Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź, gdzie możesz zagłosować

Do wyborów pozostało

  • 01dzień
  • 00godz.
  • 06min.
Odwiedź serwis wyborczy 

Ponad milion bezrobotnych w Polsce, a pracodawcy desperacko potrzebują cudzoziemców. Ukraińcy zaczynają wracać

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Fot. Piotr Krzyzanowski/Polska Press Grupa
Choć liczba bezrobotnych w Polsce przekroczyła pod koniec maja milion, przedsiębiorcy z kilku branż, a także rolnicy z utęsknieniem czekają na masowy powrót Ukraińców i innych cudzoziemców. Prawie nikt nad Wisłą nie chce wykonywać niektórych prac. Największe braki pracowników są w budownictwie, logistyce, przetwórstwie spożywczym oraz na plantacjach najpopularniejszych owoców.

FLESZ - Zasiłki dla bezrobotnych będą wyższe

Mimo stopniowego odmrażania gospodarki, nie wszystkie branże wracają do zachwianej przez pandemię równowagi, o wcześniejszych wzrostach nie wspominając.

W sektorach takich, jak turystyka (i powiązanych, jak gastronomia i usługi) oraz w części handlu (odzież, meble, AGD, RTV, samochody) można się spodziewać długotrwałego spowolnienia, co uderza także w niektóre gałęzie przemysłu. Z tego powodu ludzie wciąż tracą pracę i stopa bezrobocia, która w maju osiągnęła 5,8 proc. na pewno wzrośnie jeszcze ponad 6 proc. Na koniec maja mieliśmy 1,1 mln zarejestrowanych bezrobotnych i zdaniem specjalistów może być jeszcze gorzej.

Te tendencje wyraźne są także w Krakowie i Małopolsce. Daje o sobie znać znaczne uzależnienie prosperity w różnych branżach od turystyki, która dźwiga się z trudem, zwłaszcza w obszarach opierających się dotąd na turystach z zagranicy. Liczba zarejestrowanych bezrobotnych zwiększyła się w naszym regionie w krótkim czasie z mniej niż 50 tys. do blisko 80 tys., (z czego 12 tys. w Krakowie), a stopa bezrobocia wzrosła z 4 do 5 procent (w Krakowie z 2 do 2,2). Eksperci rynku pracy przyznają, że te liczby nie oddają skali zjawiska, bo statystyki nie uwzględniają tych, którzy w ostatnim czasie znaleźli się na wypowiedzeniach oraz wielu samozatrudnionych w "problemowych branżach" - turystycznej, gastronomicznej itd. - którzy wprawdzie przetrwali dzięki własnym oszczędnościom, wsparciu krewnych oraz tarczy (pożyczce z pośredniaka, zasiłkowi postojowemu, zwolnieniu z ZUS), ale nawet po całkowitym odmrożeniu gospodarki nie będą mieć zajęcia.

- Jednak to rosnące bezrobocie niekoniecznie musi zmniejszyć zapotrzebowanie na pracowników cudzoziemskich – komentuje Monika Fedorczuk, ekspertka Konfederacji Lewiatan. I wyjaśnia, że osoby zwalniane z zakładów pracy nie zawsze są gotowe do wykonywania innych zadań, zwłaszcza jeśli wymagałoby to od nich zmiany miejsca zamieszkania.

- Również rodzaj wykonywanej pracy oraz oferowane stawki mogą stanowić barierę, której wielu Polaków nie będzie chciało lub mogło przełamać. Z drugiej strony pracodawcy oczekują określonych kompetencji i umiejętności, których Polacy lądujący dziś na bezrobociu nie posiadają. Tymczasem pracownicy cudzoziemscy, szczególnie przyjeżdżający na krótkie okresy, są bardziej mobilni, zarówno jeśli chodzi o miejsce pracy, jak i zakres wykonywanych zadań. Bywa, że ich przewagą są właśnie umiejętności, których aktualnie poszukują polscy pracodawcy – opisuje Monika Fedorczuk.

Poradnik maturzysty. TOP 10 zawodów przyszłości po koronawir...

Z danych Straży Granicznej wynika, że po kwietniowym zastoju (granicę Polski przekroczyło wówczas zaledwie 34 tys. Ukraińców, najmniej w tym stuleciu), nastąpiło wyraźne ożywienie (w maju liczba Ukraińców wzrosła do 94 tys.). W odpowiedzi na rosnące zapotrzebowania pracodawców z kilku branż agencje pracy zaczęły ponownie rekrutować na Wschodzie. Niektóre uruchomiły nawet z końcem maja specjalne loty czarterowe z Ukrainy do Polski.

Nieco zmieniły się jednak branże upominające się o pracowników: zamiast pogrążonej w kryzysie turystyki (hotelarstwa) i gastronomii oraz osłabionego przemysłu, Ukraińców chcą zatrudniać przede wszystkim firmy kurierskie (w pandemii wielokrotnie wzrósł popyt na ich usługi i zaczęło im dotkliwie brakować kadr), a także plantacje owocowe i warzywne oraz przetwórnie spożywcze.

Szefowie agencji zwracają uwagę, że główną barierę dla Ukraińców stanowi obecnie konieczność przechodzenia 14-dniowej kwarantanny, ale powrót utrudniają im także inne restrykcje i ograniczenia, za sprawą których rosną koszty przyjazdu – a więc i zatrudnienia. Polskich pracodawców, na próżno szukających chętnych do roboty, jednak to nie zraża.

Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz kilkakrotnie omawiał już ze swym ukraińskim odpowiednikiem Dmytro Kułebą kwestię powrotu do Polski pracowników sezonowych. Stronie ukraińskiej zależy przede wszystkim na zapewnieniu swym obywatelom bezpieczeństwa – oraz umów długoterminowych, z ubezpieczeniami zdrowotnymi w pakiecie. Okazuje się, że polscy pracodawcy zgadzają się na to chętnie. Co więcej, biorą na siebie także koszt dojazdów (w tym przelotu do Polski).

W nowohuckim Pałacu Dożów czas się zatrzymał. Dyrektorskie b...

Oba MSZ przyznają, że zapotrzebowanie polskich firm na pracowników z Ukrainy jest ogromne, a jednocześnie wielu Ukraińców chce jak najszybciej wrócić do pracy nad Wisłą. O ich powrót apelowała m.in. Federacja Branżowych Związków Producentów Rolnych – już pod koniec marca ostrzegała, że bez Ukraińców zbiory będą mocno utrudnione lub wręcz niemożliwe. Do premiera pisali w tej sprawie także przetwórcy owoców i warzyw. Nie słabnie zainteresowanie pracą Ukraińców w branży budowlanej – bez nich zagrożone są kluczowe inwestycje, zarówno publiczne, jak i prywatne.

- Odmrażanie gospodarki i sezon prac w rolnictwie sprzyjają przyjazdom cudzoziemców do pracy. Dobrym rozwiązaniem wprowadzonym w ramach tarcz antykryzysowych było przedłużenie ważności pozwoleń na prace oraz oświadczeń o powierzeniu wykonywania pracy cudzoziemcowi na okres ogłoszonego stanu zagrożenia epidemiologicznego. Pozwoliło to zapewnić ciągłość pracy szczególnie w tych firmach, w których znaczną część załogi stanowili pracownicy spoza Unii – kwituje Monika Fedorczuk.

Czytaj także

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone ze względu na ciszę wyborczą i zostanie włączone po jej zakończeniu.

Podaj powód zgłoszenia

K
Krakus

A ja jako Ratownik medyczny jestem bezrobotny a bardzo bym chciał pracować w zawodzie. Ale Kraków to bardzo ciężki rynek pracy! A na Śląsku natomiast potrzebują medyków.

Z
Zbigniew Rusek

Niestety, Polacy chcą zwykle pracować za biurkiem, a z pracy biurowej nie ma dochodu narodowego. Także jednym z naszych "grzechów głównych" było poważne ograniczenie szkolnictwa zawodowego (z jednoczesnym rozrostem liczby liceów ogólnokształcących i wyższych uczelni), co spowodowało ubytek liczby osób mających konkretny fach, a jednocześnie masowe kształcenie ludzi - niby wysoko wykształconych, ale często bez konkretnego zawodu (kierunki humanistyczne). Byle tylko Ukraińcy nie przyjeżdżali do Krakowa, gdyż jest miastem przeludnionym, co powoduje dyskomfort życia. Z pracy biurowej NIE MA DOCHODU NARODOWEGO, więc powinno się maksymalnie zredukować liczbę etatów biurowych (do niezbędnego minimum) a biurowce wyburzyć.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3