reklama

Potrzeba nam luster

RedakcjaZaktualizowano 
Praca Goshki Macugi, Polki tworzącej w Londynie, to na biennale jedyny - poza pawilonem narodowym - polski akcent Fot. materiały organizatora
Praca Goshki Macugi, Polki tworzącej w Londynie, to na biennale jedyny - poza pawilonem narodowym - polski akcent Fot. materiały organizatora
SZTUKA. Tegoroczne, 53. Biennale w Wenecji, upływa pod znakiem kryzysu. Nie ekonomicznego nawet, ale mentalnego. Dlatego właśnie kurator, Daniel Birnbaum, chce - zgodnie z tytułem wystawy w Arsenale - tworzyć nowe światy.

Praca Goshki Macugi, Polki tworzącej w Londynie, to na biennale jedyny - poza pawilonem narodowym - polski akcent Fot. materiały organizatora

Za szybami z zadymionego szkła majaczą jakieś sylwetki. Ktoś myje okna, ktoś wchodzi na rusztowania. Robotnicy sezonowi w chwili przerwy dyskutują w grupach. Dzięki słuchawkom możemy zmienić się w świadków ich osobistych historii. Jeden wyjechał, by sprzątać niemieckim emerytom, inny liczył, że z fachem w ręku podbije Wielką Brytanię.
Instalacja "Goście" Krzysztofa Wodiczki, prezentowana w Pawilonie Polskim w ogrodach Giardini, to praca ciekawa i mocna, choć nie w typie biennale. Tu najlepiej sprawdzają się dzieła, które każdy szybko może ogarnąć wzrokiem, i pójść dalej. Za to temat podjęty przez Wodiczkę był w tym roku popularny. Paolo Tamburella zrekonstruował łodzie, którymi przewożono niewolników, Tajwańczycy zaprezentowali filmy o nielegalnych imigrantach, pomieszkujących w kącie amerykańskich Chinatown, a Teresa Margolles wystawiła... mopa. To nie tylko historia latynoskich sprzątaczek, służących w domach od San Diego do Los Angeles, zamknięta w plastikowym kuble. To także opowieść o ofiarach wojny gangów, których krew artystka wymieszała z płynem do posadzki. Brak szacunku? A może mocne wejście w świadomość widzów, którzy stąpają po lśniącej podłodze?
Krążąc przez pawilony narodowe, mam poczucie, że stoimy u progu nowego świata. Może o to chodziło Michelangelo Pistoletto, kiedy podczas performance'u rozbijał młotkiem lustra w złoconej ramie? Na naszych oczach Europa rozszerza się i zmienia, rozpada się, by poskładać się na nowo. Nie geograficznie, ale kulturowo. Dziś obraz Londynu czy Berlina tworzą także mieszkańcy Europy Wschodniej czy Azji, a wśród bogatych krajów Starego Kontynentu rozpychają się Chiny.
I to widać na tegorocznym biennale, które już od kilku edycji jak tylko może rozprawia się ze swoją dawną formułą. Dlatego właśnie biennalowe pokazy rozlały się daleko poza Giardini. W ogrodach, gdzie przez ponad sto lat odbywały się narodowe prezentacje, było już za ciasno, by pomieścić cały świat. W tym roku oglądamy przecież ponad 70 krajów, po raz pierwszy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Gabonu, Monaco, Komorów i Palestyny.
Trudno streścić wszystko, co dzieje się w Wenecji, bo biennale coraz bardziej wymyka się widzom. Wychodząc w miasto, niekoniecznie oglądało się na to, czy publiczność nadąża. Zresztą nie wszystko jest tu godne odnotowania. Ciekawa wydaje się natomiast propozycja Bruce'a Neumana w Pawilonie USA, wyróżniona zresztą Złotym Lwem dla najlepszej prezentacji narodowej. Artysta zmienił wnętrze w przestrzeń gestu: jego "Piętnaście par rąk" to przede wszystkim tęsknota za spotkaniem z drugim człowiekiem. Przekaz jasny i klarowny bez względu na kraj pochodzenia. To jedna z tych prac, które - nawet jeśli nasączone polityką - to mówiące nie wprost.
"Nie potrzeba nam innych światów. Potrzeba nam luster" - mawiał Stanisław Lem. Wystawa "Tworzenie światów", prezentowana w Arsenale, pomyślana jako wizytówka tegorocznego biennale, jest tego potwierdzeniem. Snute przez artystów opowieści to wciąż historie o nas. Tu zobaczymy prace Nathalie Djurberg, Szwedki, która w zabawną, klejoną z plasteliny formę wciska moralne obrzeża. Wszystko wygląda jak sceneria snu, a raczej koszmaru. Ta znakomita praca zniewala i przeraża zarazem.
Plastycznie interesująca wydaje się także instalacja Thomasa Saraceno. Utkany z linek projekt nowej galaktyki to odbicie marzenia, by podbić i oswoić kosmos, rozszerzyć granice ziemi. Tu także zobaczymy pracę Goshki Macugi, Polki tworzącej w Londynie, która zrobiła makatę z wyobrażeniem najpotężniejszych ludzi świata. Obok Obamy widzimy tu jednak także cesarza Karola V, którego symbol - słupy Herkulesa - dały początek znakowi dolara. Tak przeszłość styka się z teraźniejszością, żądza władzy z rządami pieniądza.
Łukasz Gazur, Wenecja

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3