Porażająca nieskuteczność

Redakcja
Górnik Łęczna - Wisła 2-1 (1-1) 1-0 Rośmiarek 8 min

W 1/16 finału Pucharu Polski

W 1/16 finału Pucharu Polski

Górnik Łęczna - Wisła 2-1 (1-1)

 1-0 Rośmiarek 8 min
 1-1 Kałużny 11 min
 2-1 Bugała 81 min
 Górnik: Manka - Czarniecki, Timko, Różański - Feliksiak, Bugała (90 Ostrowski), Jarzynka, Zagrodniczek, Wydmuszek (60 Koniarczyk) - Rośmiarek, Adamowicz (66 Wójcik)
 Wisła: Piekutowski - Głowacki, Moskal, Baszczyński - Pater (27 M. Zając), Kałużny, Czerwiec (67 Kulawik), Niciński (87 Frankowski), Kosowski - Iheanacho, Żurawski.
 Sędziował Krzysztof Zdunek z Łodzi. Żółte kartki: Timko, Wydmuszek, Zagrodniczek - Głowacki (wszystkie za faule). Widzów 2 tys.
 - Piękna impreza, ale dla tych którzy wygrywają - skomentował sobotnie spotkanie 1/16 finału piłkarskiego Pucharu Polski trener Wisły Orest Lenczyk.
 Wicemistrzowie Polski, na kilka dni przed występem w rewanżowym meczu I rundy Pucharu UEFA z Realem Saragossa byli w fatalnej dyspozycji strzeleckiej i to stanowiło główną przyczynę ich niepowodzenia. Pudłowali nawet z najbliższej odległości.
 Gospodarze przystąpili do gry z dużym respektem dla wysoko notowanego rywala, ale dość niespodziewanie już w 8 minucie zdobyli gola. Kałużny stracił piłkę na środku boiska. Odebrał mu ją Bugała. Po przebiegnięciu kilkunastu metrów zdecydował się na strzał. Mało jednak precyzyjny. Ale nie popisali się obrońcy, którzy nie zdołali przeszkodzić Rośmiarkowi w skutecznej dobitce.
 Wiślacy szybko wyrównali. W 11 min, wolnego za faul na Paterze, wykorzystał niezawodny ostatnio w takich sytuacjach Kałużny, który z 20 m uderzył mocno w prawy róg. Trochę źle ustawiony Mańka nie był w stanie zapobiec utracie gola. Popełnił chyba jedyny w całym meczu błąd.
 Krakowianie, po zdobyciu bramki, złapali rytm, mieli zdecydowaną przewagę. W 18 min po kiksie Różańskiego, Żurawski zagrał do Patera, ale obrońcy Górnika zażegnali niebezpieczeństwo. Po koronkowej akcji w 20 min, do dośrodkowania Iheanacho nie zdążył Niciński. Świetną okazję zmarnował w 32 min Żurawski. Po błędzie Bugały, strzelił z 10 metrów daleko od słupka. 2 minuty później, Iheanacho znalazł się sam przed Mańką, ale trafił właśnie w niego. Niecelna była natomiast "bomba" Kałużnego. Jeszcze tuż przed przerwą, po minięciu 3 przeciwników, Żurawski też nie wykorzystał dobrejk okazji. Jego strzał obronił Mańka.
 W drugiej połowie drużyna "Białej Gwiazdy" od razu ruszyła do natarcia. W 50 min spuadłował, niestety, Kałużny po dośrodkowaniu Iheanacho. Czarnoskóry napastnik przeprowadził także efektowny rajd w 52 min, ograł obrońców, ale z bliska nie trafił nawet w światło bramki.
 Po raz drugi Mańka nie dał się już zaskoczyć Kałużnemu z wolnego w 58 min, ale reprezentacyjny pomocnik trafił w tym przypadku akurat w niego.
 Łęcznianie widząc strzelecką nieporadność gości, ruszyli do bardziej zdecydowanych ataków. W 64 min "główkę" Koniarczyka obronił Piekutowski. A w 76 min wygrał pojedynek z Wójcikiem.
 W 81 min górnicy egzekwowali rożnego. Rośmiarek starał się strzelić "nożycami". Powstało zamieszanie na polu karnym i jeden z obrońców, starając się oddalić zagrożenie wybił przed siebie piłkę. Na 15 metrze dopadł do niej Bugała i przymierzył w prawy róg, Piekutowski był bez szans.
 Wisła rzuciła się jeszcze do ataku, ale Górnik bardzo dobrze się bronił. W 90 min nie doszedł do piłki znajdujący się 2 metry od bramki Frankowski. Faworyci poniesli przykrą porażkę.

(KZ-SAS)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie