reklama

Powtarzał wielkie słowa

RedakcjaZaktualizowano 
Odebrał sobie życie rok temu. Jego znajomi opublikowali wspomnienia, pisali o jego wrażliwości, tragicznym zderzeniu z rzeczywistością III Rzeczpospolitej, bezsilności wobec zła i o ostatnim liście, wyjaśniającym do pewnego stopnia jego decyzję: "Nie potrafię godzić się na znikczemnienie świata" - to były jego słowa.

Anna Zechenter: NIEPRZEDAWNIONE

A przecież Piotr Skórzyński nie godził się na podłość i zakłamanie, kryjące moralną i intelektualną pustkę. "Był trudnym partnerem - pisali o nim. - Nie znosił powierzchowności, mierziły go banał, pustosłowie, pozory". Nie umiał i nie chciał dobrze się sprzedawać.
Na świat przyszedł obdarzony talentem, lecz potencjał ten - nie znalazłszy żadnego ujścia - obrócił się w końcu przeciwko niemu: Piotr Skórzyński za dokładnie widział i za dużo rozumiał.
Kiedy z tego świata odchodził, był wypalony wewnątrz, odarty z wiary w sens własnego życia, wyczerpany latami bezskutecznej walki o przywrócenie prawdzie należnego jej miejsca, zmęczony codzienną gonitwą za groszem dla zapewnienia rodzinie jakiego takiego bytu, pozbawiony perspektyw na stałą pracę.
W latach 70. związany z KPN, potem z "Solidarnością", w stanie wojennym odsiedział pół roku w Białołęce. Później pracował w nielegalnym radiu "Solidarność", publikował dużo w podziemnej prasie, wydał pod własnym nazwiskiem powieść "Jeśli będziesz ptakiem".
Po 1989 roku chętnych do drukowania jego tekstów było niewielu. Gazety o podziemnym rodowodzie upadały w latach 90. jedna po drugiej - z wyjątkiem tej zakontraktowanej w Magdalence, wspieranej przez dużą grupę interesów - nie tylko politycznych - i równie dużą kasę. Metody partyjnych propagandzistów, budzące w czasach PRL-u wściekłość lub śmiech, stały się dla okrągłostołowych agitatorów z epoki przedpijarowskiej narzędziem paraliżowania i przeorywania umysłów Polaków. Co przytomniejsi obserwowali ten proces z niedowierzaniem, tacy jak Piotr Skórzyński - powoli umierali.
Po krótkim epizodzie pracy w "GW", skazany na niebyt przez Michnika ("Nie istniejesz i nigdy nie będziesz istniał"), nie dostał stałej pracy u przyjaciół. Który niezależny wydawca chciał ściągać na siebie gromy samozwańczych, ale uznawanych autorytetów w czasach, gdy redakcje świętowały każdy miesiąc przetrwania? Skórzyński przysparzałby pewnie kłopotów, walczyłby o prawdę i godność - także ze "swoimi", gdyby okazali się nie dość pryncypialni lub zbyt ustępliwi. A on nie umiał kłamać - taka była wrodzona wada jego charakteru. A także chroniczny brak "elastyczności", umiejętności "przystosowania się".
Tymczasem wciąż upominał się o niego PRL. W Polsce okrągłostołowej ludzie aparatu represji stanowili dla niego śmiertelne zagrożenie - bo jak inaczej nazwać podpalenie przez mściwego esbeka mieszkania-pracowni, gdzie ułożył sobie życie wraz z żoną rzeźbiarką i skąd obojgu udało się w porę uciec?
Pisma, które doczekały kresu różowo-czerwonego monopolu, zwiększyły nakłady; do telewizji zaczęto zapraszać dawnych nieobecnych. Ani zmiana nastrojów, ani zwycięstwo PiS - a więc środowiska bliskiego Skórzyńskiemu - nie poprawiły jego położenia. Z "trudnymi" ludźmi doskonale się rozmawia, ale pracować się nie da: są "nieżyciowi", gardzą "realiami", nie rozumieją rozlicznych "konieczności", nie uznają kompromisów.
Piotr Skórzyński doczekał się w 2002 roku publikacji przez niewielkie wydawnictwo analizy rozwoju ideologii lewicowej od 1789 roku, zatytułowanej "Na obraz i podobieństwo. Paradygmat materializmu". Pracował nad nią 12 lat - zapłacono mu kilkoma egzemplarzami. Druga książka, "Intelektualna historia zimnej wojny", monumentalne dzieło źródłowe i analityczne, nie ukazała się nigdy.
W polskiej kulturze pojawiło się po II wojnie światowej niewielu twórców tej miary: erudytów prawdziwych - niesalonowych; publicystów intelektualnie uczciwych, obojętnych na poklask; ludzi odważnych, nie tylko wśród swoich; eseistów wielkiej mądrości i wrażliwości.
Znajomi Piotra Skórzyńskiego pytali, kto za tę śmierć odpowiada. Czy odpowiedź zmieni coś w III Rzeczpospolitej?
Nieuleczalnie chory na Polskę, szedł wyprostowany ciemną doliną i zła się nie uląkł - miał mało czasu, musiał dać świadectwo.
\*Autorka jest pracownikiem krakowskiego oddziału IPN.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3