Pożary w Grecji 2018: Attyka przypomina Syrię po...

Pożary w Grecji 2018: Attyka przypomina Syrię po bombardowaniach. Żywioł zabił już przeszło 80 osób [VIDEO] [ZDJĘCIA]

Aleksandra Gersz

Aktualizacja:

Polska

Krajobraz w Attyce w Grecji „przypomina części Syrii po bombardowaniach”, mówią władze w Atenach o wciąż trwających, lecz już znacznie słabszych, pożarach lasów w Grecji. Inni porównują krajobraz po pożarach niedaleko Aten do zalanych przez lawę wulkaniczną Pompejów. Na skutek żywiołu zginęło już co najmniej 80 osób. Także inne europejskie kraje zmagają się z upałami i niebezpiecznymi pożarami, m.in. Szwecja, Finlandia, Ukraina czy Łotwa.
Efekty pożarów w Attyce
1/9
przejdź do galerii

Efekty pożarów w Attyce ©AFP/EAST NEWS

Większość pożarów w Attyce, regionie na południu Grecji, blisko Aten, została już opanowana – powiedział w środę Nikos Toskas, grecki minister ds. porządku publicznego. Jednak podczas gdy strażacy odnoszą coraz większe sukcesy w walce z żywiołem (mimo wiatru), ratownicy odnajdują kolejne ciała. W środę po południu liczba zabitych przekroczyła już 80, z kolei około 187 zostało rannych. Jak pisał „The Guardian”, co najmniej 9 osób trafiło na szpitalny oddział intensywnej opieki, wśród hospitalizowanych jest także około 11 dzieci.
Wśród zabitych jest wiele turystów – nadmorskie miasto Mati jest bowiem popularnym letnim kurortem. Zginęło także dwoje Polaków. To mieszkańcy Wysokiej, matka i 9-letni syn, którzy utonęli podczas próby ucieczki łódką. Utonięcie jest jedną z głównych przyczyn śmierci spanikowanych ludzi, inni spłonęli w domach, hotelach lub samochodach.

Służby nie ukrywają, że ofiar będzie prawdopodobnie więcej. Na razie ratownicy przeszukują zniszczone domy i zwęglone samochody w poszukiwaniu zaginionych. Tych są setki, a burmistrz Maratonu Ilias Psinakis powiedział stacji Ant1 TV, że do urzędu wciąż dzwonią ludzie pytający o swoich bliskich. – Liczba zabitych niestety rośnie. Wydaje mi się, że dziś znaleziono kolejnych pięć ciał. Kiedy wyszedłem z biura do domu o godzinie 5 rano, zaginionych było łącznie 40 osób – mówił polityk w środę. Inni mieli więcej szczęścia. Straż przybrzeżna, ratownicy, rybacy i zwykli turyści uratowali ponad 700 osób, którzy chowali się przed ogniem na plażach czy skałach przy morskim brzegu.

To największe pożary w Grecji od ponad dekady. 63 osoby zginęło w 2007 r., kiedy ogień trawił zachodnią część półwyspu Peloponez. Teraz sytuacja jest jeszcze bardziej dramatyczna. Według „Guardiana”, zniszczonych zostało dwie trzecie wszystkich budynków w gminie Maraton, w której leży zdewastowane Mati. – W większości tych domów nie da się już mieszkać – mówił Psinakis. Krajobraz w Attyce przypomina piekło, opisują dziennikarze i mieszkańcy, którzy z dnia na dzień stracili dach nad głową. Zwęglone są samochody, domy i drzewa. – Mati można jedynie porównać do Syrii w dzień ostrych bombardowań – powiedział na Atenie radia RTÉ Constantine Michalos z izby ds. handlu i przemysłu w Atenach.

Grecki premier Alexis Tsipras ogłosił już trzy dni żałoby narodowej, a także zapowiedział, że do dotkniętych pożarami regionów trafi łącznie 20 milionów euro. W środę parlament zadecydował także, że kolejne 10 milionów otrzymają ludzie, którzy stracili domy i bliskich. Mimo to wielu Greków krytykuje sposób, w jaki rząd w Atenach zareagował na katastrofę w Attyce. Pojawiają się zarzuty chaotycznej ewakuacji, braku dokładnego planu czy nieefektywnej akcji ratowniczej.

Pożary w Szwecji i Finaldii


Sytuacja w Grecji, w której intencji modlił się już papież Franciszek, jest ciężka, ale nie tylko ona zmaga się pożarami. Wszystko z powodu upałów i susz, które przetaczają się przez całą Europę. Jak wskazuje na to mapa Europejskiego Systemu Informacji o Pożarach Lasów (EFFIS), wciąż niebezpiecznie jest m.in. w Szwecji, której, podobnie jak Grecji, pomagają kraje unijne.

Meteorolodzy ostrzegają, że w ciągu najbliższych kilku dni temperatury wciąż będą utrzymywać się powyżej 30 stopni Celsjusza, z kolei wilgotność spadnie poniżej 30 procent. Według dziennika „Aftonbladet”, w środkowej Szwecji pożary obejmują aż 25 hektarów lasów, inne źródła mówią o 30. Skupiska ognia znajdują się jednak w całym kraju. Na szczęście nie ma tam jednak ofiar śmiertelnych.

Na północy z ogniem walczy również Finlandia. Tam pożary szaleją w najbardziej wysuniętej na północ Laponii. Problemy ma także Norwegia, w której od maja zarejestrowane najwyższe temperatury w historii. Pożary są tam znacznie mniejsze, niż w Szwecji, 15 lipca zginął tam jednak strażak. Zagrożenie pożarowe ogłoszono także w niektórych regionach Wielkiej Brytanii, w której obecnie panują rekordowe upały. Termometry pokazują w niektórych miejscach nawet 36 stopni Celsjusza. Przez pięć dni koszmar przeżywała z kolei Łotwa, w której ogień strawił ponad tysiąc hektarów lasów. Z kolei, jak podaje Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, w Polsce zarejestrowano w ostatnich dniach 21 pożarów lasów – najwięcej w Pomorskiem.

Jak podkreśla „The Guardian”, rekordowe upały są spowodowane po części przez zmiany klimatyczne, które wywołane są przez działalność człowieka. Jak podkreśla profesor Peter Scott z brytyjskiego urzędu meteorologicznego Met Office, mimo że upały występowały w Europie także w przeszłości, to globalne ocieplenie sprawiło, że są one częstsze i „znacznie bardziej prawdopodobne”. W 1976 r., w którym w Wielkiej Brytanii odnotowano rekordowe do tej pory upały, temperatura na świecie była niższa aż o 2/3 stopnia Celsjusza niż obecnie. „The Guardian” zaznacza, że w lipcu 2018 r. temperatury były z kolei o 0,78 stopnia Celsjusza wyższe niż zwykle.

POLECAMY:


Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo