Potrzebna cała wioska, by wychować jedno dziecko

Potrzebna cała wioska, by wychować jedno dziecko

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

Ksiądz Augustyński z dziećmi Fot. Piotr Kędzierski

Ksiądz Augustyński z dziećmi Fot. Piotr Kędzierski

Z KS. ANDRZEJEM AUGUSTYŃSKIM, szefem Stowarzyszenia "U Siemachy" rozmawia Piotr Legutko
Ksiądz Augustyński z dziećmi Fot. Piotr Kędzierski

Ksiądz Augustyński z dziećmi Fot. Piotr Kędzierski

Ksiądz Augustyński z dziećmi Fot. Piotr Kędzierski

- Kto to jest Paw?


- Kiedyś wspólnie z Ryszardem Izdebskim dyskutowaliśmy o tym, co silnie, choć nieformalnie i niepostrzeżenie wpływa na młode pokolenie. Wówczas zaszyfrowaliśmy te wpływy, nadając im tytuł Postmodernistyczny Anonimowy Wychowawca, czyli w skrócie Paw. Chodzi o twór amorficzny i bezosobowy, który nie ma żadnych światopoglądowych wyróżników. On tylko chce się podobać. Paw to symbol kultury masowej. Bezpłodnej i pozbawionej choćby cienia heroizmu


- I to właśnie Paw całkowicie zawładnął dziś wyobraźnią młodzieży. Można temu jakoś przeciwdziałać?


Można. Kluczem jest dobrze zaprojektowana edukacja, która możliwie jak największą liczbie ludzi przekona do solidarnego stosowania samodyscypliny w szeroko rozumianej konsumpcji. Pojawiają się już pierwsze oznaki nowej świadomości, np. dostrzeżenie problemu młodych ludzi spędzających całe dnie w galeriach handlowych czy też otyłości dzieci, które padły ofiarą diety opartej na chipsach, słodyczach i napojach gazowanych. Uważam, że wychodzenie z popkulturowego dołka należy oprzeć na trzech filarach. Po pierwsze: wierze w człowieka, jego naturalną zdolność do tworzenia i współdziałania z innymi. Po drugie, wysokiej jakości ofercie na rzecz młodych ludzi, po trzecie - na konsekwentnie stawianych wymaganiach.


- Przekładając to na konkret, z popkulturowego odrętwienia można nastolatków wyrwać poprzez wciągnięcie do jakiejś aktywności. Na przykład sportowej. Bo jest jeszcze problem adrenaliny...


- Młodzi mówią: "Jest ryzyko, jest zabawa". A przez sport uczymy w tej zabawie respektowania reguł. Z kolei rozwój artystyczny wprowadza nas w świat nieskrępowanej wyobraźni. Podmiotowe traktowanie nastolatka i dostrzeganie jego indywidualnych potrzeb rodzi w nim odkrycie, że życie wolnego człowieka jest jemu samemu i innym do czegoś potrzebne.


- Już widzę ten kpiący uśmiech wychowawców, którzy codziennie muszą stawiać czoła młodzieży - mówiąc delikatnie - "trudnej" i odpornej na wszelkie propozycje aktywności. Czy mówienie o podmiotowości i twórczości ma sens, gdy czytamy o kolejnych, brutalnych aktach przemocy?


- Jedną z najpoważniejszych chorób, jaka może przydarzyć się środowiskom wychowawczym, jest minimalizm i brak wiary w możliwość pozytywnej zmiany w życiu młodego człowieka. Odrobina talentu i poczucia misji wystarczy, aby spojrzeć na chłopaka nie przez pryzmat tego, kim jest dzisiaj, ale kim mógłby być w przyszłości. To słowo "mógłby" wyznacza nieskończoną przestrzeń ludzkich i boskich możliwości. Jednym z podstawowych zadań wychowawcy jest pokazywanie perspektyw i możliwości rozwoju. "Możesz! Dasz radę! Potrafisz!". To słowa, które nie powinny schodzić z naszych ust.


- Słychać zazwyczaj inne: "nic nie musisz" albo "róbta co chceta" albo "nie bawisz się, nie żyjesz". I to nie z ust młodych, ale "starych". Mam wrażenie, że wielu wychowawców wywiesiło juz białą flagę.


- Stawianie wysokich wymagań to jeden z najważniejszych sposobów na okazywanie szacunku. Nie oczekuję zbyt wiele od tych, których nisko oceniam. Pobłażliwi i mało wymagający nauczyciele i wychowawcy krótko żyją w naszej pamięci. Pamiętamy i wspominamy z wdzięcznością raczej tych, którzy ustawiali przed nami wysoko zawieszoną poprzeczkę. To oni, jak dopiero po czasie rozumiemy, prawdziwie w nas wierzyli, nie uciekając się do umizgów i taniej popularności. Polska wersja "bezstresowego wychowania" przypomina coś w rodzaju "wyrobów czekoladopodobnych" z czasów PRL-u. Praktykowane przez nauczycieli i wychowawców było z zasady świetnym pretekstem do bezczynności. Tak właśnie rodziły się ideologie czasu wolnego, filmu i dyskoteki, albo wycieczki do hipermarketu - jako jedynego programu rozrywkowego. Byle tylko zwolnić siebie z twórczej aktywności.
1 3 »

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo