Post-rock – część II

Redakcja
Stereolab – Fot. My Space
Stereolab – Fot. My Space
Eksplozja nowej elektroniki na początku lat 90. sprawiła, że muzyka rockowa znalazła się w defensywie. Stało się jasne, że to eksperymenty z techno, house`m czy ambientem stały się siłą napędową kultury popularnej.

Stereolab – Fot. My Space

Nowe gatunki muzyczne

Choć większość rockmenów okopała się więc na swych dotychczasowych pozycjach, zionąc nienawiścią do nowych brzmień, znaleźli się jednak tacy, którzy postanowili wykorzystać zdobycze współczesnej elektroniki do poszerzenia własnych poszukiwań dźwiękowych. W ten sposób na początku lat 90. Narodził się post-rock, którego głównymi ośrodkami stały się trzy kraje – Niemcy, Anglia i USA.

Na początku 1990 roku rozpoczął w Londynie działalność zespół Stereolab. Jego twórcami była para muzyków (w życiu prywatnym również) – Tim Gane i Laetitia Sadier. Gane tworzył wcześniej noise pod szyldem Unkommuniti, a potem występował z indie-rockowym zespołem McCarthy. Nowy projekt artysty miał być syntezą wszystkich jego wcześniejszych dokonań. I rzeczywiście tak się stało – już debiutancki album Stereolab z 1992 roku – „Peng!” – przyniósł zaskakujący koktajl dźwięków, od kraut-rockowych partii motorycznej perkusji, przez słodkie wokalizy rodem z piosenek pop z lat 60., po kosmiczne partie staroświeckich syntezatorów wywiedzione z klasycznej psychodelii. Całość uzupełniały społeczno-polityczne teksty pisane przez Sadier, a odwołujące się do kontrkulturowej spuścizny roku 1968 (marksizm i sytuacjonizm). Oryginalna propozycja Stereolab spotkała się szybko z szerokim odzewem w brytyjskim undergroundzie. Śladem londyńskiej grupy poszły następne formacje: Laika, Pram, Disco Inferno, Moonshake, Bark Psychosis czy Seefeel. W ich twórczości nowoczesne sposoby tworzenia dźwięku (sampling) łączyły się z wpływami różnych gatunków, od jazzu do rocka.

Nowe pomysły Brytyjczyków dotarły również do Niemiec. Tamtejsi muzycy przypomnieli sobie o swej imponującej tradycji kraut-rocka i w ten sposób pojawiło się kilka zespołów, które przerzuciły pomost pomiędzy niemiecką muzyką z lat 90. i 70. Najważniejszym z nich okazał się To Rococo Rot, założony w Berlinie przez trzech doświadczonych muzyków – Stefana Schneidera i braci Ronalda i Roberta Lippoków. Sięgnęli oni śmiało po zdobycze niemieckiej i brytyjskiej elektroniki (techno, post-techno, IDM), łącząc jej gęste brzmienia z transowymi partiami sekcji rytmicznej i psychodelicznymi pasażami gitary. Kolejne płyty grupy – a szczególnie „Veiculo” (1997) i „The Amateur View” (1999) – przyniosły jej międzynarodową popularność (zespół występował również wielokrotnie w Polsce). Podobne brzmienia prezentowały  projekty personalnie powiązane z To Rococo Rot – Tarwater i Kreidler, w muzyce których więcej było odwołań do estetyki popu i rocka.

Również w pierwszej połowie lat 90. rozpoczął w Chicago działalność zespół Tortoise. Tworzący go instrumentaliści (grupa od początku nie miała wokalisty) współpracowali wcześniej z grupami z lokalnej sceny – od jazzowych do punkowych. W efekcie ich nowa muzyka była konglomeratem różnych składników – najważniejsza była jednak sekcja rytmiczna, wyraźnie będąca pod wpływem mistrzów dubu. Pierwsza płyta zespołu z 19994 roku zaskakiwała niekonwencjonalnym instrumentarium (choćby dwie gitary basowe, marimba, wibrafon), dopiero jednak druga – „Millions Now Living Will Never Die” (1996) i „TNT” (1998) pokazały, że zespół potrafi z jego wykorzystaniem stworzyć nową muzyczną wartość, balansującą między jazzem, rockiem, dubem i elektroniką.

Sukces Tortoise sprawił, że tworzący go muzycy byli zapraszani do kolejnych projektów eksperymentujących z przełamywaniem wszelkich brzmieniowych barier. Najważniejszymi z nich okazały się The Sea & The Cake, Eleventh Dream Day i Isotope 217. Wkrótce do grona chicagowskich artystów dołączyły formacje z innych stron USA – Cul De Sac (współpracowali z Damo Suzuki z kraut-rockowego Can), Labraford (jego lider Mark Nelson tworzył również solo jako Pan American) czy Stars Of The Lid (z czasem zbliżyli się do dronowego ambientu).

Niezwykle prężny ośrodek post-rocka powstał w kanadyjskim Montrealu. To właśnie tam własną wersję gatunku wypracował zespół Godspeed You! Black Emperor – opartą na free-jazzowej improwizacji, wykorzystującą osiągnięcia współczesnego minimalizmu i penetrującą schedę po prog-rockowych dinozaurach. Epickiej muzyce towarzyszyło mocne zaangażowanie grupy w ruch antyglobalistyczny. W podobnym tonie utrzymane była działalność innych grup z tej sceny – Do Make Say Think, A Silver Mt. Zion i Fly Pan Am. Co ciekawe – to właśnie ich twórczość będzie miała wielki wpływ na oblicze post-rocka w następnej dekadzie.

Paweł Gzyl

Posłuchaj post-rocka z lat 90.:

http://www.myspace.com/stereolab

http://www.myspace.com/torococorot

http://www.myspace.com/tortoise

http://www.myspace.com/gybeconstellation

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie