Pożegnanie z Brackiej

Leszek Długosz
Z Brackiej. Szanowni Drodzy Państwo, właśnie minęło siedem lat od mojej tu stałej (cotygodniowej) obecności. To właśnie w lutym 2007 roku na zaproszenie redaktora Tomasza Domalewskiego wprowadziłem się „na próbę” na łamy „Dziennika Polskiego”. Szanowny Drogi „Redaktorze Tomku”, chciałbym tu końcowo wyznać, że Twoją ryzykancką ofertę mam we wdzięcznym pamiętaniu.

Okres siedmiu lat wydaje mi się dobrą, od biblijnych czasów, wystarczająco sprawdzoną porcją, by uznawszy: to było siedem lat tłustych, lub siedem lat chudych (?...), pozostawiwszy ten odcinek życia za sobą, udać się w inną stronę. W stronę ewentualnie innych jeszcze odcinków? Ku innym przeznaczeniom losu.

Drodzy Państwo, okienko na Brackiej zamyka się już. Składam serdeczne podziękowania i tym z Państw, którzy sygnalizowali mi przez te lata dowody sympatii i życzliwości, jak i – sprawiając satysfakcję tym, którym obecność moja w „Dzienniku” nie była w smak – wszystkich śpiewająco powiadamiam, że właśnie rozlega się mój „ostatni walczyk”. Z okienka przy ul. Brackiej...

Godzi się wszakże wyrazy podziękowania skierować także i „wewnątrz redakcyjnie”. Wyrażając wdzięczność za wyrozumiałą i bezkonfliktową kooperację przez te lata, ze zmieniającym się Zespołem. To pozostanie u mnie odłożone w zbiorach pamięci po stronie jasnej. Jak powiada pieśń Poety, przez łańcuch innych poetów powtarzana poprzez wieki – „Nic wiecznego na świecie...” – powtórzę i ja to porzekadło z wewnętrznym potakiwaniem. I od razu podejmę po swojemu:

– Jest klamka i są drzwi, nacisnąć masz już ty... Jakby kontynuacja? Ale własnego już wynalazku. Fragment z piosenki, która właśnie naszła mnie ostatnio, i odejść nie chce. A to dziwne, bo wydawało mi się, że już się uwolniłem od wizyt i kontaktów tego dla mnie jakby już Przebrzmiałego Elementu? A tu proszę? Pierwotna natura ciągnie? Jeszcze się dobija?

Zobaczymy jak i czym to się skończy? Kto tu kogo zmoże. Tymczasem, obmyślając, czym i jak pisanie moje zwieńczyć (?) jakimś miłym (a może i praktycznym, przydatnym?) akcentem próbuję zamknąć ten dzisiejszy felieton, i siedmioletni cały cykl, dobrze ułożonym zdaniem?

Pozwolę sobie tedy tu dorzucić drobiazg, mój onegdajszy mały wiersz. I już?... Jak powiedział i jak uczynił „na odchodnym”, na ostatniej formalnej swojej konferencji, kończąc służbę, brytyjski premier Tony Blair:

„I... to byłoby proszę Państwa na tyle”... Tak też i ja dorzuciwszy: to byłoby tyle... dziękuję Państwu raz jeszcze. Kreślę się z wyrazami sympatii – Leszek Długosz.

Jej miejsce naturalne,

__ jak gdyby przyrodzone

Zawsze na __końcu

No bywa, gdy brak pewności

Ach wtedy nawet trzy!

Tak jakby chciała prosić

Dwie pozostałe koleżanki

__kropki

O pomoc w __usprawiedliwianiu

Braku decyzji

Jak gdyby taki przed __światem

__wykręt :

„Widzicie, nie tylko ja,

__ale my tu

Nawet zbiorowo, kolektywnie

Nie umiemy rozstrzygnąć?‘‘

Końcowa kropka – Jej miejsce z reguły na końcu

Ale życie stawia ją tam

Gdzie mu wypadnie

I nie ma wyjścia

– Trzeba uznać to miejsce za __właściwy koniec

Bez względu na __reguły,

początkowe projekty

I __oczekiwania

Końcowa kropka

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie