Porządkują dolinki i nie boją się kleszczy

EWA TYRPA
Uczestnicy sobotniej strażackiej akcji sprzątania jurajskich dolinek: Kobylańskiej i Będkowskiej Fot. Ewa Tyrpa
Uczestnicy sobotniej strażackiej akcji sprzątania jurajskich dolinek: Kobylańskiej i Będkowskiej Fot. Ewa Tyrpa
EKOLOGIA. Butelki, opony, części samochodów, materiały budowlane, pampersy, leki, eternit - takie odpady były w Dolinach Kobylańskiej i Będkowskiej. Wszystko usunęli strażacy z Będkowic w gminie Wielka Wieś i wolontariusze.

Uczestnicy sobotniej strażackiej akcji sprzątania jurajskich dolinek: Kobylańskiej i Będkowskiej Fot. Ewa Tyrpa

Tegoroczną akcję porządkową druhowie organizowali pod hasłem "Ziemia w twoich rękach". Ale prowadzą podobne od czterech lat i mówią, że przynoszą skutek. Obie doliny największe na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej są coraz czyściejsze.

- Posprzątaliśmy odpady nagromadzone przez wiele lat. Chociaż turyści i mieszkańcy mają już dużą wiedzę ekologiczną, to wciąż niewystarczającą i nadal zostawiają śmieci - komentuje Jacek Gąska, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej z Będkowic. Podkreśla, że do obecnej akcji po raz kolejny włączyli się wolontariusze, dzięki którym dolinki stają się czystymi miejscami. W sobotę sprzątało je prawie sto osób w siedmiu grupach. Jedna dotarła do miejsca zwanego "sosenkami" przy drodze do Doliny Będkowskiej. Nie sprzątali go dotychczas i tu było największe dzikie wysypisko.

- Nie boimy się kleszczy i słońca, które tym razem nam nie przeszkadzało - mówi Mateusz Paradowski z Fundacji "Wspinka" z Nowego Sącza. Akcję też wsparła 25-osobowa grupa pracowników jednaj z krakowskich korporacji. - Bierzemy w niej udział od zeszłego roku i będziemy uczestniczyć w kolejnych - zapowiada Aneta Góralczyk z tej firmy.

Śmieci sprzątali też sympatycy straży. - Było bardzo dużo odpadów budowlanych z różnych remontów - zaznacza 14-letni Krzysztof Katarzyńki, który także w zeszłym roku pomagał w akcji. Tym razem dołączyli też uczniowie ze Szkoły Podstawowej Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Będkowickiej "Sokolica". Czwartoklasistka Katarzyna Wróbel ma za złe ludziom, że tak bardzo śmiecą. Znalazła sporo szklanych opakowań, i wiele innych odpadów. - Były niebezpieczne, które rozkładają się i zatruwają ziemię, jak leki czy spakowany w workach eternit. Tego rodzaju śmieci nie zostawiają turyści, ale wywożą je mieszkańcy z różnych miejscowości - mówi Dawid Chochół, 17-letni członek Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej.

Bardzo dużo znaleziono odpadów z warsztatów samochodowych, m.in. elementów tapicerskich, opakowań po olejach, zużyte części silników czy opony.

- Nieprawdopodobnie dużo leżało wyrzuconych pampersów, które do worków ładowaliśmy łopatami - dodaje prezes Gąska.

Nasi rozmówcy uważają, że proceder wywożenia odpadów do lasu i na inne dzikie wysypiska, ukróci Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, która zacznie obowiązywać od 1 lipca. - Taka akcja ma duży sens tak pod względem sprzątania dolinek, jak i wzoru proekologicznych zachowań dla dzieci - Marzena Bień, sołtys Będkowic, podsumowuje sobotnie sprzątanie, w którym uczestniczy od początku. Strażackie akcje wspierają ich też gminy: Jerzmanowice-Przeginia, Wielka Wieś, Zabierzów.

ewa.tyrpa@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie