Pożar archiwum urzędu miasta w Krakowie. Jest postępowanie w sprawie katastrofy budowlanej

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Strażacy kilka dni gasili pożar archiwum urzędu miasta w Krakowie Andrzej Banas
Jest postępowanie w sprawie katastrofy budowlanej dotyczącej dwóch hal archiwum Urzędu Miasta Krakowa. Prowadzi je Powiatowa Inspektor Nadzoru Budowlanego. Hale zostały zniszczone przez pożar. Śledztwo w sprawie pożaru prowadzi krakowska prokuratura.

FLESZ - Trwa pandemia, a ceny mieszkań rosną. O co chodzi?

Postępowanie w sprawie katastrofy budowlanej

Powiatowa Inspektor Nadzoru Budowlanego wszczęła postępowanie w sprawie katastrofy budowlanej dotyczącej dwóch hal archiwum Urzędu Miasta Krakowa. Ale to nie wszystko. Zobowiązała też magistrat do wykonania ekspertyzy w budynku administracyjnym. Dzięki niej uda się dowiedzieć, czy obiekt może być użytkowany.

Strażacy gaszący przez pięć dni hale archiwum przy ul. Na Załęczu zużyli do tego 60 tys. litrów wody. Było jej tak dużo, że zalany został sąsiadujący z archiwum budynek centrum monitoringu miasta, który obsługuje straż miejska. Strażnicy przekonują, że monitoring działa bez zakłóceń, ale możliwie jak najszybciej zostanie on przeniesiony w inne miejsce.

Śledztwo w sprawie pożaru prowadzi krakowska prokuratura. Do tej pory śledczy ustalili, że w sobotę ok. godz. 20.05 pracownik archiwum w pomieszczeniu technicznym usłyszał alarm uruchomionej czujki przeciwpożarowej. Następnie uruchomiły się kolejno alarmy dla innych czujek umieszczonych w halach archiwum.

Gdy otworzył on jedne z pierwszych drzwi wejściowych do magazynu, zauważył dym, który uniemożliwił wejście do wnętrza hali oraz ograniczał widoczność. Następnie pracownicy wezwali służby ratunkowe. Wszyscy pracownicy zostali bezpiecznie ewakuowani.

Kraków. Woda użyta do gaszenia archiwum urzędu miasta wdarła...

Wideo

Materiał oryginalny: Pożar archiwum urzędu miasta w Krakowie. Jest postępowanie w sprawie katastrofy budowlanej - Gazeta Krakowska

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

CO2 jest bardzo trujący w stężeniu gaśniczym i dlatego stosuje się go głównie w przemyśle. Nie stosuje się go w strefach ZL. Poza tym, nie powinno się go stosować w przypadku, gdy w obiekcie znajdują się wyroby aluminiowe i inne z metali lekkich, które pod wpływem wysokich temperatur mogą spowodować rozkład CO2 na tlen podtrzymujący palenie. Ważniejsze jest zdrowie i życie (pracowników archiwum oraz strażaków) niż najdroższy nawet papier. Ucieczka z drugiej kondygnacji nadziemnej wąskimi przejściami na zewnątrz budynku trochę trwa. Wysokie stężenie CO2 mogłoby nie dotrzeć do wszystkich zakamarków archiwum wypełnionym scalonymi szafami. A niska temperatura po wyładowaniu CO2 niekoniecznie by pomogła, skoro - 7 st. C na zewnątrz niewiele dało. Powietrze (czyli utleniacz) i tak dostawało się do środka hali poprzez system wentylacyjny, więc podtrzymywało palenie tak czy owak. Wybicie otworu przez strażaków niewiele zmieniło. Zapewne jednak system SUG był źle dobrany, bo w czasie wyładowania aerozolu i proszku nie jest wymagana szczelność pomieszczenia, i nie zmniejsza on stężenia tlenu w powietrzu. Chyba lepszy byłby system mgłowy. Bo podobnie do CO2 mogło być z innymi gazami obojętnymi o działaniu duszącym (wpływ na personel). Poza tym, butle ze sprężonym gazem niepalnym powinny być chronione przed ogniem, inaczej grozi to wybuchem fizycznym. Nie mogłyby być magazynowane w jednej przestrzeni lub w bliskim sąsiedztwie. Przede wszystkim trzeba było maksymalnie wyeliminować materiały palne np. wykładzinę palną PVC posadzki, a użyte przewody elektryczne powinny być w klasie reakcji na ogień Bca, jeśli faktycznie przyczyną było zwarcie instalacji elektrycznej, aby palna izolacja przewodów nie powodowała kolosalnego zadymienia. Nie wiem, czy właściwie oszacowano gęstość obciążenia ogniowego, wtedy inaczej można poprowadzić drogę pożarową.

Z
Zenek

Budynek był bez okien a w środku panował odpowiedni mikroklimat w celu długotrwałego magazynowania przechowywania dokumentów. DWUTLENEK WĘGLA jest środkiem gaśniczym, którym można gasić prawie wszystkie pożary, nie powodując dodatkowych zniszczeń i strat. W stanie ciekłym znajduje się w butlach stalowych, pomalowanych na kolor srebrny. Wydostaje się z butli jako gaz o temperaturze – 78 o C. Jego właściwości gaśnicze polegają na izolacji dostępu tlenu do miejsca pożaru i na rozrzedzaniu go w powietrzu do stopnia wykluczającego palenie. Ma on też właściwości chłodzące. Jest najlepszym środkiem gaszącym pożary urządzeń elektrycznych pod napięciem, pożary płynów łatwo palnych i gazów, ciał reagujących z wodą oraz pożarów w muzeach, bibliotekach i archiwach. Użycie CO2 i wypełnienie gazem całego obiektu, który wręcz był idealnym modelem do tego rodzaju działań ocaliłby obiekt i większość dokumentacji znajdującej się wewnątrz. Czy znajdzie się ktoś odważny kto doprowadzi tą sprawę do końca w sposób uczciwy i rozliczy winnych.... ???

Z
Zenek

Szanowni Państwo pożar archiwum wartego ponad 16 milionów złotych oraz nieocenionej wartości dokumentów, które tam spłonęły i zostały doszczętnie zniszczone jak również całego obiektu powinien być skrupulatnie wyjaśniony. Z racji wykonywanego zawodu odniosę się tylko do przebiegu akcji gaśniczej, która była fatalnie przeprowadzona i obnażyła doskonałość krakowskich strażaków. Otóż z tego co wiadomo obiekt posiadał tylko jedne drzwi. Brak okien i innych otworów. Wewnątrz instalacja SUG-A (stałe urządzenie gaśnicze – aerozolowe). W momencie zaistnienia pożaru system sygnalizacji wykrył pożar i uruchomił SUG-A. W drugim stopniu alarmu sygnalizacji pożaru informacja automatycznie została przekazana poprzez monitoring do Stanowiska Kierowania Komendanta Miejskiego PSP w Krakowie. Zostały zadysponowane zastępy PSP. Pierwszy błąd po dojeździe otwarto drzwi do obiektu przez, które aerozol gaśniczy wydostał się na zewnątrz zamiast pozostać w środku obiektu i ugasić pożar został uwolniony do atmosfery. Dodatkowo rozpoczęto wentylację w celu usunięcia zadymienia co jest kolejnym błędem wtłaczając ogromne ilości powietrza strażacy podsycili pożar. Zgodnie ze sztuką i taktyką działań gaśniczych o czym uczą na kursie podstawowym w zawodzie strażak pożarów archiwum, bibliotek, muzeum nie gasi się wodą ze względu na jej niszczące działanie. W tym przypadku podjęto takie działania z zewnątrz a potem kontynuowano w środku obiektu. Następny błąd to jeśli już dowódca otworzył drzwi to nie wprowadził w pierwszej fazie działań roty gaśniczej w sprzęcie ochrony dróg oddechowych z kamerą termowizyjną w celu szybkiej lokalizacji źródła pożaru. Tylko sprawna i szybka interwencja strażaków w pierwszej fazie działań mogła spowodować ugaszenie tego pożaru. Wypowiedź rzecznika prasowego KM PSP wyraźnie potwierdza ten fakt, który tłumaczony, to że było bardzo duże zadymienie. Otóż proszę Państwa strażak gasząc pożary wewnętrzne przeważnie zawsze w budynkach i obiektach działa w trudnych warunkach w których występuje zadymienie, wysoka temperatura i inne gazy toksyczne. W obiekcie archiwum nie było zagrożenia wybuchem a występujące zadymienie to normalne warunki pożaru w których strażacy działają na co dzień. Błędne decyzje Kierującego Działaniem Ratowniczym doprowadziły do sytuacji w której pożar rozwinął się na tyle, że już nie byli w stanie go ugasić proszkiem, pianą lekką i wodą. Należy podkreślić, że do celów gaśniczych zużyto ponad 60 tysięcy litrów wody. Należy sobie wyobrazić że kubaturę tego obiektu można by było wypełnić w całości wodą kilkukrotnie do pełna. Świadczy to o braku właściwych kompetencji i wiedzy Dowódców poszczególnych szczebli dowodzenia oraz niewłaściwego nadzoru przez Komendantów. Żaden z Komendantów nie podjął się udzielić wywiadu w telewizji i opisać przebieg działań. Cały ciężar został zrzucony na rzeczników co świadczy o braku odpowiednich kwalifikacji i doświadczenia w gaszeniu tego rodzaju obiektów. Lepiej się schować i się nie narażać aby przetrwać taką taktykę obrał Komendant Wojewódzki PSP. Brak wiedzy, odpowiedzialności, decyzyjności i pomysłu (zamiaru taktycznego) była widoczna nawet w aspekcie wykonania tzw. ”otworów rewizyjnych” co jeszcze bardziej spotęgowało intensywność pożaru i jego rozgorzenia a w konsekwencji doprowadziło do całkowitego zniszczenia dokumentów znajdujących się w archiwum poprzez zalanie ich tysiącami litrów wody jak również naruszenia konstrukcji budynku co skutkuje jego całkowitą rozbiórką. Na pierwszych zajęciach kursu podstawowego w zawodzie strażak w programie nauczania jest mowa o trójkącie spalania. Materiał palny, bodziec cieplny i utleniacz (tlen będący w powietrzu). Wyeliminowanie któregokolwiek z czynników powoduje przerwanie procesu spalania. Wie o tym dziecko z przedszkola. Obiekt archiwum był idealnym modelem do wypełnienia go gazem (dwutlenkiem węgla) gdyż posiadał tylko jedne drzwi.

G
Gość

Trzeba złożyć wniosek do Prokuratury o wszczęcie dochodzenia w dort. Niedbalstwa UMK w archiwizacji i brak cyfrowych kopii dokumentów ...przy okazji poruszyć brak archiwizacji przetargów

G
Gość

No Kraków to jest teraz dno egzystencjalne. Zabudowane, żle zaprojektowane inwestycje utrudniają życie mieszkańcom. Wszystko dla ochlaptusów turystów i deweloperów. Trzeba sprzedawać mieszkanie i uciekać z tego miasta.

A
Atak Menopauzy !

Powinno być również postępowanie ws. celowo nieprofesjonalnych działań tych tzw. strażaków.

Wystarczy się przespacerować po mieścinie (wsi) krako-hucie, np. w okolicach Wawelu, żeby sobie zobaczyć do czego jest doprowadzone -trwała dewastacja i zeszpecenie byłego już miasta. Każda tzw. większa inwestycja, to bubel, tandeta, oraz przewały. Takie są efekty kolaboracji sołtysa majchera z wiejskimi pisiorami z n.huty.

Dodaj ogłoszenie