Pożegnanie Hetmańskiej

Redakcja
Pogłoski krążyły od jakiegoś czasu. I jak to z pogłoskami bywa – no i mamy! Na witrynach pojawił się anons – Likwidacja! Księgarnia Hetmańska w Rynku ogłasza koniec działalności.

Leszek Długosz: Z BRACKIEJ

Chyba najbardziej znana, i taka najbardziej krakowska spośród krakowskich, księgarnia... ta piękna (bo bez wątpienia jej sklepienia, to jedne z najpiękniejszych w mieście), ta kultowa Hetmańska... plajtuje! Nie wiem, czy to właściwe słowo. Nie znam rzetelnych powodów, więc mówię tak, jak to nazywa ulica – plajta! Choć trudno uwierzyć, żeby adres tak wrośnięty w pejzaż kulturowy Miasta, bo to nie jakiś tam pierwszy lepszy sklep z książkami, żeby tak kończył żywot? I to dla tych samych, banalnych powodów ? A jednak... Reguły gry są takie same. Skutkują jednakowo.

Decydują prawa rynku. I w tak szlachetnych, wytwornych wnętrzach obowiązują te same parametry. Konkurencja, podatki, czynsze rosnące, spadająca sprzedaż. Ten proces narasta wszakże nie od wczoraj. Konkurencyjność mediów elektronicznych, nadchodzący zmierzch ery druku? Tego doświadczamy wyraźnie. Czytelnictwo, produkcja drukowanego asortymentu (tak to na własny użytek nazwę), to zwija się. Spadają nakłady książek, nakłady gazet, czasopism. Powszechniej sze stają się przekaźniki elektroniczne, komunikacja inter­netowa.

Nie kraczę aż tak złowieszczo. I ja nie tracę ufności, że w szczuplejszym zakresie, w zmienionej formule, inaczej dostępna, książka ocaleje. Nic jej nie zastąpi. Święcie wierzę, że żaden inny "zastępnik” nie będzie umiał tak się zaprzyjaźnić z człowiekiem. Tak zbliżyć się niemal intymnie, jak to u­miała uczynić książka. Nie sądzą, żebyśmy umieli tak oswoić, "polubić się” z jakimś elektronicznym tworem. Tak, jak potrafiliśmy zadzierzgnąć serdeczną więź z książką. My czytający... Uzależnieni od drukowanego. Ale wiadomo, rachunek ekonomiczny nie wlicza aspektów sentymentalnych. Coś się bilansuje, albo nie. Przynosi zyski, albo straty? I tu się sprawa rozstrzyga. Zwija więc swoje sztandary Hetmańska. Mój najbliższy niemal codzienny (taki po drodze) salon książkowy. Prosperujący pod tym szyldem 16 lat. Adres kompetentny, jakże sympatycznie podejmujący klientelę. Kupującą i tę tylko "półki tylko zwiedzającą”. Miejsce dysput, spotkań, rekomendacji, krytyki.

Troszkę mgli mi się wzrok, kiedy przypominam sobie – nie aż tak dawno żegnałem inny kultowy adres z nieopodal. Róg Grodzkiej i placu Wszystkich Świętych. Adres jeszcze z czasów przedwojnia. Poświęciłem na łamach "Dziennika Polskiego” tej jakże reprezentacyjnie krakowskiej aptece tekst niemal elegijny – Pawana dla umarłej apteki... Dziś wypada mi żegnać "Hetmańską”. – Nic wiecznego na świecie, radość się z troską plecie... jak objaśniał Mistrz z Czarnolasu, za Horacym prawdę tę powtarzający... Addio Księgarnio! Ładniej, ciekawiej po drodze z Tobą było. W podzięce, a i na pożegnanie – tak oto dziś wychodzi – zostawiam Ci fragmencik z mojego wiersza:

Księgarnio,

Za trochę grosza otwierasz

  swe podwoje

Nawet i za nic

– Wszak szansy podczytania

  nie odmawiasz?

– Salonie świetny, czy sklepiku

  marny

Oazą równieś mi realną...

Na trasie szarej powszedniości

Dla duszy i dla moich marzeń...

Księgarnio, cudowna stacjo   paliw!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie