Pożegnanie olimpijczyka

Stanisław Śmierciak
Sobotnie pożegnanie
Sobotnie pożegnanie Fot. Stanisław Smierciak
Udostępnij:
Nowy Sącz. W sobotę sądeczanie odprowadzili w ostatnią drogę Józefa Szymańskiego. W historię światowego sportu wpisał się jako uczestnik igrzysk olimpijskich.

Józef Szymański reprezentował Polskę podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Cortina d’Ampezzo we Włoszech w 1956 r. Startował w czwórce i dwójce bobslejowej. Swoje nazwisko utrwalił również w dziejach polskiej motoryzacji jako wybitny zawodnik i propagator sportów motocyklowych. Przez dziesiątki lat był doskonałym mechanikiem serwisującym motocykle. Zmarł w wieku 90 lat.

Józef Szymański był wzorcem determinacji na sportowych arenach dla kilku pokoleń amatorsko uprawiających sport.

W bogatym i barwnym życiorysie Józefa Szymańskiego był również bolesny okres wojenny. Hitlerowcy pojmali go w łapance na terenie Krakowa. Został wywieziony na roboty przymusowe w głąb Niemiec. Właśnie dlatego po latach stał się współtwórcą Stowarzyszenia Polaków Poszkodowanych przez III Rzeszę.

Do końca swych dni przechowywał w przydomowym garażu metalowy bobslej. Rok po starcie olimpijskim otrzymał go w podarunku od szwajcarskiego producenta, gdy ten dowiedział się, że bardzo udane ślizgi na torze olimpijskim (15 miejsce) wykonywał w bobie odkupionym od Niemców z NRD, zaś w MŚ w Saint Moritz w 1957 roku, w bobie pożyczonym od Kanadyjczyków.

Kilka lat po startach imprezach rangi światowej Józef Szymański miał wypadek na torze w Karpaczu. Z bobslejami i saneczkami musiał pożegnać się na zawsze. Ale tylko jako zawodnik. Na olimpiadę do Innsbrucka pojechał jako mechanik polskiej ekipy saneczkarskiej. Później działał w Międzynarodowej Federacji Saneczkarskiej.

Za swoje dokonania sportowe i aktywność społecznikowską uhonorowany był wieloma odznaczeniami, w tym Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Pogrzeb Józefa Szymańskiego zgromadził tłum sądeczan. Przypomniano jego dokonania. W imieniu Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz Polskiego Związku Sportów Saneczkowych wspaniałego człowieka żegnał Michał Jasnosz, prezes PZSS.

W chwili, gdy trumnę opuszczano do grobu na cmentarzu rozległ się ryk silników kilkudziesięciu motocykli.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie