Postmodernizm i polityka wobec klimatu

Redakcja
Nauka o klimacie i jego zmianach należy do grupy nauk ścisłych i przyrodniczych, zwanych z angielska science.

Wynika stąd, że używane metody badawcze, teoretyczne i eksperymentalne, opierają się na podstawowych prawach fizyki z charakterystyczną dla matematyki ścisłością rozważań. Niestety, w ostatnim czasie rozwój nauki o klimacie został zagrożony przez coraz szersze otwarcie na metody określane jako postmodernizm w nauce.

Al Gore wie lepiej

Pojecie postmodernizmu jest dość szerokie, a jego istotne cechy to m.in. nadużywanie metod nauk ścisłych, wykorzystywanie terminologii naukowej bez zrozumienia jej poprawnego znaczenia, zastraszanie czytelników nie będących specjalistami w dziedzinie nauk ścisłych (w czym, niestety, uczestniczą żądne "newsów" środki masowego przekazu), ośmieszanie uczonych mających odmienne poglądy, niezachwiana pewność poglądów własnych.

Manifestacją tego rodzaju postmodernizmu jest szeroko rozpowszechniana książka Ala Gore'a "Niewygodna prawda". Autor, będący politykiem, a nie naukowcem, stwierdza np., że "gdyby Grenlandia stopniała, pękła i zeszła do morza lub gdyby stało się tak choćby z połową Grenlandii lub Antarktydy, poziom wód w morzach na całym świecie podniósłby się o około 5-6 metrów". A dlaczego Grenlandia miałaby stopnieć, pęknąć i zejść do morza?

Otóż stopnieje, pęknie i zejdzie, "jeśli nie zmienimy naszego stosunku do globalnego ocieplenia, podwojone CO2 doprowadzi do utraty 60 proc. wilgotności gleb na większości obszaru Stanów Zjednoczonych". A skąd to wiadomo?

Otóż ponoć wiadomo z najnowszych badań, które ujawniają bezprecedensowe zjawisko masowych utonięć wśród białych niedźwiedzi z powodu topnienia lodów polarnych.

Hipotezę, jakoby globalne ocieplenie klimatu było skutkiem emisji dwutlenku węgla do atmosfery w wyniku działalności człowieka, zaliczyć można najwyżej do licznej grupy teorii próbnych. Z pewnością nie jest to nawet teoria użyteczna.

Tymczasem przebieg konferencji klimatycznej w Poznaniu dowiódł, że hipoteza ta uznana została przez polityków za udowodnioną naukowo i skłaniającą do działania. Ich zdaniem należy wprowadzić rygorystyczne normy określające dopuszczalną emisję CO2 do atmosfery bez względu na ryzyko zahamowania rozwoju gospodarczego świata.

Wyjątek pozytywny stanowią Stany Zjednoczone, które nie podpisały protokołu z Kioto, ale poprzez racjonalne wykorzystywanie bogactw naturalnych uzyskały w ostatnich kilku latach ponad 20-procentowe obniżenia emisji CO2 - nie kierując się filozofią globalnego ocieplenia klimatu. Wyjątkiem negatywnym są Chiny oraz Indie i Rosja (podpisały protokół z Kioto), które emitują CO2 nie uwzględniając żadnych ograniczeń traktatowych. Wiadomo też, że ograniczenie emisji CO2 poprzez sekwestracje w elektrowniach węglowych spowoduje wzrost zużycia paliwa do 30 proc., a związany z tym wzrost kosztów produkcji energii elektrycznej będzie rzędu 70 proc.

Dla Polski, w której 95 proc. energii elektrycznej produkowane jest z węgla, byłaby to tragedia gospodarcza o trudnych do wyobrażenia skutkach społecznych.

Wszystko przez człowieka?

Czy zjawisko globalnego ocieplenia jest rzeczywiście skutkiem działalności człowieka, czyli wzrastającej emisji gazów cieplarnianych do atmosfery, głownie CO2?

Zdecydowanie twierdzącej odpowiedzi udzielają cztery kolejne raporty Międzyrządowego Panelu do Zmian Klimatu (IPCC)- oficjalnego organu ONZ, powstałego w 1986 roku z inicjatywy United Nations Environment Program (UNEP) oraz World Meteorological Organization (WMO).

Najnowszy raport ogłoszony w 2007 roku stwierdza, że wzrasta globalna temperatura atmosfery, co z prawdopodobieństwem ponad 90 proc. powodowane jest koncentracją CO2 w atmosferze w wyniku działalności człowieka. Wzrost ten wyniósł 0,74 st. C w latach 1906-2005. Fale ciepła pojawiają się coraz częściej, co z prawdopodobieństwem ponad 66 proc. ma związek z koncentracją dwutlenku węgla. Z takim samym prawdopodobieństwem ocenia się wpływ koncentracji CO2 na wzrost częstości występowania intensywnych opadów oraz podniesienie się poziomu oceanów. Za sprawą CO2 maleje grubość pokrywy śnieżnej, wzrasta ilość cyklonów tropikalnych, w Arktyce i Antarktydzie występują istotne zmiany ekosystemu, zwiększa się częstotliwość pojawiania się lawin skalnych w obszarach górskich.

Raport przewiduje nieunikniony wzrost koncentracji CO2 w atmosferze i związany z tym wzrost jej temperatury. Jego wielkość zależeć będzie od skuteczności podjętych działań restrykcyjnych ograniczających emisje dwutlenku węgla oraz scenariuszy rozwoju ekonomicznego świata.

Znacząca cześć przewidywanych skutków (powyżej wymieniono tylko niektóre) jest wynikiem rozwiązań różnych modeli matematycznych opisujących przebieg procesów przepływów energii oraz mas wodnych w oceanach i powietrza w atmosferze. Są to niezwykle skomplikowane matematycznie układy równań różniczkowych i całkowych.

Rządzi natura

W kwietniu 2007 roku w Wiedniu odbyła się konferencja licznej grupy uczonych ze Stanów Zjednoczonych, Europy i Australii nie akceptujących ustaleń IPCC. Konferencja powołała formalnie Pozarządowy Panel do zmian Klimatu (NIPCC), którego dyrektorem został Profesor Fred Singer z University of Virginia. Istotną rolę w pracach NIPCC spełnia profesor fizyki Frederick Seitz z Rockefeller University, były prezydent Amerykańskiej Akademii Nauk i b. prezydent Amerykańskiego Towarzystwa Fizycznego.

Pierwszy raport NIPCC opublikowany został w 2008 roku pod znamiennym tytułem "Nature, Not Human Activity, Rules the Climate" ("Natura, nie ludzka działalność, rządzi klimatem"). Jest on dostępny w internecie pod adresem: www.heartland.org.

Główny wniosek raportu stwierdza, że obserwowane globalne ocieplenie klimatu jest zjawiskiem naturalnym, a działalność ludzka nie ma nań znaczącego wpływu. Raport NIPCC stwierdza także iż: wzrost poziomu oceanów (skądinąd niewielki) nie jest powodowany wzrostem emisji gazów cieplarnianych, bilans obiegu pierwiastka węgla (w tym w postaci CO2) w przyrodzie nie jest kompletny i zawiera wiele niejasności, modele komputerowe klimatu są niewiarygodne, co jest dobrze znanym faktem dla osób zajmujących się modelowaniem matematycznym procesów fizycznych przepływu masy i energii, zaś zwiększona koncentracja CO2 w atmosferze jest korzystna dla rozwoju rolnictwa i ma pozytywny wpływ na zdrowie mieszkańców Ziemi.
Raport NIPCC stwierdza, iż korelacja pomiędzy wzrostem temperatury atmosfery a rosnącą koncentracją CO2 w atmosferze jest bardzo słaba i powinna być odrzucona. Bezpośrednim dowodem są okresy średniowiecznego ocieplenia klimatu (znacznie wyższe od obserwowanych obecnie) oraz Mała Epoka Lodowcowa w XVII wieku. Od 2001 roku obserwacje satelitarne wskazują na stabilność temperatury atmosfery i powierzchni oceanów pomimo wzrostu koncentracji CO2. Obecne modele matematyczne IPCC określają wzrost temperatury atmosfery w granicach od 1,5 st. C do 11,5 st. C przy podwojonym wzroście koncentracji CO2. Tak duża rozbieżność wyników dyskwalifikuje te modele i uniemożliwia jakąkolwiek dyskusję naukową. Przyczyny są oczywiste i wynikają z niemożności ścisłego opisu przebiegu istotnych procesów fizycznych i chemicznych, takich jak: odparowanie wód oceanicznych i skraplanie pary wodnej, roli zachmurzenia, zmienność aktywności słonecznej (jeden z najważniejszych czynników), emisja aerozoli (słabo określony wpływ). Z tego wynika, że modele matematyczne muszą zawierać wiele stałych dobieralnych, których wartości ustalano w pracach IPCC na podstawie opinii ekspertów. W ten sposób nic nie stoi na przeszkodzie, aby modele zmian klimatu przewidywały ochłodzenie w najbliższych latach. Zależy to od doboru ekspertów.

Znamienne jest, że autorzy raportów IPCC wskazują na niewystarczające moce obliczeniowe komputerów w uzyskaniu wiarygodnych wyników obliczeń. Wiadomo jednak, że nawet komputer o nieograniczonych praktycznie możliwościach, nie dostarczy poprawnych wyników, jeśli rozwiązuje on niepoprawne modele matematyczne.

Całkowicie niezgodne z przewidywaniami IPCC są wnioski omawianego raportu NIPCC odnośnie wzrostu poziomu oceanów. Prezentowane na konferencji w Poznaniu i szeroko rozpowszechniane przez media informacje, że Malediwy toną, okazały się nieprawdziwe. Według pomiarów satelitarnych, poziom oceanów w tym regionie obniżył się o 20 do 30 cm w ciągu ostatnich 30 lat. Aktualne pomiary satelitarne wskazują, ze poziom oceanów wzrastał w ubiegłym stuleciu o około 1,8 mm rocznie, co nie stanowi żadnego niebezpieczeństwa dla świata. Istotne wątpliwości pojawiają się również podczas prób odtworzenia zmian koncentracji CO2 w atmosferze w przeszłości. Wiele prac (m.in. szczegółowa analiza dokonana przez Zbigniewa Jaworowskiego) wskazuje, ze pomiary CO2 w rdzeniach lodowych dają błędne i zaniżone wyniki. Nie jest więc poprawne twierdzenie, że obecna koncentracja dwutlenku węgla jest najwyższa od ponad 400 tysięcy lat. Stwierdzono także, iż nie istnieje sugerowana przez IPCC korelacja pomiędzy koncentracją CO2 w atmosferze a intensywnością pogodowych zjawisk ekstremalnych jak sztormy, tajfuny czy cyklony. O zjawiskach tych wiemy więcej w wyniku rozwoju globalnej sieci informacyjnej.

Globalna apokalipsa, czyli straszak

Kolejna dawkę postmodernizmu znaleźć można we wszystkich raportach IPCC opisujących apokaliptyczne skutki globalnego ocieplenia. I tak w przypadku wzrostu globalnej temperatury atmosfery o 3 st. C spodziewać się można szeregu klęsk. Liczba osób zagrożonych malarią wzrośnie o 300 milionów, a zagrożenie to obejmie również Polskę. Wzrośnie liczba głodujących o setki milionów przy gwałtownym wzroście cen żywności. 3,5 miliarda mieszkańców Ziemi cierpieć będzie z powodu niedoboru wody pitnej i powiększy się obszar suszy. Około 30 proc. gatunków żyjących obecnie zniknie. Zniszczeniu ulęgną rafy koralowe, wyginą niedźwiedzie polarne, zanikną olbrzymie obszary lasów w Eurazji, Kanadzie i Amazonii. Wzrost poziomu oceanów wywoła powodzie i zagrozi ponad 200 milionom mieszkańców Ziemi. Wystąpi gwałtowny wzrost częstości i intensywności pożarów, susz, burz, sztormów, fal upałów, które spowodują wzrost śmiertelności, produkcja żywności zmniejszy się o ponad 10 proc. i rozszerzy się obszar głodu.
Trudno nie spytać, skąd wzięły się te apokaliptyczne przepowiednie i jakie są ich naukowe podstawy? Odpowiedz jest prosta: są to wyniki błędów modelowania matematycznego i niedozwolonych ekstrapolacji przebiegu różnych zjawisk zachodzących w przyrodzie, poparte wyrywkowymi obserwacjami, jednostronnie interpretowanymi. Zastraszanie społeczeństw, jak już wspomniano, jest jedna z cech postmodernizmu.

Osaczeni przez szaleństwo

Oszacowania wskazują, że przy przyjęciu wielkości globalnego ocieplenia do końca XXI stulecia o 2,5 st. C (co z pewnością nie nastąpi), obniżenie emisji CO2 do 2020 roku o 30 proc. obniżyłoby ten efekt zaledwie o 0,09 st. C i byłoby niezauważalne. Stabilizacja koncentracji CO2 na obecnym poziomie wymagałaby zmniejszenia emisji o około 80 proc., co jest nieosiągalne. Takie zamierzenie byłoby źródłem globalnego załamania cywilizacyjnego. Już obecnie wartość handlu emisjami CO2 ocenia się na 60 miliardów dolarów. Niebywałe pieniądze przy całkowitym braku odpowiedzialności, bo handel emisjami nie tworzy nowych produktów, ani miejsc pracy.

Obserwuje się coraz szerszą akceptację przez polityków hipotezy, że globalne ocieplenie klimatu jest wynikiem działalności człowieka i obecnego modelu rozwoju cywilizacyjnego. Świat polityków i mediów ogarnęło zbiorowe szaleństwo. Nie przekonują ich żadne argumenty, bo oto otrzymali misję obrony świata przed zagładą. Każdy, kto ma inne zdanie, jest przekupiony, niemoralny, lub niedouczony.

IPCC stał się prorokiem nowej ideologii. Aktualne plany ograniczenia emisji CO2 są drogą do nikąd i nie mają szans na realizację. Kto sądzi, że mają, niech porozmawia z Chińczykami, Hindusami i Rosjanami. Z kolei forsowanie tych ograniczeń w innych krajach cofnie je w rozwoju cywilizacyjnym.

Trudna w tym wszystkim jest sytuacja Polski. Jawnie negatywny stosunek do pakietu klimatycznego narazi nasz kraj na krytykę w Unii i utrudni nam zabieganie o europejską solidarność w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego. Jakie są jednak granice kompromisu?

Zygmunt Kolenda

Autor jest profesorem Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie oraz członkiem-korespondentem Polskiej Akademii Umiejętności. Zajmuje się modelowaniem matematycznym procesów fizycznych i chemicznych oraz prognozowaniem energetycznym.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie