na "dołek"; w końcu zawsze można ją przetrzymać 48 godzin. A ile było w Polsce przypadków, że np. antyterroryści wdzierali się do czyjegoś domu, kładli lokatorów na ziemi, zakuwali ich, a potem okazywało się, że pomylili adresy…
   Stanisław A., któremu za sprawą pobytu w areszcie nasiliły się przypadłości chorobowe, jeszcze nie zastanawiał się, czy będzie dochodził odszkodowania od prokuratury. Prawnicy zapewniają go, że w sądzie miałby duże szanse. -
Za błędy się płaci, tym bardziej jeżeli taka osoba odniosła w wyniku zatrzymania czy odizolowania jakieś konsekwencje moralne lub zdrowotne - dodaje Stanisław Wileński. - Były przypadki, że procesy wygrywały osoby, które policja zatrzymała przez pomyłkę przed ich blokiem, na oczach sąsiadów. A wtedy, wiadomo - winien czy nie winien - plotka poszła do ludzi i jej konsekwencje taka osoba odczuwać może bardzo długo._
MAREK DĘBICKI

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3